Z SOR-u do szpitala dyżurnego. Dwa razy w kolejce, bo...

    Z SOR-u do szpitala dyżurnego. Dwa razy w kolejce, bo szpital kliniczny odsyła do miejskiego

    Zdjęcie autora materiału

    Agata Sawczenko

    Kurier Poranny

    Kurier Poranny

    Jak długo będzie trwała taka sytuacja w służbie zdrowia? - denerwuje się Leon Stankiewicz.
    1/5
    przejdź do galerii

    Jak długo będzie trwała taka sytuacja w służbie zdrowia? - denerwuje się Leon Stankiewicz. ©Wojciech Wojtkielewicz

    Szpitalny Oddział Ratunkowy USK w Białymstoku po przebadaniu odsyła pacjentów do szpitala dyżurnego. Oczywiście, o ile nie potrzebują pilnej pomocy. Gdy lekarz uzna, że potrzebna jest tylko pomoc internisty, pacjent jest odsyłany do szpitala, który akurat dyżuruje „na ostro”.
    To horror - opowiada o sytuacji na SOR-ze w szpitalu klinicznym Leon Stankiewicz. Po kilkugodzinnym oczekiwaniu na badania został odesłany do szpitala miejskiego. Takich osób do „Porannego” zgłasza się więcej. Szpital odpowiada, że pacjenci przychodzą, gdy ten nie dyżuruje. A lekarze i tak muszą sprawdzić, czy stan ich zdrowia nie zagraża życiu.
    Zobacz galerię
    Leon Stankiewicz na oddział ratunkowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego trafił w niedzielę wieczorem.
    Przywiózł chorą żonę. - Problem kardiologiczny. Potrzebna była szybka pomoc - tłumaczy. I opowiada: - Stawiliśmy się do USK przed godziną 18. Dwie godziny przesiedzieliśmy na korytarzu. Później żonie wykonano badania i podano kroplówkę.

    A za chwilę - zapadła decyzja lekarza o przewiezieniu pacjentki na SOR do Szpitala Miejskiego. To tam miała zostać przeprowadzona dalsza diagnoza. - Pojechaliśmy tam własnym samochodem. Rozmawialiśmy wcześniej z jedną z pacjentek - na transport szpitalny czekała od godziny 9 do 20 - opowiada Leon Stankiewicz.

    Czytaj też: SOR Białystok. Czekali pięć godzin na izbie przyjęć

    A w Szpitalu Miejskim - kolejny horror. Kolejka pacjentów, których widzieli wcześniej już na SOR-ze w szpitalu klinicznym. - Zrezygnowaliśmy - mówi Leon Stankiewicz.

    O podobnych sytuacjach opowiada pan Andrzej (nazwisko do wiadomości redakcji). On z kolei na SOR w USK trafił ostatnio dwukrotnie. I za każdym razem miał skierowanie do szpitala od lekarza pierwszego kontaktu. Tydzień temu - z powodu bardzo wysokiego ciśnienia. W tym tygodniu - bo bolał go brzuch.

    - Za każdym razem to samo. Najpierw wiele godzin w poczekalni, aż przyjmie mnie lekarz. Potem badania. A potem informacja, że mam jechać do Szpitala Miejskiego. Jak tak można? Bardzo źle się czułem, byłem zmęczony, a do tego już w końcu bardzo głodny. Jak tak można traktować chorego człowieka? - denerwuje się.

    Czytaj także: Pijany lekarz pełnił dyżur na SOR. Ze szpitala wyprowadzili go policjanci. 39-latek stracił pracę

    Te sytuacje wyjaśnia Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Podkreśla, że USK nie ma codziennie ostrego dyżuru na wszystkich oddziałach.

    - Ale nawet jeśli w takiej sytuacji zgłosi się do nas pacjent, musimy go przyjąć i zrobić wszystkie niezbędne badania, żeby sprawdzić, czy nie ma sytuacji zagrażającej życiu czy wymagającej interwencji chirurgicznej. Gdy pacjent nie jest dokładnie zbadany, lekarze nie mogą podjąć żadnej decyzji - mówi.

    Dopiero gdy lekarz uzna, że potrzebna jest tylko pomoc internisty, pacjent jest odsyłany do szpitala, który akurat dyżuruje „na ostro”.

    A jak uniknąć takich sytuacji? Katarzyna Malinowska-Olczyk radzi, by pytać po prostu lekarzy pierwszego kontaktu, którzy wystawiają skierowanie, który szpital dyżuruje.

    Tutaj znajdziesz rejestr szpitali, które akurat mają wzmożoną lekarską



    Zobacz koniecznie: Remonty w Śniadecji: nowa rehabilitacja i neurologia już w grudniu. W planach: remont oddziału dziecięcego

    Komentarze (14)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (14) forum.poranny.pl

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 28 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »