Zagroby. Tragedia w gminie Śniadowo. Rodzice zamordowani, syn popełnił samobójstwo

Katarzyna Patalan-Brzostowska [email protected]
Tragedia w gminie Śniadowo. W miejscowości Zagroby rodzice zostali zamordowani, a ich syn popełnił samobójstwo
Tragedia w gminie Śniadowo. W miejscowości Zagroby rodzice zostali zamordowani, a ich syn popełnił samobójstwo archiwum
W przydomowej ziemiance córka znalazła zwłoki 87-letnich rodziców i 59-letniego brata. Ludzie ze wsi są wstrząśnięci tragedią.

Wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozostawiają złudzeń. Rodzice zostali zamordowani. - Natomiast ich syn popełnił samobójstwo poprzez powieszenie - mówi Maria Kudyba z Prokuratury Okręgowej w Łomży. Śledczy nie chcą na razie spekulować, czy to on zabił rodziców.

Gmina Śniadowo. Potrójne samobójstwo (zdjęcia)

Z relacji sąsiadów wynika, że 59-letni syn małżeństwa był niepełnosprawny umysłowo. Ale bardzo słuchał swoich rodziców, a nawet - według niektórych - był im uległy.

- Nigdy nie widziałem, żeby pił alkohol, nie palił, nie był agresywny - wylicza jeden z sąsiadów. - Razem z matką dbał o ogród, zawsze krótko przycięta trawa, dużo kwiatów.
Posesja, na której doszło do tragedii położona jest niemal w środku wsi, przy głównej drodze biegnącej przez całe Zagrody. Stoi tu zadbany drewniany dom, przed nim kapliczka z Matką Boską, obok ziemianka, stodoła, chlewy.

- Mieszkam tu od dziecka i nigdy w ich domu nie było żadnych awantur, niepokojących sytuacji. Nikt z nas nie może uwierzyć w to, co się stało - mówi Wiesława Prusaczyk, sąsiadka tragicznie zmarłej rodziny.

Powieszonych rodziców i brata znalazła w niedzielę córka. Mieszka z mężem w innej miejscowości. - Zastała otwarty dom, nikogo nie było, brak śladów włamania. Zaczęła z mężem przeszukiwać posesję. W przydomowej ziemiance natknęła się na zwłoki całej rodziny - opowiada prokurator Kudyba. W pierwszym pomieszczeniu wisiały zwłoki rodziców, w drugim brata. Lekarz stwierdził, że cała trójka zmarła w sobotę wieczorem.
Sąsiedzi są wstrząśnięci. - Jeszcze dwa tygodnie temu przyjęli księdza po kolędzie. Syn tych państwa wyszedł po plebana, a potem go odprowadził do sąsiadów - mówi Stanisław Żebrowski, który mieszka naprzeciwko rodziny.

Sąsiedzi przyznają, że choć rodzina nie była z nikim skonfliktowana, to nie utrzymywała bliskich kontaktów z mieszkańcami. - Starsza pani przychodziła do obwoźnego sklepu, ale zwykle tylko się przywitałyśmy i każdy szedł do swoich obowiązków - mówi pani Wiesława.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie