https://poranny.pl
reklama

Burmistrz Łap bada, czy mieszkanka nielegalnie wycięła trzy brzozy. - Te drzewa nigdy u mnie nie rosły - odpowiada właścicielka posesji

oprac. Tomasz Maleta
Tu niby miały rosnąć brzozy, o których nielegalne wycięcie jestem posądzana - pokazuje Ewa Januszkiewicz. - Tyle że nigdy ich nie było
Tu niby miały rosnąć brzozy, o których nielegalne wycięcie jestem posądzana - pokazuje Ewa Januszkiewicz. - Tyle że nigdy ich nie było fot. Archiwum Prywatne
Mieszkam tu prawie sześćdziesiąt lat i nigdy trzy brzozy tu nie rosły. Tym bardziej nie mogłam ich wyciąć - mówi Ewa Januszkiewicz. Mieszkanka Łap jest posądzana przez władze miasta o nielegalne usunięcie drzew ze swojej działki. Pod koniec lutego ma odbyć się specjalna wizja lokalna z udziałem dendrologa i pod nadzorem policji.

Wszystko zaczęło się przed końcem ubiegłorocznych wakacji. 25 sierpnia 2025 roku Ewa Januszkiewicz dostała z Urzędu Miejskiego w Łapach zawiadomienie, że usunęła ze swojej posesji przy ul. Ogrodowej trzy brzozy.

- I to bez pozwolenia. Według urzędników miało to nastąpić w 2019 roku - opowiada Ewa Januszkiewicz. - Odpisałam, że w ogrodzie nigdy nie rosły trzy brzozy. I ich nie wycinałam.

quiz

Te zwroty znasz z wypowiedzi polityków. Ile z nich rozumiesz?

1/12

Jeśli usłyszymy, że "działania w tym kierunku były RACHITYCZNE", to działania oceniane są jako:


Te wyjaśnienia okazały się niewystarczające. 8 października 2025 roku odbyło się coś w rodzaju wizji lokalnej..

Przyjechali urzędnicy, którzy uznali, że nie ma żadnego wykroczenia - opowiada Ewa Januszkiewicz. - Nie było żadnych uwag.

Mieszkance Łap wydawało się, że sprawa została wyjaśniona i zamknięta na amen. Jakież było jej zdziwienie, gdy 19 grudnia 2025 otrzymała kolejne zawiadomienie z urzędu w Łapach

- W związku z prowadzonym postępowaniem administracyjnym w sprawie nielegalnej wycinki drzew przy ulicy - cytuje pani Ewa.

Komisja miała się odbyć 7 stycznia. Ale ostatecznie do niej nie doszło z powodu niesprzyjającej pogody. Nowy termin wyznaczono na 28 lutego.

-  Mieszkam tutaj od 1969 roku. Nigdy nie rosły na mojej działce trzy brzozy - zarzeka się pani Ewa.

Przyznaje, że nie potrafi zrozumieć postępowania władz Łap.

Dlaczego burmistrz, który podpisuje się pod zawiadomieniami, posądza mnie o nielegalne wycięcie? Mało tego, ma przyjechać na oględziny policja. Czuję się, jakbym była najgorszym przestępcą. Bardzo to przeżywam. Mało tego, rozmawiałam z urzędniczką i poinformowała mnie telefonicznie, że na oględziny ma przyjechać też jakiś specjalista z Polski. Czy urząd nie ma na co wydawać pieniędzy? - pyta Ewa Januszkiewicz.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych

Krzysztof Gołaszewski, burmistrz Łap, wyjaśnia, że w przypadku powzięcia informacji o wycince drzewa, organ ma ustawowy obowiązek wszcząć postępowanie administracyjne z urzędu.

- Powyższe nie jest zależne od arbitralnego uznania czy też "dobrej lub złej woli" - zapewnia.

Dodaje, że celem takiego postępowania jest ustalenie czy zostały wycięte drzewa, a jeżeli tak to jakie obwody pni miały wycięte drzewa, kto dokonał wycięcia oraz, czy miał do tego podstawę w postaci stosownego zezwolenia właściwego organu.

- Jednoznaczne i właściwe ustalenie wskazanych okoliczności jest niezbędnym elementem prawidłowego zastosowania przepisu prawa materialnego, tj. art. 88 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody- informuje Krzysztof Gołaszewski.

Wyjaśnia, że kluczowym i niezbędnym etapem postępowania są oględziny na miejscu zdarzenia.

- W przypadku gdy niezbędne jest zasięgnięcie wiedzy specjalistycznej, oględziny winny być przeprowadzone z biegłym, w tym przypadku dendrologiem - dodaje burmistrz. - Od organu prowadzącego postępowanie wymaganym jest przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego zgodnie z rygorami procedury administracyjnej, tak aby ustalić stan faktyczny w sposób niebudzący jakichkolwiek wątpliwości.

Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny