Złe długi - przekleństwo polskich firm. Promostal zmaga się z nimi od kilku lat

maryla
Promostal prowadzi w Skandynawii kilka projektów. Jednym z ciekawszych jest montaż prostych i spiralnych schodów w pylonach i komorach mostu w Narwiku. Obecnie tylko co dziesiąta złotówka z przychodów uzyskanych przez Promostal pochodzi z rynku krajowego. I za wszystkie „złe długi” spółki odpowiadają polscy kontrahenci.
Promostal prowadzi w Skandynawii kilka projektów. Jednym z ciekawszych jest montaż prostych i spiralnych schodów w pylonach i komorach mostu w Narwiku. Obecnie tylko co dziesiąta złotówka z przychodów uzyskanych przez Promostal pochodzi z rynku krajowego. I za wszystkie „złe długi” spółki odpowiadają polscy kontrahenci.
48 proc. przedsiębiorstw w Polsce ma trudności z terminowym odzyskiwaniem należności od swoich klientów.

W największym stopniu problem ten dotyczy mikrofirm, czyli przedsiębiorstw zatrudniających maksymalnie 9 pracowników. Skutki zatorów najmocniej odczuwają branża budowlana i produkcyjna, w których problemy z zachowaniem płynności finansowej ma odpowiednio 67 proc. i 56 proc. firm z zatorami płatniczymi.
Takie dane przynosi najnowszy  Indeks Zatorów Płatniczych BIG.
Jego autorzy podkreślają, że opóźnienia w płatnościach są jedną z najpoważniejszych przeszkód w prowadzeniu działalności gospodarczej, ponieważ często skutkują pojawieniem się problemów z utrzymaniem płynności finansowej. Zmaga się z nimi 45 proc. firm z zatorami i jedna czwarta przedsiębiorstw, których nie dotyczy kwestia nieterminowego regulowania zobowiązań przez kontrahentów. Utrata płynności finansowej to jednak nie jedyne następstwo opóźnień w płatnościach.
 - Z powodu zatorów płatniczych firmy tracą też przychody, ograniczają rozwój i zatrudnienie, a także ponoszą dodatkowe koszty finansowania -  mówi Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor. - Poprawiająca się koniunktura gospodarcza nie zawsze jest w stanie zrekompensować to przedsiębiorcom. Tym bardziej, że na tle lepszej sytuacji gospodarczej widoczna jest ostra konkurencja, obniżka marż i presja wzrostu płac.

Czytaj też: Podlaska Złota Setka Przedsiębiorstw 2014. Debiut Roku - Promostal. Weszli od razu na 63. miejsce.

Podlascy przedsiębiorcy nie ukrywają, że problemy z płatnościami są w Polsce  bardzo trudne do rozwiązania. Ma z nimi do czynienia np. Promostal z Czarnej Białostockiej, laureat Debiutu Roku w tegorocznej edycji Podlaskiej Złotej Setki Przedsiębiorstw Kuriera Porannego. Od kilku lat firma boryka się z problemem tzw. złych długów, powstających w sytuacji, gdy zleceniodawcy nie pokrywają zobowiązań za wykonane inwestycje. 
Zdaniem Agnieszki Stanisławczyk i Jerzego Kiersnowskiego - członków zarządu spółki - taka sytuacja to efekt poczucia całkowitej bezkarności nieuczciwych inwestorów oraz głównych wykonawców. Zjawisko to – ich zdaniem- staje się coraz bardziej powszechne.
- Problem powstaje właśnie na samej górze: na szczeblu inwestorów lub generalnych wykonawców – mówi nam prezes Agnieszka Stanisławczyk. – Najczęściej jest tak, że inwestor i generalny wykonawca w porozumieniu i z pełną premedytacją zaciągają zobowiązania u podwykonawców, realizują inwestycje, posiadając wiedzę, że nie mają zabezpieczonego na ten cel finansowania.
Jak opowiadają przedsiębiorcy, tak było w przypadku jednej z ostatnich inwestycji  Promostalu na rynku krajowym. Kosztem 2 mln zł spółka wykonała i zamontowała dla jednej ze firm w północno-wschodniej Polsce konstrukcję zakładu produkcji ekologicznego paliwa. Generalnym wykonawcą inwestycji było przedsiębiorstwo z Gdańska, natomiast Promostal był podwykonawcą.
- Generalny wykonawca wprowadził nas w błąd składając oświadczenie o posiadanym zabezpieczeniu finansowym dla tego zlecenia – opowiada wiceprezes Jerzy Kiersnowski. - Inwestor również w tym uczestniczył, prezentując swój majątek i oczywiście wskazując na inne, znacznie większe inwestycje, które realizował.
- Ale głównym źródłem finansowania miała być dotacja unijna na realizację inwestycji – dodaje prezes Promostalu. - Co ciekawe instytucja finansująca podpisała umowę o udzieleniu dotacji, nie weryfikując, czy beneficjent zabezpieczył finansowanie przejściowe i czy ma wkład własny. Dopiero po wykonaniu umowy okazało się, że takiego finansowania nie ma i nie będzie.
Tymczasem Promostal swoje zrobił, podpisano protokoły końcowe, oświadczenie o braku zastrzeżeń co do jakości i terminu, a na koniec nawet uznanie długu na piśmie, podpisane przez członków zarządu obydwu spółek - generalnego wykonawcy i inwestora.
I tu zaczęły się schody. Sądowe. Promostal od pół roku czeka na uprawomocnienie się wyroku, bez którego nie można wystawić tytułu egzekucyjnego. Firma jest jednak bezradna. Jak oceniają jej przedstawiciele, to kodeks postępowania cywilnego otwiera nieuczciwym dłużnikom furtkę do przeciągania spraw w nieskończoność.
- Wygląda to tak - opowiada Agnieszka Stanisławczyk – że na wystawiony w czerwcu nakaz zapłaty dłużnik składa zarzuty i wysyła pismo zawierające zarzuty bez podpisu. Sąd wzywa do usunięcia braków formalnych, mijają trzy tygodnie, w końcu pismo dociera do sądu, ale dłużnik prosi o zwolnienie z kosztów sądowych – i znów nie podpisuje wniosku. Znów wezwanie do usunięcia braków formalnych i kolejne tygodnie. W końcu sąd nie zgadza się na zwolnienie, a dłużnik składa zażalenie na to postanowienie do sądu apelacyjnego, oczywiście bez podpisu i tak w nieskończoność. Do tego dochodzą działania operatora pocztowego obsługującego korespondencję sądową, który nie doręcza w terminie zwrotek: dwukrotnie musieliśmy składać reklamacje, by je uzyskać.
Zdaniem Jerzego Kiersnowskiego firmy, które w ten sposób uciekają od płacenia swoich należności, liczą, że ich wierzyciele nie wytrzymają tego procederu finansowo.­ -  I tak bywa zwłaszcza w przypadku mniejszych firm, które w efekcie zatorów płatniczych tracą płynność finansową. A ich dłużnicy mają zrealizowaną inwestycję za pieniądze dostawców i ani myślą tknąć swojego majątku, na który się powoływali.

Od 30 czerwca br. W Białymstoku działa Wschodni Sąd Arbitrażowy. Zarząd Promostalu podkreśla, że niestety mediacje z tego typu dłużnikami nie mają sensu.

- Bo one mogą coś dać jedynie wtedy, kiedy jest jakiś punkt sporny, a w tym przypadku wszystko jest jasne: dłużnik uznał dług, podpisał protokoły odbioru i wystawione faktury VAT, nie wniósł żadnych zastrzeżeń do realizacji inwestycji. Ale z założenia nie płaci, wykorzystując system, który na to pozwala – ocenia mówi Agnieszka Stanisławczyk.

Inny przykład to inwestycja, którą Promostal zrealizował jeszcze na początku 2013 r. na Pomorzu, tym razem na zlecenie inwestora publicznego – zespołu gmin, gdzie generalnym wykonawcą była inna spółka z Gdańska. Za wykonanie i montaż konstrukcji stalowej Zakładu Utylizacji Odpadów, spółka z Czarnej Białostockiej do tej pory nie otrzymała 30 proc. należności, tj. około 750 tys. zł. Obecnie kwota długu wynosi już blisko milion zł i nadal rośnie. Nie robi to jednak żadnego wrażenia na generalnym wykonawcy, który za pełną wiedzą inwestora, świadomie nie płaci swoich długów. Po czterech miesiącach od zakończenia prac znalazł powód - to naliczone Promostalowi kary umowne za rzekome opóźnienia w wykonaniu właściwej dokumentacji.
- Pięć miesięcy przed rozpoczęciem inwestycji inżynier projektu z ramienia inwestora przyjęła wzór dokumentacji i go zaakceptowała, a kwartał po zakończeniu prac doszła do wniosku, że jednak czegoś jej jeszcze brakuje. Na takiej, wyssanej z palca podstawie, naliczono nam karę w wysokości 30 proc. kontraktu – mówi Jerzy Kiersnowski.
- To powszechnie stosowany proceder – jak nie chcesz zapłacić, wymyślasz jakąś karę, za cokolwiek, na jakąkolwiek kwotę i niech wierzyciel się sądzi – dodaje Agnieszka Stanisławczyk. - Obiekt jest oddany do użytku, inwestor chwali się nim w prasie i Internecie, a podwykonawca trzeci rok czeka na pieniądze.
Pozew o zapłatę Promostal złożył już w gdańskim sądzie w maju 2013 roku. Wyrok pierwszej instancji korzystny dla spółki z Cazrnej Białostockiej zapadł dwa lata później – w kwietniu 2015 r. Sąd nakazał generalnemu wykonawcy spłatę całości zadłużenia wraz z odsetkami – w sumie blisko milion zł. Na uzasadnienie Promostal czekał kolejne dwa miesiące - do czerwca. A dalej poszło po schemacie: dłużnik składa wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych od apelacji, sąd odmawia, dłużnik – zażalenie do sądu apelacyjnego, sąd apelacyjny odrzuca zażalenie itd.
Również w tym przypadku nie doszło do mediacji – bo nie ma takiej woli z obu stron.
- Generalny wykonawca z premedytacją robi to, co robi i nie chcę się układać. Ma inne cele - tłumaczą w Promostalu.I potwierdzają uwagi cytowanego wcześniej Mariusza Hildebranda, wiceprezesa BIG InfoMonitor: - To efekt śniegowej kuli: generalny wykonawca nie płaci nam, my nie możemy zapłacić naszym podwykonawcom. Bywa, że mniejsze firmy nie są wstanie płacić na czas pracownikom. W ich przypadku częstym scenariuszem jest upadłość i na to liczą dłużnicy. Ale nawet duże firmy wpadają w kłopoty, tracą płynność finansową, muszą sięgać po kredyty. Średnia marża w branży konstrukcji stalowych nie przekracza 5 proc. A więc jeśli zabiera się nam 30 albo nawet 100 proc., to tego nie zabiera się z zysku, to jest nasza strata. Tym bardziej, że my ze swoimi podwykonawcami rozliczyliśmy się w obu tych przypadkach – opowiada prezes Stanisławczyk.

To nie koniec kłopotów.
- Od wystawionej faktury musimy zapłacić podatek dochodowy,  a więc od pieniędzy, których nie otrzymaliśmy – dorzuca podatkowe pani prezes. - Dodatkowo zobowiązania przeterminowane powyżej 30 dni musimy wyłączyć z kosztów podatkowych. Wirtualny „przychód” czyli naszą wierzytelność możemy zaliczyć do kosztów podatkowych dopiero po uprawdopodobnieniu jego nieściągalności, po wszczęciu postępowania egzekucyjnego, czyli po uzyskaniu prawomocnego wyroku. A dłużnicy robią wszystko, by to maksymalnie przedłużyć.

Co z tym fantem zrobić? Zdaniem zarządu Promostala, sytuacja ulegnie poprawie dopiero wtedy, gdy dłużnik będzie miał świadomość szybkiego wyroku i szybkiej egzekucji długu. - A także rozszerzenie na dłużników, czyli generalnych wykonawców i inwestorów, solidarnej odpowiedzialności za wypłatę wynagrodzeń, świadczeń ZUS i podatków za pracowników realizujących inwestycję. Kolejny warunek to odstąpienie od kryterium najniższej ceny, jako najważniejszego w postępowaniach przetargowych - dodaje Agnieszka Stanisławczyk.

Promostal ze swoją sytuacja radzi sobie dzięki kontraktom na rynku skandynawskim.

- Tam wszystkie te mechanizmy funkcjonują, to bardzo dobry wzorzec. Inwestorom i głównym wykonawcom po prostu nie opłaca się niepłacenie prowadzące do sporów sądowych, bo to nie tylko dodatkowe bardzo wysokie koszty, ale też utrata dobrego imienia – dodaje prezes spółki.

Obecnie tylko co dziesiąta złotówka z przychodów uzyskanych przez Promostal pochodzi z rynku krajowego. I za wszystkie „złe długi” spółki odpowiadają polscy kontrahenci.


Komentarz: 
sulewski   Zbigniew Sulewski, ekspert Centrum im. Adama Smitha
ds. rozwoju obszarów zacofanych ekonomicznie oraz rynków wschodnich:
- Oczywiście można i należy wprowadzić zmiany, np. w prawie podatkowym, które poprawią pozycję wierzyciela. Mam na myśli choćby możliwość pomniejszenia podstawy opodatkowania tylko po opłaceniu należności, a nie w oparciu o samo wystawienie faktury, jak to jest obecnie. Jednak takie zmiany będą miały znaczenie wówczas, gdy dłużnik tylko kredytuje się pieniędzmi wierzyciela. Gdy jednak odbiorca towaru lub usługi w ogóle nie ma zamiaru regulować zobowiązań - jak to ma miejsce w opisanych w artykule sytuacjach - takie regulacje niczego nie zmienią.
Opisane przypadki to zwykła kradzież. A nie są to niestety sytuacje odosobnione. Przyczyna, która pozwala na taką bezkarność, nazywa się wymiar sprawiedliwości. I to szeroko rozumiany - nie tylko jako system organizacji instytucji państwa, ale także jako przepisy, w oparciu o które ferowane są wyroki. Według różnych badań, odzyskiwanie długów w Polsce trwa często ponad 1000 dni. Niestety skutki są takie, że wyłudzenia - dla części firm - stały się jednym ze sposobów prowadzenia biznesu. Powoduje to nieufność na rynku i tym samym wzrost kosztów przedsiębiorstw, wynikający z dodatkowego zabezpieczania się na wypadek braku płatności (ubezpieczenie, faktoring, wywiad gospodarczy).
Nie da się zmienić tylko jednego elementu w funkcjonowaniu sądów gospodarczych. Aby nie dopuścić do tego typu wyłudzeń niezbędne są sprawne sądy i kancelarie komornicze potrafiące w ciągu kilku tygodni wydać orzeczenie i doprowadzić do ich egzekucji. Droga do tego prowadzi poprzez rozsądne uproszczenie procedur oraz zmiany organizacyjne w systemie sprawiedliwości. Takich zmian oczekują środowiska przedsiębiorców.

 

 

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
desperat
A może jeszcze ktos zna odpowiedź, kiedy te zmiany wejdą? Czy ktoś to w końu ruszy i co musi się stać , by w tym temacie, starym jak świat coś drgnęło?
Dodaj ogłoszenie