Podlascy przedsiębiorcy - mimo zamieszania związanego z rosyjskim embargiem - ostatni rok mogą uznać za udany.

Ze sprawozdań finansowych podlaskich firm wynika, że rok 2013 był dla nich dobry. A jaka jest ocena pana banku?
Grzegorz Rzemek, dyrektor regionalny ds. korporacyjnych ING Banku Śląskiego w Białymstoku:
Rok 2013 był dobrym rokiem, na pewno lepszym niż rok 2012. Zauważyliśmy poprawę wyników przedsiębiorstw. To co cieszy, to fakt, że - zwłaszcza w drugiej połowie roku - przedsiębiorcy zaczęli więcej inwestować w rozwój firm, wzrosło zapotrzebowanie na kredyty inwestycyjne.

Czy przedsiębiorcy widzą szansę i perspektywy rozwoju. Wcześniej obserwowaliśmy gromadzenie funduszy na przyszłe inwestycje. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich branż i wszystkich podmiotów gospodarczych.

Jesteśmy po niemal trzech kwartałach roku 2014. Czy ta tendencja jest utrzymana?
Wiele też wskazuje na to, że także obecny rok 2014 będzie rokiem dobrym dla podlaskich firm. I to mimo że za naszą wschodnią granicą mamy duży kryzys, o czym wszyscy doskonale wiemy. Zresztą nie ma co ukrywać, wiele firm, które były bezpośrednio lub pośrednio zaangażowane w rynek wschodnioeuropejski - przede wszystkim w rynek ukraiński i rosyjski - miało przejściowe problemy. Oczywiście, na pewno są też firmy, które z powodu konfliktu tracą. Widzę jednak przykłady, że te trudności powodują, iż nasi przedsiębiorcy nie poddają się. Oni nie oczekują systemowych rozwiązań, szukają rozwiązań w ramach tego, co nas otacza.

Można powiedzieć Polak potrafi
Absolutnie tak i to jest siła naszej gospodarki - ludzie, którzy potrafią w każdej sytuacji się znaleźć i poradzić sobie, nie oglądając się na polityków czy jakieś regulacje prawne. Co oczywiście nie znaczy, że nasi biznesmeni nie potrafią korzystać z oferowanej pomocy, np. z dotacji unijnych. W tym też jesteśmy znakomici.

Z powodu embarga rosyjskiego wiele firm musi jednak szukać innych rynków zbytu dla swoich produktów. Co pan by im doradził?
Rynek nie znosi próżni. Rosjanie nadal będą jedli jabłka, mięso, czy ryby itd. Na pewno w innej jakości i z inną ceną, bo będą kupowali te produkty od innych państw, nie objętych embargiem. Ci, którzy zaczną sprzedawać swoje towary w Rosji, opuszczą jakieś rynki. I to jest szansa, by na nie wejść z naszymi produktami. Oczywiście, możliwa jest też sprzedaż swoich produktów państwom, które wyeksportują je do Rosji, już jako własne. Jeśli chodzi o żywność, warto rozmawiać chociażby z Białorusią czy Turcją. Jestem pewien, że z tymi problemami nasi przedsiębiorcy także sobie znakomicie poradzą.

g