Mam ogromny szacunek do wszystkich, którzy weszli do lasów, by pomagać migrantom. Tych wszystkich, którzy dostawali na telefony pinezki z informacjami o zagubionych w Puszczy Białowieskiej i lasach wzdłuż granicy z Białorusią i ruszali, by pomagać. Którzy nagłaśniali sprawy Usnarza Górnego. Którzy mówili o puschbackach. Którzy dawali świadectwa człowieczeństwa w nieludzkich sytuacjach. Takie świadectwa dawali też aktywiści, którzy trafili na ławę oskarżonych przed hajnowskim sądem. Ich proces – zwanym „Procesem pięciorga” jest procesem nad ludzkimi wartościami. Jest procesem, który pokazuje, czy – w świetle prawa – warto być przyzwoitym?
Za aktywistami stają przedstawiciele różnych środowisk. Wśród nich jest także Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosatti. Napisał list do Ministra Sprawiedliwości Adama Bodnara, który wcześniej był... Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Zwraca się w nim o cofnięcie aktu oskarżenia wobec aktywistów działających przy granicy. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej – zamieszczając na swoim facebooku list do ministra - podnosi „że zasiadający na ławie oskarżonych swoim zachowaniem dali świadectwo poszanowania dla powszechnie uznawanych wartości i ochrony praw jednostki. Podjęli trud ochrony praw fundamentalnych, których źródłem jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”
Dalej prezes Rosatti pisze, że „powszechna jest społeczna akceptowalność dla zachowań, które polegają na udzieleniu wsparcia osobom znajdującym się w potrzebie poprzez udzielenie im suchego odzienia, nakarmienia ich czy też udzielenia schronienia. Dodatkowo sam fakt przewiezienia migrantów samochodem, o ile nie towarzyszył temu cel inny niż wynikający z powołanych zasad, mieści się w katalogu dopuszczalnych i akceptowalnych społecznie zachowań. Suma tych okoliczności przesądza, iż brak jest społecznej szkodliwości czynu, a w konsekwencji brak jest przestępstwa.”
Trudno się z nim nie zgodzić.
Nie mówimy w tym przypadku o siedzących na ławie oskarżonych bandziorach. Nie mówimy o uwikłanych w machlojki. Nie mówimy też o nadużywających swoich stanowisk politykach. Mówimy o zwykłych ludziach, którzy – cytując profesora Bartoszewskiego – pokazywali, że warto być przyzwoitym. Podobnej przyzwoitości należałoby teraz oczekiwać od decydentów.

