Wyścigi. Bielszczanin Tomek Lewczuk miał wypadek w GSMP. - Generalnie mi nic się nie stało - mówi i dodaje, że przygotowuje niespodziankę

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Źródło: Tomasz Lewczuk Racing
Udostępnij:
Trzecia i czwarta runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski zaczęła się dobrze. Po dwóch wygranych rundach bielszczanin Tomasz Lewczuk był liderem w trzech klasyfikacjach. Tak było w sobotę. W niedzielę jego honda civic przy ponad 100 km/h wypadła z trasy wyścigu i... spotkała się z drzewem. - Wszystkie systemy bezpieczeństwa zadziałały perfekcyjnie, dlatego wyszedłem z auta bez szwanku - podkreśla pan Tomek.

Zawody w Czarnej Górze/Sienna (na początku czerwca) były 3. i 4. rundą Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Po dwóch wygranych rundach w Wyścigu Prządki Tomasz Lewczuk był liderem trzech klasyfikacji: generalnej - w kategorii Narodowej, E0 - Debiutant i 10C - pojemność silnika do 1.6 l.

- Podczas trzeciej rundy, która odbywała się w sobotę, w uzyskałem najlepsze rezultaty właśnie w tych trzech kategoriach. No i w niedziele była czwarta runda jazd w Czarnej Górze. Po wcześniejszych, udanych przejazdach i uzyskiwanych dużych, jak na wyścigi, przewagach czasowych nad konkurencją, postanowiłem, że przetestuję nowe mieszanki opon. A przy okazji pojadę bardziej efektownie. Niestety, spadła znacząco moja koncentracja i czujność - przyznał krótko po wyścigu Tomasz Lewczuk.

Czytaj również:

Bielszczanin chciał na nowej (jak sam przyznaje - nieznanej dla siebie) mieszance opon założonych na tylna oś, zrobi coś widowiskowego dla kibiców. Zdecydował, że przejedzie większość trasy bardzo dobrym tempem, na tzw. na limicie, a jednocześnie spróbuje "zainicjować miłe dla oka poślizgi w szybkich zakrętach". Jak się okazało, decyzja ta w połączeniu z nowym pakietem opon przyniosła bardzo złe skutki.

- W czwórkowym zakręcie w lesie, przy prędkości rzędu 110-115 km/h, auto nagle i absolutnie niespodziewanie, straciło przyczepność tylnej osi. I to w taki sposób, że ciężko to było skontrolować. Walczyłem do końca, ale niestety, uderzyłem centralnie, przodem hondy w drzewo. Wszystkie systemy bezpieczeństwa zadziałały perfekcyjnie, więc wyszedłem z auta bez szwanku. Jednak samochód został uszkodzony tak poważnie, że nie nadaje się do dalszych zmagań. Po prostu kasacja, która oznacza też solidną naukę i lekcję pokory. Przede wszystkim zaś, koniec tegorocznych startów w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski... ze względów budżetowych - przyznał Tomek Lewczuk.

Jak jednak zapewnił, razem ze swoim teamem na pewno nie zamierza przespać tego czasu. Po kilku dniach przyznał zaś, że powoli przygotowuje prawdziwą bombę... - Na razie nic więcej nie powiem, bowiem toczą się rozmowy z ewentualnymi sponsorami, więc nie chce zapeszać. Na wszystko przyjdzie czas - uciął wszelkie pytania Bielszczanin.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wyścigi. Bielszczanin Tomek Lewczuk miał wypadek w GSMP. - Generalnie mi nic się nie stało - mówi i dodaje, że przygotowuje niespodziankę - Gazeta Współczesna

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie