https://poranny.pl
reklama

Dźwig i polityka

(mk)
Oskarżenie mnie jest zwykłym prześladowaniem białoruskiej opozycji i polskiej mniejszości. Zostałem oskarżony za poglądy i działalność przeciwko dyktaturze na Białorusi - mówił wczoraj przed sądem Stanisław B., Polak urodzony na Białorusi. Jest on oskarżony o kradzież dwóch dźwigów z białoruskich firm.

Wczoraj przed białostockim sądem rejonowym rozpoczął się proces w tej sprawie.
Sprawa rozpatrywana jest w Polsce, ponieważ oskarżony w 1999 roku mieszka w naszym kraju i ma nawet polskie obywatelstwo. Białoruskie organy ścigania przekazały akta białostockiej prokuraturze.
Do przestępstw miało dojść we wrześniu i listopadzie 1998 roku w Grodnie na Białorusi. Oskarżony zaprzecza i twierdzi, że wszystkie dowody są sfabrykowane.
- We wrześniu 1998 roku byłem na szkoleniu na uniwersytecie kalifornijskim i nie mogłem w tym czasie ukraść dźwigu. W listopadzie 1998 roku też nie mogłem nic ukraść, bo już nie pracowałem w firmie, z której zginął dźwig - przekonywał sąd Stanisław B.
Zdaniem oskarżonego powodem jego prześladowań jest przynależność do Związku Polaków na Białorusi (twierdzi, że w 1990 roku był jego współzałożycielem), a później Związku Polaków miasta Grodna.
Pokrzywdzeni białoruscy przedsiębiorcy twierdzą z kolei, że chodzi o zwyczajną kradzież, a nie o politykę. Jeden z poszkodowanych, Anatol D., sam należy do Związku Polaków na Białorusi.
- Na początku lat 90. założyliśmy z oskarżonym firmę "Monolit", skąd on zabrał dźwig, żeby go oddać dla innego przedsiębiorstwa - wyjaśniał po rozprawie dziennikarzom. - Tu o żadnych prześladowaniach politycznych nie może być mowy.
Sąd odroczył rozprawę do lutego przyszłego roku. Do tego czasu chce wezwać kilkunastu świadków z Białorusi. Sąd w tym czasie zapozna się również z przygotowanymi przez oskarżonego dokumentami, które mają świadczyć o jego niewinności.
Za kradzież Stanisławowi B. grozi do pięciu lat więzienia.

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny