Wystawa w Szepietowie. Dla hodowcy koni wystawa jest jak sklep. I z każdej wraca z pucharami (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Andrzej Ślepowroński hodowlę koni prowadzi od 1996 roku. Wystawiał konie we Francji, Belgii, Szwecji i wszędzie zgarniał nagrody.
Andrzej Ślepowroński hodowlę koni prowadzi od 1996 roku. Wystawiał konie we Francji, Belgii, Szwecji i wszędzie zgarniał nagrody. Archiwum prywatne
Nie żałuję, że wplątałem się w rolnictwo - mówi Andrzej Ślepowroński, hodowca koni zimnokrwistych z Ostrówek (w gminie Zabłudów). - Mieszkam na wsi i prowadzę hodowlę koni od 1996 roku. Mam już emeryturę zusowską, więc gospodarstwa nie musiałem likwidować. Mam 72 lata i nadal bawię się w konie. Jego piękne zwierzęta będzie można zobaczyć na XXVII Regionalnej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Szepietowie, która odbędzie się w dniach 4-5 września.

Gdy zapytaliśmy pana Andrzeja, jak długo zajmuje się hodowlą koni, odparł, że w zasadzie od kiedy zajął się rolnictwem. To właśnie konie spowodowały, że został rolnikiem.

- Urodziłem się na wsi w rodzinie rolniczej, ale później, po skończeniu szkół, byłem poza zawodem rolniczym - wspomina. - Byłem nauczycielem, skończyłem białostocką filię Uniwersytetu Warszawskiego i uczyłem fizyki w szkole rolniczej w Krzyżewie.

Konie zaczął hodować jeszcze zanim kupił swoje gospodarstwo w gm. Zabłudów. Mieszkał wtedy w Białymstoku, ale ponieważ miał działkę w Księżynie, to kupił dwa pierwsze źrebaki szlachetne i zbudował im tam prowizoryczną stajnię.

- I odchowałem te dwa koniki. Jeden jeszcze do niedawna żył, miał ponad 20 lat - opowiada Ślepowroński.

Potem zdecydował się na hodowlę koni na nieco większą skalę. Trochę pod wpływem syna, który - choć urodzony w Białymstoku - „czuł tę wieś” i nawet skończył technikum rolnicze.

- Gdy był w ostatniej klasie, powiedział: tata, a może byśmy jakąś ziemię kupili - wspomina hodowca. - A ja tylko na to czekałem. Znalazłem to fajne gospodarstwo w Ostrówkach. Syn poszedł na studia zootechniczne, skończył akademię rolniczą i tak to się zaczęło

Ślepowroński zdecydował się na hodowlę koni zimnokrwistych (o łagodnym charakterze). Także dlatego, że w Podlaskiem to był dominujący kierunek. Kiedyś bowiem obowiązywała rejonizacja, zgodnie z którą w naszym regionie w zasadzie nie można było hodować koni szlachetnych. Nie było ogierów i konia szlachetnego można było mieć tylko w celach rekreacyjnych, ale zorganizowanej hodowli takich zwierząt w naszym województwie nie było.

- Kupiłem pierwsze klacze, a potem zacząłem uzupełniać hodowlę - opowiada pan Andrzej. - Konie zaczęły się rozmnażać i w szczytowym okresie miałem osiemdziesiąt koni! Rozrastało się również moje gospodarstwo.

Na początku kupił 30 hektarów ziemi z zabudowaniami, a teraz powierzchnia jego gospodarstwa przekracza 100 hektarów. - Bo konie muszą mieć gdzie żyć i się wybiegać - wyjaśnia hodowca.

W skład jego gospodarstwa wchodzą budynki po byłej spółdzielni produkcyjnej, więc musiał je adaptować zgodnie z wymogami niezbędnymi przy hodowli koni. Jednak, zanim na serio zajął się wyłącznie końmi, skorzystał z porady kolegi - drobiarza i „wstawił” do budynków dwa tysiące kur niosek, od których jajka woził do białostockich sklepów.

- Później jeden z budynków adaptowałem na brojlernię, Miałem do 11 tys. brojlerów w jednym rzucie, ale to był już czas, kiedy trzeba się było zdecydować - rozbudowywać obiekt drobiarski czy rozwijać hodowlę koni? Chyba z miesiąc się nad tym zastanawiałem i w końcu zdecydowałem, że pójdę mocno w hodowlę koni - opowiada pan Andrzej.

Jego stado składało się wtedy z dwudziestu matek, ale wraz z przychówkiem miał już około 80 koni. Jednak, jak sam mówi, dzięki temu, że posiadał te budynki po spółdzielni produkcyjnej, nie było z tym większych problemów.

- Na przykład jeden z budynków to była obora o długości 60 metrów i szerokości 10 metrów, w której po adaptacji powstały boksy dla 20 matek - tłumaczy hodowca. - Wokół budynków, które stały poza wsią, były pola pod uprawę, a gdy koni zaczęło przybywać - wszystko poszło „pod trawę”, czyli z przeznaczeniem na łąki i pastwiska. I teraz mam wokół 100 hektarów samego zielonego - uśmiecha się Ślepowroński.

I dodaje, że hodowla koni zimnokrwistych „to nie jest aż taki straszny biznes”. - Żeby tak było, trzeba mieć konie arabskie, ale to jest elita - dowodzi.

Kiedyś miał ich kilka, ale niektóre oddał, bo - jak mówi - to konie - zabawki.

- To są cacuszka, żeby się pochwalić, konie dla ludzi bogatych. Bardzo temperamentne, więc nawet do rekreacji nie zawsze się nadają. U nas dominują konie zimnokrwiste. One są popularne, a teraz cena koni jest dość wysoka, bo za porządną klacz czy ogiera trzeba zapłacić 20 tys. zł. Wiek nie ma specjalnego znaczenia, bo i wiekowa, dobra klacz może mieć dobre źrebięta. Bywa, że nawet 20-letnie klacze rodzą.

W przypadku ogierów zaś na aukcję idą konie, które mają skończone 27 miesięcy i licencję. Niezłe ogiery w ostatnim czasie kosztowały od 15 do 20 tys. zł.

- A jak będzie w tym roku, trudno powiedzieć. Może jeszcze więcej - zastanawia się hodowca z Ostrówek.

Ślepowroński przyznaje, że akurat w przypadku koni pandemia nie wpłynęła znacząco na rynek i ceny. Jedynie wystaw nie było i bardzo mu ich brakowało.

- Bo dla hodowcy, który hoduje konie zarodowe, wystawa jest jak sklep - wyjaśnia. - Człowiek ma satysfakcję ze zwierząt, które pokazuje, a konie zawsze przyciągały ludzi. Wcześniej nie było tylu wystaw, ale teraz, gdy obostrzenia pandemii są łagodzone, przy różnych uroczystościach, np. gminnych, konie są chętnie widziane. Cieszę się też, że znowu jadę na naszą szepietowską wystawę. Będę wystawiał ogiera ardeńskiego - zapowiada.

I wyjaśnia, że hodowane przez niego konie to ardeny z nową rasą, jaka weszła do hodowli - arden polski. Ojcem ardenów jest Francja, ale - jak mówi hodowca - konie przekraczają granice. Dotychczas były cztery księgi hodowlane dla tej rasy w Europie, m.in.: we Francji i Belgii, a teraz do tego „klubu” weszła Polska. Ardeny to konie zimnokrwiste, które nadają się do pracy, zaprzęgu, rekreacji. Bardzo dobrze się ruszają i mają dobre kopyta.

- Notabene koń sokólski powstał dzięki importowi ardenów m.in. z Belgii - uściśla hodowca z Ostrówek. - Są organizowane międzynarodowe wystawy dla rasy arden. Pierwsza odbyła się w tym roku w Kętrzynie. Wystawiałem tam ogiera i klacz. Klacz została czempionką, a ogier wiceczempionem!

Nie był to jego pierwszy sukces, bo w ostatnich latach w zasadzie nie wyjechał z żadnej wystawy bez jakiegoś trofeum. Wystawiał konie we Francji, Belgii, Szwecji i wszędzie zgarniał nagrody.

- W 2018 roku w Szwecji wystawiałem trzy konie. Jedna moja klacz została wiceczempionką, druga była tuż za podium, a ogier się zbuntował i w ogóle nie chciał się pokazać - wspomina pan Andrzej. - Na wystawach w Szepietowie moje konie też były wielokrotnie nagradzane. Ostatnio w czerwcu na Ogólnopolskiej Młodzieżowej Wystawie Koni Zimnokrwistych w Szepietowie mój dwuletni ogier został czempionem, a klacz - wiceczempionką.

Hodowca śmieje się, że półki z pucharami zajmują całe mieszkanie. Efektem sukcesów na wystawach jest sprzedaż koni z hodowli w Ostrówkach. Jak mówi pan Andrzej, po konie z jego hodowli zgłaszają się osoby prywatne z różnych regionów. Kupują głównie ogiery do rozrodu, ale również i do rekreacji.

- Przywiozłem kiedyś z Francji bardzo dobrego ogiera maści dereszowatej, u nas mało popularnej, choć to typowa maść koni zimnokrwistych. Dał tak dobre potomstwo, że teraz dzwonią do mnie klienci z pytaniem, czy nie mam jakiegoś deresza - śmieje się hodowca z Ostrówek.

I dodaje, że wystawy są dla niego bardzo ważne również dlatego, że może tam poznać nowinki, zdobyć nową wiedzę, wymienić się doświadczeniami. - No i podejrzeć konkurencję - kończy ze śmiechem.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie