Zbędna obrona

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Tomasz Maleta Wojciech Wojtkielewicz

Gdy w październiku ubiegłego roku światło dzienne ujrzał reportaż Marcina Kąckiego „Biała siła, czarna pamięć” napisałem, że autor publikacji w gruncie rzeczy nie odkrył niczego, czego do tej pory brakowałoby w dyskursie publicznym w Białymstoku. Co więcej, można odnieść wrażenie, że posiłkował się tym, co już wcześniej było publikowane na łamach białostockiej prasy. Z tego punktu widzenia naszkicowany przez Marcina Kąckiego obraz miasta adresowany był bardziej do reszty Polski niż białostoczan.

Nic dziwnego, skoro kilka miesięcy wcześniej usłyszała ona słowa premiera Donalda Tuska o powiązaniach świata publicznego w Białymstoku z półświatkiem skinheadzkim, a minister Bartłomiej Sienkiewicz zapowiedział, że idzie po bandziorów. Ale wtedy jakoś nikt nie bronił białostoczan. Obu polityków już dawno w życiu publicznym nad Wisła nie ma, ale ich słowa pozostały. I zaczęły funkcjonować jako stereotyp w postrzeganiu Białegostoku.

Ale w październiku napisałem też, że papierkiem lakmusowym wzmacniania lub osłabiania wizerunku miasta będzie reakcja na publikację Marcina Kąckiego. Bo zaperzanie się lub jakiekolwiek retorsje jeszcze bardziej będą działać na niekorzyść miasta. Nie wspominając, że w mieście są znacznie większe problemy do rozwiązania niż obrona przed sztuką, w której ponoć nie padnie słowo Białystok.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie