Zwolnienia to ostateczność

(agsa)
Motywujemy ludzi nagrodami - mówi Bogusław Łącki, prezes Automatyka Pomiary Sterowanie SA
Motywujemy ludzi nagrodami - mówi Bogusław Łącki, prezes Automatyka Pomiary Sterowanie SA
Rząd ma już receptę na rosnący kryzys: taka liberalizacja kodeksu pracy, która pozwoliłaby uniknąć zwolnień grupowych. Tyle tylko, że kosztem pracowników.

Zwolnienia grupowe? W grudniu na Podlasiu było ich trzy. W sumie – 25 osób. Rośnie też stopa bezrobocia. W listopadzie w woj. podlaskim wynosiło ono 9,1 proc., w grudniu już 9,8 proc.
– A w styczniu znów spodziewamy się znacznego wzrostu – mówi Marzanna Wasilewska z Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

Zaoszczędzić na pracowniku

Rząd ma już receptę na rosnący kryzys: taka liberalizacja kodeksu pracy, która pozwoliłaby uniknąć zwolnień grupowych. Tyle tylko, że kosztem pracowników. Bo ograniczenie czasu pracy oraz ograniczenie zarobków to jeden z postulatów rządu. Poza tym Ministerstwo Gospodarki chce dać pracodawcom możliwość rozliczania się z czasu pracy pracownika w systemie rocznym, a nie miesięcznym. Wtedy, gdy nie byłoby co robić, pracownicy pracowaliby krócej, a „zaoszczędzone” godziny odrobiliby w lepszych czasach.
Propozycja rządu nie podoba się związkom zawodowym. – To próba reform kosztem pracowników – ubolewa Józef Modzelewski, przewodniczący białostockiej Solidarności. – Dlaczego nikt nie chce ograniczać pensji dla zarządzających?
– Ja jestem pracodawcą, ale też człowiekiem. I dlatego takie przerzucenie ciężaru nadchodzącego kryzysu na barki bezbronnych pracowników wcale mi się nie podoba – wtóruje mu Lech Pilecki, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu. W zamian proponuje działania, które miałyby wspomóc przedsiębiorczość: m.in. uproszczenie podatku VAT czy możliwość wpuszczenia w koszty nietrafionych inwestycji.

Nagrody za pracę

Mniej emocjonalnie do propozycji rządu podchodzi Bogusław Łącki, prezes Automatyka Pomiary Sterowanie SA: – To może zdać egzamin – mówi.
Jednak w swoim przedsiębiorstwie zastosował nieco inne rozwiązanie. – Zwolnienia to u nas ostateczność – przyznaje.
Dlatego w APS pracownicy zgodzili się na system płac uzależniony od efektów pracy całego zespołu. Płaca zasadnicza jest stosunkowo niska, ale wysokie są prowizje za skuteczność.
– Za wymierne efekty pracownicy dostają niemałe pieniądze w postaci nagród – tłumaczy Łącki. – To nasze antidotum na utratę płynności finansowej, a to od niej zależy byt przedsiębiorstwa. Jest takie ryzyko, że ktoś nie wytrzyma i zrezygnuje z pracy, ale dzięki takiemu systemowi mamy pewność, że będziemy wypłacalni.

Zarobić na kryzysie

Sposób na kryzys znalazła też KPKM. Z analiz wyszło, że w firmie trzeba zwolnić 15 osób.
– By uniknąć zwolnień, postanowiliśmy zadbać o większe przychody – mówi Dariusz Ciszewski, prezes KPKM. – W grudniu otworzyliśmy punkt wulkanizacji i wymiany opon, co pozwoliło nam na uratowanie czterech miejsc pracy. Ludzie nie zostali zwolnieni, ale przesunięci na nowe stanowiska pracy.
To nie koniec pomysłów. KPKM zrezygnowało z usług zewnętrznej firmy ochroniarskiej. W firmie zaczęła działać wewnętrzna komórka, w której zatrudnienie znalazło kolejnych sześciu ludzi.
– Nasz najnowszy pomysł to okręgowa stacja diagnostyczna do obsługi pojazdów osobowych. Jej uruchomienie planujemy na czerwiec tego roku. Do obsługi stacji przesuniemy pięciu ludzi z warsztatów – dodaje Ciszewski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie