https://poranny.pl
reklama

10-latka z regionu nie żyje. Dzień wcześniej upadła w szkole i uderzyła głową o podłogę – nikt nie wezwał pomocy

Agnieszka Domanowska
fot. WOJCIECH WOJTKIELEWICZ
Mama znalazła swoją 10-letnią córkę martwą w łóżku rano 6 grudnia, w Mikołajki. Dzień wcześniej dziewczynka była w szkole w Gródku, gdzie podczas zajęć upadła i uderzyła głową o podłogę. Nauczyciele nie wezwali pogotowia ani nie powiadomili rodziców. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Wicedyrektor szkoły: - Nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że tutaj nasza placówka jest winna.

Tragedia rozegrała się w małej miejscowości pod Białymstokiem. Śledczy badają, czy brak reakcji szkoły na upadek dziecka mógł przyczynić się do jego śmierci.

Prokuratura: po upadku nie wezwano pomocy medycznej

Prokuratura Rejonowa w Białymstoku 8 grudnia wszczęła śledztwo w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia 10-letniej uczennicy. Jak przekazała prokurator Elwira Laskowska, chodzi o zdarzenie z 5 grudnia w szkole podstawowej w Gródku.

— Po mającym miejsce w szkole upadku pokrzywdzonej na ziemię i uderzeniu głową o podłogę nie wezwano służb medycznych i nie zawiadomiono rodziców małoletniej, co skutkowało nieumyślnym spowodowaniem śmierci pokrzywdzonej w dniu 6 grudnia 2025 roku — brzmi treść komunikatu prokuratury.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie, nie przeciwko konkretnej osobie. Chodzi o narażenie na niebezpieczeństwo przez osobę zobowiązaną do opieki oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Prokuratura ustaliła, że zwłoki dziewczynki odkryła jej matka rano 6 grudnia, gdy próbowała obudzić córkę. Dzień wcześniej, 5 grudnia, dziecko było w szkole, gdzie doszło do upadku. Sekcja zwłok, która ma wyjaśnić przyczynę śmierci dziewczynki, odbędzie się w piątek.

- Wówczas znane będą wstępne wyniki, ale na oficjalny protokół trzeba będzie poczekać – powiedziała w rozmowie z „Porannym” prokurator Laskowska.

Dziecko uczestniczyło w mikołajkach, nie zgłaszało dolegliwości

Wicedyrektor szkoły podstawowej w Gródku Joanna Ostapczuk podkreśla, że nauczyciel zaopiekował się dzieckiem po upadku. Szkoła sprawdziła monitoring, który został zabezpieczony przez prokuraturę.

— Dziecko nie zgłaszało przez cały dzień, będąc w szkole, żadnych dolegliwości. Uczestniczyło w mikołajkach klasowych i szkolnych. Popołudniu była na mikołajkach w Centrum Kultury. Nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że tutaj szkoła jest winna — tłumaczy wicedyrektor. — Czekamy na wyniki sekcji, które odpowiedzą na pytanie, co było przyczyną tej tragicznej śmierci — dodaje Ostapczuk.

Śledztwo jest na wstępnym etapie, prokuratura nadal gromadzi materiał dowodowy.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny