https://poranny.pl
reklama

Ignacy Gromek: Całe moje życie związane jest z drewnem. Tak zrodziła się Sklejka Trade

wal
emisja bez ograniczeń wiekowych
Rozmowa z Ignacym Gromkiem, współzałożycielem i wspólnikiem firmy Sklejka Trade

Panie prezesie może zaczniemy od pytania tyleż banalnego, co oczywistego. Czym jest sklejka?

Sklejka, najprościej mówiąc, jest pewnym kompozytem drewnopochodnym, czyli pochodzi z surowca drzewnego. Produkuję się ją z warstw tłuszczu klejonego krzyżowo i ma bardzo szerokie zastosowanie w bardzo wielu dziedzin przemysłu: budownictwie, transporcie, meblarstwie, opakowaniach. Jest szeroko stosowana, ale nie do końca znana.

quiz

15 pytań na temat życia w PRL. Zbierzesz komplet punktów? QUIZ

1/15

Gdzie odbywał się Festiwal Piosenki Żołnierskiej?


Głównym surowcem jest drewno?

Tak.

Czy tylko?

Dodatkowym surowcem jest spoiwo, czyli klej. Ale w sklejkach – jako przedstawicielu płyt drewnopochodnych –  mamy jego tylko 2 proc. W przypadku płyt wiórowych stosunek ten wynosi aż 10 proc. kleju do masy całkowitej.

Czyli jednym słowem bez drewna ani rusz.

Lubimy drewno, i chyba lubimy z niego wyroby. Prawda?

No właśnie. W tym roku o drewnie jest w Polsce bardzo głośno, a być może najgłośniej w naszym regionie. Przede wszystkim ze względu na moratorium ministerstwa klimatu na pozyskiwanie drewna z najbliższych nam lasów. Protestują przeciwko temu drzewiarze, leśnicy, wskazując, że zakaz ten bezpośrednio uderzy w egzystencję podlaskiej branży drzewnej.

Z  tego, co słyszałem, to są plany ograniczenia powierzchni wyrębu lasów o 20 proc. Cóż, wpłynie to na podaż surowca dla przemysłu drzewnego zarówno w naszym, jak i w innych regionach. Ograniczenie podaży przełoży się na wzrost wszelkich cen – nie tylko surowców do produkcji, ale również dla finalnego klienta, który będzie kupował meble, drzwi, parkiety.

Jak nie będzie można pozyskiwać surowca z najbliższych okolic, to skąd będziecie go ściągać?

Akurat jesteśmy firmą, która nie ma pierwiastkowej obróbki drewna. Nie kupujemy surowego drewna, a gotowe płyty, uszlachetniamy je, obrabiamy i produkujemy półprodukty. Pracujemy w sektorze B2B. Robimy pewne zespoły, które są montowane.

Ale w łańcuchu dostaw jesteście?

I dlatego rozumiemy sytuację branży drzewnej. Tym bardziej, że brakuje alternatywy. W 2022 roku wprowadzono, poniekąd słusznie, sankcje na drewno pochodzenia białoruskiego i rosyjskiego. Przed napaścią Rosji na Ukrainę to było dodatkowe źródło surowca.

W mojej ocenie Lasy Państwowe nie prowadzą rabunkowej gospodarki. Nie ma takich dowodów. W Polsce rokrocznie rośnie lesistość i tzw. współczynnik rubizny, czyli ilość metrów sześciennych na hektar powierzchni lasów. Te wskaźniki same się bronią. Mamy naprawdę racjonalną gospodarkę leśną. Oczywiście powinniśmy dbać o takie naturalne starodrzewia jak Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska i inne rezerwaty. Natomiast pozostałymi powinniśmy racjonalnie gospodarować, czyli jak drzewo dorasta osiągając dojrzały wiek i pewne wymiary określone normą technologiczną do tak zwanej ścinki, to powinniśmy to robić. Korzystać z tego zasobu naturalnego i szybko go odnawiać sadzonkami oraz wspierać odrastanie tych nowych.

Liczycie, że rząd wsłucha się w głos płynący z naszego regionu i zmieni podejście?

Osobiście jestem, niestety, pesymistą. Dlatego, że są też pewne naciski z  Unii Europejskiej, by ta polityka proekologiczna była jeszcze bardziej forsowana i bardziej ograniczała wycinanie zasobów drzewnych

Wspomniał pan, że sankcje nałożone przez UE na rynki wschodnie ograniczyły możliwość pozyskiwania surowców. A czy całkowite zamknięcie granicy z Białorusią w naszym regionie – ze względu na hybrydowy kryzys migracyjny – spowodowało kolejne obciążenia dla firm?

Ogromne. Przed agresją Rosji na Ukrainę polski przemysł drzewny, ale również meblowy, łącznie generowały 10 proc. Produktu Krajowego Brutto. To są naprawdę bardzo ważne dziedziny gospodarki. Zatrudniają ponad 400 tys. ludzi. Do tego trzeba dodać firmy wspierające takie jak: transportowe, serwisowe, dostawcze. Model biznesowy polegał na tym, że importowaliśmy bardzo dużo płyt drewnopochodnych z Rosji i Białorusi. U nas była ogromna produkcja chociażby mebli tapicerowanych. Pod tym względem jesteśmy numerem jeden w Europie. Ogromna produkcja deski podłogowej, stolarki drzwiowej i okiennej. Następnie tę produkcję należało sprzedać na Zachód. Jako Polacy byliśmy w stanie skonsumować tylko10-15 proc. produkcji mebli. Żeby resztę wyeksportować, trzeba być konkurencyjnym na globalnym rynku. I dopóki nasz przemysł miał dostęp do tanich surowców, dopóty produkcja się pięknie rozwijała, rosły wolumeny produkcyjne i gotowe produkty w postaci mebli tapicerowanych, skrzyniowych trafiały na zachodnie, bogate rynki.

Skąd się zrodził pomysł na Sklejkę Trade?

Jestem fascynatem drewna. Ukończyłem technikum drzewne, skończyłem studia technologii drewna. Całe życie związany jestem z tą branżą. Pracowałem w fabrykach mebli, no i przyszedł czas, aby założyć własny biznes. Spotkało się trzech wspólników gotowych do działania, postanowiliśmy otworzyć spółkę. I tak już prawie dwadzieścia lat działamy, bo w przyszłym roku obchodzimy jubileusz.

Śmiała decyzja, zważywszy na konkurencję w regionie.

Wszystkie biznesy kiedyś trzeba zacząć. Jak się lubi to, co się robi i wkłada się w to serce, to naprawdę można się rozwijać.

Czym zatem Sklejka Trade wyróżnia się na tle konkurencji?

Zawsze chcemy dołożyć wartość dodaną do produktu. Nie tylko prosta płyta, ale uszlachetniamy ją, laminujemy, okleinujemy. 20 proc naszej sprzedaży stanowi eksport.

Co daje firmie z branży drzewnej posiadanie certyfikatu jakości?

Oczekują od nas tego klienci, nie tylko z kraju. I my taki certyfikat FSC (Forest Stewardship Council ) posiadamy. By sprostać jego wymaganiom, wszyscy – od dostawców surowca, po przejściowe firmy handlowe, dystrybucyjne – muszą mieć taki certyfikat. By nie zostało przerwane ani jedno ogniwo w łańcuchu dostaw.

Sklejka Trade żyje nie tylko produkcją, ale też aktywnie działa społecznie.

Wspieramy różnego rodzaju fundacje i stowarzyszenia. Sponsorujemy sport, chociażby boksera  Kamila Szeremetę, czy zespół siatkarski Ślepsk Suwałki. A jeśli chodzi o charytatywną działalność, to wspieramy bardzo aktywnie środowisko osób z autyzmem. Tutaj ani samorządy, ani państwo nie wywiązują się do końca ze swojej roli. Dlatego należy wspierać te osoby, ponieważ potrzebują one dużo opieki, terapii, zajęć, a tego brakuje.

Każda firma, która ma potencjał, powinna się angażować w odpowiedzialność społeczną. Ponadto, doceniają to klienci i w mojej ocenie chętniej sięgają po nasze wyroby czy usługi serwisowe.

Łatwo prowadzi się biznes w naszym regionie?

Trudniej niż w pozostałych. Bo jesteśmy słabszym regionem. By uzyskać odpowiednie wyniki sprzedaży, musimy wywieźć naszą produkcję do tych bogatszych. Do tego dochodzi koszt transportu.

Logistycznie znajdujecie się w najlepszym chyba miejscu w regionie, bo za dwa lata tuż obok waszej siedziby przetną się dwie drogi ekspresowe.

Dosłownie 200 metrów od naszej firmy powstanie ogromny węzeł drogowy Białystok Zachód, na którym S8 przetnie się z S19 Via Carpatią. Trzeba przyznać, że od strony infrastruktury drogowej bardzo dużo poprawiło się w regionie i trzeba oddać to dyrekcji GDDKIA.

Co będzie w najbliższych latach największym wyzwaniem dla pańskiej firmy?

W naszej branży jesteśmy w przededniu wdrożenia unijnej dyrektywy EUDR. W skrócie mówiąc jest to procedura, która ma jeszcze wspomóc oszczędną gospodarkę leśną, jeszcze bardziej ograniczyć  pozyskiwanie surowca. Nie tylko w Unii Europejskiej. Będzie wpływała też na dostawców z innych części świata. Na przykład jeśli jakiś producent będzie chciał dostarczyć towar do Unii, to również będzie musiał spełnić tę dyrektywę. Cel jest jak najbardziej szczytny, ale znowu to wpłynie na wzrost kosztów. 

ZOBACZ TEŻ:

Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny