Zbliżenia, czyli Ewa Wiśniewska i Łukasz Simlat marnują talent

Jerzy Doroszkiewicz
Łukasz Simlat i Joanna Orleańska to para, którą bardziej łączy chęć posiadania dziecka niż uczucie. A jeśli on kocha bardziej, odejdzie szybciej.
Łukasz Simlat i Joanna Orleańska to para, którą bardziej łączy chęć posiadania dziecka niż uczucie. A jeśli on kocha bardziej, odejdzie szybciej. Mat. dystrybutora
Udostępnij:
Magdalena Piekorz wraz z pisarzem Wojciechem Kuczokiem stworzyli scenariusz zaakceptowany przez Krzysztofa Zanussiego. Zamiast moralnego niepokoju jest jednak moralny kac ze zmarnowanego czasu.

"Zbliżenia" miały opowiadać o toksycznej relacji matki z córką (nota bene 37-letnią panną). Jakimś cudem wychodzi ona za mąż, ba, trafia jej się mąż, który podbija serce teściowej. Jest tylko jedno ale - wieczna córeczka mamusi nie umie przeciąć pępowiny, ma bardzo silnie wkodowane poczucie winy. Jednak ani uznany pisarz, ani nie będąca przecież debiutantką reżyserka, nie potrafią widzom w żaden sposób wyjaśnić dlaczego owa pępowina trzyma jak najmocniejszy powróz. Sceny i dialogi rodem z telenoweli, genialna Ewa Wiśniewska bardziej parodiująca niż grająca zaborczą matkę, drętwa jak zawsze Orleańska i wrzucony w debilną opowieść Simlat męczą siebie i kinomanów.

Czyż reżyserka nie pamiętała, że widzowie widzieli i genialną "Pianistkę", straszliwą "Carrie" a nawet promującego sztukę ponad życie osobiste "Czarnego łabędzia". W "Zbiżeniach" profetyczną rolę mają pełnić wyrzucone na brzeg Bałtyku ryby, a pecha przypieczętować długaśny sznur pereł zwisających z szyi Wiśniewskiej. Do tego znany ze stu innych filmów motyw kupowania dzieł dzieci-artystów przez własnych rodziców. Natrętnie wkomponowane retrospekcje niewiele wnoszą do zrozumienia motywów postaci, także pozostawienia głównej bohaterki przez ojca. To, że mógł mieć dość takiej mamusi, to zrozumiałe, ale też stygmatyzujące role w domowym ognisku rozpisane przez scenarzystów. Prawdę mówiąc, dobrze zaplanowany harlequin ma więcej pasji niż ta pseudo psychologiczna opowieść z tragicznym finałem.

I nie pomogą napisy na lustrze nasmarowane najbardziej nawet trwałą szminką. Po "Zbliżeniach" ma się ochotę na jakiś czas odsunąć od polskich filmów, mimo kilku wspaniałych premier z ostatnich miesięcy.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie