Wygrali, są na trzecim miejscu i z nadzieją czekają na Śląsk (zdjęcia, wideo)

Tomasz Dworzańczyk, (KW) [email protected]
27. minuta spotkania Jagiellonii z Ruchem Chorzów. Piłka ląduje w siatce gości po strzale Przemysława Frankowskiego (z nr 21) i białostoczanie obejmują prowadzenie.
27. minuta spotkania Jagiellonii z Ruchem Chorzów. Piłka ląduje w siatce gości po strzale Przemysława Frankowskiego (z nr 21) i białostoczanie obejmują prowadzenie. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
W zamykającym fazę zasadniczą ekstraklasy meczu żółto-czerwoni wygrali 2:0 z Ruchem Chorzów. Jaga do rundy finałowej przystąpi z trzeciego miejsca.

[galeria_glowna]
Przed meczem trener białostoczan Michał Probierz podkreślał, że bardzo zależy mu na zwycięstwie. Za jednym zamachem można było zrewanżować się Ruchowi za dotkliwą porażkę 2:5 w Chorzowie i umocnić się na podium ekstraklasy. Jego podopieczni nie zawiedli i niczym wytrwany bokser wypunktowali Niebieskich.

Trener Probierz ostatnio lubił zaskakiwać niespodziankami w wyjściowym składzie i podobnie zrobił wczoraj. Na szpicy zamiast Patryka Tuszyńskiego wystawił Jana Pawłowskiego. To posunięcie mogło szybko przynieś powodzenie. Po rzucie rożnym głową uderzał Michał Pazdan, golkiper gości Matus Putnocky zdołał odbić futbolówkę, ale za chwilę wyciągałby ją z siatki, bo do dobitki wystartował Pawłowski. Gola jednak nie było, gdyż jeden z rywali zapaśniczym rzutem powalił białostockiego napastnika na murawę. Widzieli to wszyscy, oprócz warszawskiego sędziego Tomasza Kwiatkowskiego, który z sobie tylko znanych przyczyn nie podyktował rzutu karnego. Na nic zdały się rozpaczliwe protesty żółto-czerwonych - arbiter pozostał przy swojej skandalicznej decyzji o kontynuowaniu gry.

To wydarzenie jakby wytrąciło z rytmu Jagiellonię, która oddała inicjatywę Ruchowi. Na szczęście efektem przewagi Niebieskich było tylko kilka rzutów rożnych. Przyczajeni gospodarze w końcu wyszli z szybką kontrą i strzelili gola. Lewą stroną pognał Karol Mackiewicz i dograł do Przemysława Frankowskiego, który uderzył nie do obrony. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do chorzowskiej bramki.

Źródło: Press Focus/x-news

Murawski: Jagiellonia pokazała, że nie będąc faworytem, można zająć dobre miejsce

Para białostockich skrzydłowych wkrótce omal nie skopiowali swego wyczynu. Znów akcję lewą stroną przeprowadził Mackiewicz i zagrał do Frankowskiego, który tym razem uderzył jednak zbyt lekko. Warto też odnotować groźny strzał z dystansu Rafała Grzyba, który pomylił się minimalnie.

Tuż przed przerwą trybuny zamarły. Błąd popełnił Jonatan Straus, zagrywając piłkę do Filipa Starzyńskiego z Ruchu, który dośrodkował do Grzegorza Kuświka. Piłka zatrzepotała w bramce, ale na szczęście chorzowianin był na minimalnym spalonym.

W drugiej odsłonie białostoczanie starali się trzymać rywali jak najdalej od własnego pola karnego i udawało im się to bez większych problemów. A potem znów zadali potężny cios. W 66. minucie na boisku pojawił się Tuszyński i miał wejście smoka, bo już w pierwszym kontakcie z piłką podwyższył prowadzenie żółto-czerwonych. Były zawodnik gdańskiej Lechii dostał idealne podanie od Pawłowskiego i płaskim strzałem w długi róg zaskoczył golkipera gości.

Rozradowani gospodarze po strzeleniu gola na chwilę stracili koncentrację i w znakomitej sytuacji znalazł Eduards Visnakovs, który na szczęście fatalnie przestrzelił.

W końcówce jeszcze jedną okazję miał Tuszyński, ale chybił. Jaga wygrała 2:0 i do rundy finałowej przystąpi z trzeciego miejsca. Jej pierwszym rywalem będzie Śląsk Wrocław. Potem żółto-czerwonych czekają wyjazdy do Poznania i Warszawy.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie