Zakończenie roku szkolnego w Białymstoku inne niż zwykle. Uczniowie rozpoczęli zasłużone wakacje (zdjęcia)

Magda Ciasnowska
Magda Ciasnowska
Zakończenie roku szkolnego w SP nr 9. Wojciech Wojtkielewicz
Bez apeli, bez tłumów na salach gimnastycznych, z mierzeniem temperatury i z zachowaniem bezpiecznej odległosci. Tak zakończył się rok szkolny 2019/2020.

Rok szkolny 2019/2020 na pewno zapisze się w historii. Zostanie też w pamięci uczniów, rodziców i nauczycieli, którym przyszło zmagać się z wprowadzoną z powodu panującej w kraju pandemii edukacją zdalną.

Podobnie jak cały ostatni semestr, nietypowe było też zakończenie roku. Tym razem nie spotykano się tłumnie na salach gimnastycznych, nie było długich uroczystych apeli.

- Bardzo mnie to cieszy. Jest szybko, sprawnie i bez zbędnego gadania - mówi Ania, uczennica III Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku

Mimo że oficjalnie zakończenie roku szkolnego przypada na piątek (26.06), wiele białostockich szkół zdecydowało się rozpocząć rozdawanie świadectw już dzień wcześniej.

Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Edukacji Narodowej nauczyciele mogą wydawać świadectwa uczniom indywidualnie lub w małych grupach, w ustalonych terminach, na świeżym powietrzu. Tak też się dzieje. Klasy zazwyczaj dzielone są na części, a każda z nich ma wyznaczoną inną godzinę przyjścia.

- Żeby było mniej dezynfekcji, usunęliśmy z sal ławki i krzesła. Dzieci oczywiście mają na początku mierzoną temperaturę. Ponadto mogą dostać do szkoły jednym z czterech wejść - mówi Edyta Haraburda, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9.

Jednak dyrektorzy niektórych szkół nie wyobrażają sobie, by dzień ten zakończył się zwykłym odebraniem świadectwa. W II Liceum Ogólnokształcącym, w którym uczy się około 1000 uczniów, poszczególne klasy spotykają się na holu. Jest krótka przemowa dyrektora, a także podziękowania i nagrody.

- Kończymy ten trudny, pełen wyzwań rok szkolny z nadzieją, że sytuacja w kraju pozwoli na to, żeby we wrześniu spotkać się w murach naszej przez ostatnie trzy miesiące pustej szkoły - przyznaje Dariusz Bossowski, dyrektor II LO.

Zmagania ze zdalnym nauczaniem

W związku z pandemią od 26 marca 2020 r. do końca roku szkolnego, zajęcia w białostockich szkołach prowadzone były zdalnie. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele musieli przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. A ta w każdej szkole była inna.

- Nie rzucili nas na głęboką wodę. To był wzburzony ocean! W ogóle nie byliśmy przygotowani na to zdalne nauczanie. Nauczyciele nie mieli żadnego przeszkolenia. Większość z nich przez lata stosowała tę metodę - tablica, książka, podręcznik.
Więc przez pierwsze dwa tygodnie, wyglądało to u nas wyglądało to bardzo źle. Na początku nauczyciele rozsyłali kartki z zadaniami. Jednak dzieciom to nie służyło. W końcu nie chodzi o to, żeby wszystko uczynić jedną wielką pracą domową - podkreśla Edyta Haraburda.

Nauczyciele musieli nauczyć się wszystkiego – jak zamieszczać materiały, jak udostępniać swoje ekrany uczniom, w jaki sposób przeprowadzić klasówkę. W nowe formy nauki trzeba było też wdrożyć nie tylko dzieci, ale także rodziców.

- Kiedy byłam w domu, to ta nauka wyglądała solidnie. Jednak gdy musiałam wrócić do pracy, bywało różnie. Nie było systematyczności i często pod koniec tygodnia trzeba było dużo nadrabiać. I to na nas, rodzicach, spoczywał obowiązek pilnowania tego wszystkiego - przyznaje Katarzyna Kamińska, mama uczennicy SP nr 9. - To był trudny okres , szczególnie dla dzieci. Mam córkę, która bardzo lubi towarzystwo i kontakt z drugim człowiekiem. Bardzo jej koleżanek, kolegów i pań - dodaje.

W części placówek edukacja na odległość prowadzona była przy wykorzystaniu internetowych platform. Uczniowie spotykali się z nauczycielami na wideokonferencjach. W innych szkołach, materiały i zadania do przerobienia. Ten sposób często tłumaczony był faktem, że nie każdy uczeń ma dostęp do komputera i szybkiego internetu.

W tej kwestii na pomoc zdecydowało się państwo. Ministerstwo Edukacji Narodowej wraz z Ministerstwem Cyfryzacji stworzyły program „Zdalna szkoła”. Gminy mogły składać wnioski o pieniądze na zakup sprzętu potrzebnego do zdalnej edukacji. Budżet dwóch edycji programu wynosił w sumie 367 mln zł, a samorządy mogły otrzymać od 35 do 165 tys. zł dofinansowania.

- Dla mnie ta nauka z domu była chyba łatwiejsza. Miałam trochę więcej czasu na naukę i mniej zajęć, bo niektórzy nauczyciele ich w ogóle nie przeprowadzali. Jedni wysyłali nam prace domowe lub tematy do przerobienia, a inni prowadzili zajęcia online. I myślę, że to drugie rozwiązanie było dużo lepsze. Bo nie zawsze samemu pochodzi się sumienie do tej nauki - przyznaje Krzysztof Adamski, uczeń Zespół Szkół Elektrycznych w Białymstoku.

Podczas zdalnego nauczania, nauczyciele i uczniowie często musieli zmagać się ze złośliwością rzeczy martwych.

- Kiedy na jeden serwer wchodzi 30 osób, to często się zacina. Poza tym dwie osoby nie mogą mówić naraz, bo nic nie słychać. I przede wszystkim internet nie zawsze dopisuje - przyznaje Ania z III LO.

Problem pojawiał się też wtedy, kiedy nauczyciele zauważali, że niektórzy z uczniów nie uczestniczą w zdalnych zajęciach.

- Na początku zdarzało się to bardzo często. Zazwyczaj był to tacy uczniowie, z którymi mieliśmy problemu także podczas tej normalnej edukacji. W przypadku, gdy kolejny tydzień takiego ucznia nie było, pomagał mi dzielnicowy. Niektórych z nich odwiedziłam nawet osobiście - mówi Edyta Haraburda.

W trakcie nauki na odległość, w części szkół maturzyści mogli liczyć na fakultety online. Pozostała młodzież korzystała ze zdalnych konsultacji. W wielu placówkach przeprowadzano też spotkania online z psychologami i pedagogami.

- Był to trudny czas dla wszystkich, ale dzięki staraniom zespołu dyrekcji, administracji szkoły i ogromu pracy, jaką włożyli nauczyciele w przygotowanie lekcji zdalnych, dzięki uczniom, którzy rzetelnie wywiązywali się z obowiązku szkolnego, nie był to czas stracony - przyznaje Dariusz Bossowski.

Matury inne niż wszystkie. Te egzaminy maturzyści zapamiętają na długo

Oswojenie z technologią

W zdecydowanie lepszej sytuacji były szkoły, które jeszcze przed pandemią oswajały swoich uczniów z wykorzystaniem technologii do nauki.

- Przyświecała nam myśl o “zrzuceniu z piedestału” komputerów, laptopów, tabletów czy smartfonów jako przedmiotów będących nagrodami za dobre zachowanie, jako rzeczy, dzięki którym możemy poczuć się szczęśliwszymi. Trzeba je zwyczajnie “odczarować”, by nie były tylko narzędziami służącym do rozrywki, ale także pomocami dydaktycznymi, pozwalającymi zbierać informacje potrzebne do rozwiązania zadań edukacyjnych - Joanna Bagińska, nauczyciel informatyki ze Społecznej Szkoły Podstawowej nr 3 BTO.

W zabawnej formie uczniowie edukacji wczesnoszkolnej lub przedszkolnej eksperymentując poznawali, tajniki pisania programów. Najpierw bardzo prostych, tabletowych, z czasem coraz bardziej złożonych projektów. Potem przeszli od aplikacji intuicyjnych, komplikujących się z każdą zmienioną planszą, do samodzielnych projektów gier przedstawiających zmiany pór roku czy rozwój motyla, czy do zręcznościówek typu “Bocian poluje na żaby”.

- Wcześniejsze oswojenie uczniów ze stylem pracy online pozwoliło im łatwiej odnaleźć się w domowej szkole. Co więcej, stawali się bardziej świadomi swoich umiejętności i z chęcią dzielili się nimi z nauczycielami. Dochodziły do nas sygnały, że uczniowie pomagają swoim nauczycielom, razem z nimi poszukują rozwiązań, gdy zawodzi sprzęt lub niewłaściwie działa używana aplikacja.

Matura 2020 - język polski. Maturzyści zmierzyli się z Wesel...

MATURA 2020. Matematyka - poziom podstawowy. Jak zdać maturę...

Chemia w polskich warzywach i owocach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3