Z nożem na żonę. Później na siebie

(mw)
fot. Archiwum
Dźgnął żonę nożem, bo chciał, żeby przyznała się do zdrady. Potem ugodził siebie.

W sądzie okręgowym ruszył dzisiaj proces 30-letniego Marcina K. Mężczyzna jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojej żony.

Do tragedii doszło w połowie kwietnia tego roku. Policja otrzymała zgłoszenie o awanturze w jednym z domów w Grabówce. Na miejscu okazało się, że awanturuje się mąż Justyny K. Mężczyzna wcześniej przebywał w więzieniu. Po wyjściu oskarżał żonę o zdradę. - Zabiję ciebie i twego kochanka! - miał wykrzyczeć podczas jednej z takich awantur.

Poszło o SMS-y od mężczyzny, który miał być kochankiem jego żony. Oboje pisali do siebie czułe słowa i wyznawali sobie miłość.

- To była tylko zemsta za zdradę męża sprzed dwóch lat. Ja umówiłam się z tym chłopakiem, że będziemy pisać do sobie takie wiadomości, ale nic nas tak naprawdę nie łączyło - tłumaczyła kobieta.

Justyna K. w marcu wniosła do sądu pozew rozwodowy. Sąd jednak go oddalił. Marcin K. wyprowadził się do swojej matki. Pokrzywdzona pozwalała mu kontaktować się z dziećmi. Nie wyobrażała sobie jednak dalej ich wspólnego życia.

Po kwietniowej interwencji policji, mężczyzna wrócił do domu swojej matki. Nie dał jednak za wygraną. - Pojechałem do żony, żeby powiedziała mi prawdę o sobie i swoim kochanku - mówił dziś przed sądem oskarżony.

W nocy ponownie Marcin K. zjawił się pod drzwiami żony. Nie zapukał jednak. Drzwi wyważył. Zaatakował zaskoczoną Alicję nożem. Zadał kobiecie cios w klatkę piersiową. Potem tym samym nożem ugodził siebie. - Zobacz, k.... do czego doprowadziłaś! - miał wtedy wykrzyczeć.

Został zatrzymany. Od kwietnia przebywa w areszcie. Zbadali go biegli, którzy orzekli, że mężczyzna w chwili ataku na żonę miał ograniczoną w stopniu znacznym poczytalność.

Dziś w sądzie Marcin K. przyznał, że doszło do "faktu" z nożem, zapewnił jednak, że nie chciał zrobić żonie krzywdy. Cały czas utrzymuje, że nadal ją kocha i chciałby, by byli znów razem.

Kobieta nie chce nawet o tym słyszeć. - Kiedyś nie było aż tak źle. Dopiero dwa lata temu zaczęło się psuć. Gdy byłam w ciąży z trzecim dzieckiem, mąż zagroził, że jak je urodzę, to wbije mi widelec w głowę - zeznawała Justyna K.

Oskarżony twierdzi, że nigdy na żonę ręki nie podniósł i nigdy nie groził. - To ona mnie biła, wygrażała - opowiadał dziś w sądzie.

Za usiłowanie zabójstwa Marcinowi K. grozi od 8 lat więzienia do dożywocia. Sąd może jednak, chociaż nie musi, skorzystać z prawa do nadzwyczajnego złagodzenia kary.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
FFDE75
tak to jest jak się zdradza, oszukuje i nie szanuje nawzajem.
G
Gość

Przecież ten człowiek ma poważne zaburzenia emocjonalne. Niech zacznie brac leki, a wszystko sie unormuje i zarówno on jak i jego otoczenie będą mogli spokojnie żyć.

G
Gość

Czy to chodzi o tego Włocha co matkę zabił ????? To chyba powiązane jest.

Dodaj ogłoszenie