O swoim pomyśle działacze Organizacji Miejskiej Nowej Lewicy w Białymstoku opowiedzieli w czwartek tuż przy wejściu do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku. Swoją akcję nazwali "Kropla krwi darem życia".
Chcemy popularyzować to, co w czasie wakacji popularne nie jest - tłumaczył Andrzej Aleksiejczuk, przewodniczący organizacji. - Chcemy też zachęcić do oddawania krwi ludzi młodych.
Na dowód, że warto, o swoich doświadczeniach opowiedzieli członkowie Lewicy, którzy honorowo oddają krew.
- Krew oddaję honorowo już od 25 lat i zachęcam wszystkich: to naprawdę nie boli - mówił Piotr Wajsiel.
- Krwi nie jesteśmy w stanie wyprodukować w laboratoriach. Jedynie możemy pozyskiwać ją od dawców - tłumaczył Tomasz Lewczuk, który na co dzień jest lekarzem.
A Natalia Szyszko, która studiuje pielęgniarstwo, dodała:
- Standardowa procedura iniekcji odbywa się zwykle w 10 minut. Od jednej osoby pobierane jest 450 ml krwi, a to jest w stanie pomóc czterem innym osobom.
– Dodatkowo chcielibyśmy zaapelować do pracodawców, by za dni wolne, które przysługują za oddanie krwi, płacili wszystkie benefity – tak , jakby pracownik był w pracy – mówił Andrzej Aleksiejczuk. - Bo pracodawcy traktują te dwa dni absencji tak, jakby pracownik był na zwolnieniu.
