Zdzisław Siemaszko, były kanclerz PWSZ, poszukiwany listem gończym

Jacek Wolski redakcja@poranny.pl
Zdzisław Siemaszko podał nawet suwalską PWSZ do sądu pracy. Uważa, że został zwolniony niesłusznie. Zawsze twierdził, iż rozwój szkoły, to głównie jego dzieło. A jeśli coś tam zawinił, to i tak zasługi są znacznie większe.
Zdzisław Siemaszko podał nawet suwalską PWSZ do sądu pracy. Uważa, że został zwolniony niesłusznie. Zawsze twierdził, iż rozwój szkoły, to głównie jego dzieło. A jeśli coś tam zawinił, to i tak zasługi są znacznie większe. Helena Wysocka
Jednemu z najbardziej wpływowych suwalczan uchodziło praktycznie wszystko. Dzisiaj Zdzisław Siemaszko, były kanclerz PWSZ w Suwałkach jest poszukiwany listem gończym. Prokuratura zarzuca mu dokonanie dwóch kolejnych oszustw.

W naszym regionie czegoś takiego jeszcze nie było. Na stronie internetowej suwalskiej policji Siemaszko sąsiaduje od paru dni z wieloma pospolitymi bandziorami - zabójcami oraz złodziejami. A on należał przecież do miejscowej elity.

Prokuratura nie chce ujawniać zbyt wielu okoliczności związanych z wydaniem listu gończego. Wiadomo, że powodem było to, iż Siemaszko nie zgłasza się na wezwania. Prawdopodobnie przebywa poza Polską. Ale gdzie dokładnie, tego śledczy nie wiedzą.

Co zrobił? Prokurator chce mu przedstawić dwa zarzuty. Oba dotyczą okresu, gdy był jeszcze kanclerzem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Suwałkch. Miał sfałszować bliżej nieokreślony dokument, a potem popełnić jeszcze jedno oszustwo. Odniósł z tego korzyść finansową.

Śledczy twierdzą, że niespecjalnie dużą. Ale na podstawie paragrafu, który mówi o funkcjonariuszach publicznych przekraczających swoje uprawnienia lub nie dopełniających obowiązków i działających na szkodę interesu publicznego można pójść do więzienia nawet na 10 lat.

Znajomi z czasów PRL

Ta sprawa to kompromitacja nie tylko samego Siemaszki, ale też suwalskiego układu władzy. Były kanclerz był bowiem jednym z najważniejszych jego elementów.

Z zawodu jest nauczycielem matematyki. Podobno niezłym. Za PRL kierował jedną z suwalskich szkół. Potem wyjechał do USA. Ponoć dorobił się walizki dolarów. Po powrocie w życiu publicznym Suwałk nie funkcjonował jednak w ogóle.

Aż do 2002 roku, kiedy na stanowisko prezydenta miasta postanowił kandydować Józef Gajewski, za komuny czołowy suwalski działacz PZPR. Z Siemaszką byli dobrymi znajomymi. Prezydent zrobił więc matematyka dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Niedługo później przed Siemaszką pojawiły się jednak nowe możliwości. W mieście powstawała państwowa uczelnia. Zajmowały się tym władze województwa oraz miasta. Marszałkiem był wówczas Janusz Krzyżewski, suwalczanin, również czołowy w przeszłości działacz jedynie słusznej partii. Ministerstwo szkolnictwa wyższego, które to wszystko firmowało, nie wnikało specjalnie, kto będzie kanclerzem, a kto szefem ochrony. Magister Siemaszko przeszedł więc bez żadnych oporów.

Szybko okazało się, że w takiej szkole zawodowej, to najważniejsza osoba. Bo cała kadra profesorska, z rektorem włącznie, jedynie dojeżdża z innych, często bardzo odległych miast. I nie ma w dodatku specjalnych wymagań, oprócz dobrych warunków do pracy oraz regularnie wypłacanych pensji.

Kanclerz robił więc, co chciał. Jego pozycja w mieście jeszcze bardziej wzrosła, gdy z komitetu wyborczego firmowanego przez Gajewskiego został radnym. Był postrzegany jako jedna z najbardziej wpływowych osób w miejskim samorządzie.

Afera za aferą

Siemaszcze nic nie mogło zaszkodzić. Całą Polskę obiegła swego czasu informacja, jak to znany aktor Zbigniew B. robił w Suwałkach prawo jazdy kategorii E. Według prokuratury, wszystko to było fikcją, bo aktor nie przeszedł ani szkolenia, ani egzaminu. Miał po prostu skorzystać z zaoferowanych mu w Suwałkach możliwości.

Czemu akurat tutaj? Bo był dobrym znajomym Zdzisława Siemaszki. Poznali się dzięki żonom, które uczyły się w tej samej warszawskiej szkole. Kulminacją śledztwa w tej sprawie było namierzenie przez policję popijawy odbywającej się w podsuwalskim barze.

Dziwnym zrządzeniem losu uczestniczyli w niej aktor, egzaminator z suwalskiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, właściciel szkoły nauki jazdy oraz Siemaszko. Egzamin miał się odbyć następnego dnia. W jego trakcie aktor odwiedził kanclerza w uczelnianym gabinecie.

Ta sprawa zakończyła się jednak kompromitacją organów ścigania, które, m.in., w trakcie obserwacji pomyliły samochody egzaminacyjne. Aktor odpowiedział więc jedynie za to, że nie przeszedł całego szkolenia. Egzaminatora uniewinniono, zaś kanclerzowi nie postawiono nawet najdrobniejszego zarzutu.

Pod koniec 2008 roku wybuchła kolejna afera. Siemaszko miał popełnić plagiat pisząc pracę dyplomową z bhp. Został za to prawomocnie skazany. Chciał, nie chciał, musiał zrezygnować z funkcji suwalskiego radnego. Inaczej mandat straciłby z urzędu.

Kiedy jeszcze to postępowanie się toczyło, media obiegł kolejny news związany z kanclerzem. Utrzymywana przez wszystkich podatników szkoła sfinansowała w znacznej mierze bezpłatny tygodnik. Dawała tutaj bowiem potężne ogłoszenia.

Współwłaścicielem tygodnika był syn kanclerza. Jednak ani sprawa plagiatu, ani dofinansowania syna nie spotkała się z żadnym odzewem zarówno ze strony rektora uczelni, jak i ministerstwa. Wszyscy twierdzili zgodnie, że właściwie nic się nie stało.

Kanclerz przestał jedynie uczyć studentów matematyki. A funkcję administracyjną - uznali wszyscy święci - pełnić może dalej. Z kolei oskarżenia o finansowanie wydawnictwa syna uznano wręcz za pomówienie. Bo to nie Siemaszko podpisywał się pod dokumentami dotyczącymi współpracy z tygodnikiem.

Niedługo po tym, jak kanclerza prawomocnie skazano za plagiat, uczelnię odwiedziła minister Barbara Kudrycka. Jeden z dziennikarzy zapytał ją, co sądzi o tej sprawie. Odparła, że pierwsze słyszy i wszystkiemu się dokładnie przyjrzy. To ciekawe, bo o bynajmniej nietuzinkowej sprawie kanclerza skazanego za plagiat głośno było w całej Polsce.

W dodatku wszystko działo się w mieście, znajdującym się w okręgu wyborczym pochodzącej z Białegostoku Kudryckiej. Z ministerialnego przyglądania się sprawie nic nie wyszło. Kanclerz triumfował.

Faktura dla dziennikarza

Jego rządy trwałyby pewnie do dziś, gdyby nie dwie okoliczności. W 2010 roku zmarł prezydent Gajewski, a jego następcy już za Siemaszkę głowy nadstawiać nie chcieli. W ubiegłym roku natomiast końca dobiegła kadencja rektora.

Siemaszko zaplanował, że zdejmie ze stołka warszawianina Jerzego Sikorskiego. Na jego miejsce miał już kandydatkę. Ale rektor, który wcześniej wychwalał swojego najbliższego współpracownika pod niebiosa, nagle postanowił podjąć walkę. To był początek ubiegłego roku.

W PWSZ odbyła się błyskawiczna kontrola. W działalności kanclerza doszukano się wielu nieprawidłowości. Najważniejsza dotyczyła sfałszowanej faktury. Wyszło to dzięki suwalskiemu dziennikarzowi. Dostał on sygnał, że kanclerz nie zapłacił za wynajem uczelnianego patio na wesele swojego syna. Zapytał więc o to rektora Sikorskiego. Ten urządził niemal pokazówkę. Do swojego gabinetu zaprosił kwestor uczelni wraz z opłaconą, opiewającą na 3,6 tys. zł fakturą i rzecznika prasowego szkoły. Dziennikarz poczuł się jak zbity pies.

Ponad rok później okazało się, że wszystko to była lipa. Rektor zapewnia, iż dowiedział się o tym dopiero wówczas, gdy Siemaszko wystąpił przeciwko niemu. Sprawę zgłosił więc prokuraturze. Ta stosunkowo szybko ustaliła, że faktura została sporządzona wyłącznie na potrzeby dziennikarza. Za wesele syna Siemaszko zapłacił, lecz wówczas, gdy zażądał tego rektor, czyli grubo ponad rok po imprezie.

Za to kanclerza skazano na karę więzienia w zawieszeniu. Z pracy zwolniono go dyscyplinarnie. Próbował potem zatrudnić się w jednej z miejscowych szkół, ale to mu się nie udało.

Kwestor uczelni, która na polecenie Siemaszki sfałszowała fakturę, znalazła tymczasem pracę w miejscowym Ośrodku Sportu i Rekreacji. Miejskie władze niczego złego w tym nie dostrzegają.

Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3