MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wygoda. Bandycka rodzina Łukaszyńskich wyginęła

Włodzimierz Jarmolik
Przedwojenny Białystok pełen był bandytów
Przedwojenny Białystok pełen był bandytów Archiwum
Wiele razy była w tej rubryce mowa o Chanajkach i tamtejszym prężnym światku przestępczym. Ale w międzywojennym Białymstoku nie tylko ta dzielnica wyróżniała się swoimi złodziejami i chuliganami.

Chanajki położone były niemal w centrum miasta. Zamieszkiwała je zwłaszcza ludność żydowska. Z niej pochodziły takie główne postacie chanajkowskiego łotrostwa, jak Jankiel Rozengarten czy Szmul Gorfinkiel. Jednak opryszki z białostockich przedmieść też mieli swoje ambicje: Antoniuk, Bacieczki, Bojary, Piaski, Skorupy, a zwłaszcza Wygoda także posiadały odpowiednie, przestępcze kadry, od bandytów poczynając, a na drobnych żulikach kończąc. Opisy ich wyczynów, tak jak chanajkowców, zajmowały w kronikach kryminalnych lokalnych gazet sporo miejsca.

Z pewnością wyróżniała się Wygoda. Tutaj jeszcze przed I wojną światową gnieździło się wiele całych rodzin zajmujących się przestępczym procederem. Jako przykład można podać familię Łukaszyńskich. Nestora rozstrzelali jeszcze Niemcy. Najstarszy syn, Antoni kierował w pierwszych latach Niepodległości zbrojną bandą łupiącą wszystkich dookoła. W końcu został pojmany i otrzymał od sądu doraźnego najwyższy wymiar kary. Bandyckie tradycje na Wygodzie rodziny Łukaszyńskich kontynuowali jeszcze przez kilkanaście lat młodsi bracia Antoniego. Ostatni z nich, Konstanty zabity został nożem w 1934 r. podczas złodziejskich porachunków.

Wygoda znana też była ze swoich potokarzy, czyli złodziei okradających jadące do miasta furmanki. Działo się to zwłaszcza na ulicy Wasilkowskiej, przez którą zmierzali do miasta, w dzień targowy włościanie z okolic Supraśla czy Wasilkowa. Kiedy jechali z powrotem, szybcy złodzieje potrafili ściągnąć im z wozu kożuch, skrzynkę gwoździ, paczkę ze śledziami a nawet rower. Po dokonaniu skoku złodzieje znajdowali natychmiast doskonałe schronienie na pobliskich cmentarzach.

Inne dzielnice też miały swoich chojraków. Na Bojarach, Piaskach czy Skorupach pleniło się zwłaszcza drobne, chociaż może nie dla wszystkich, drobne chuligaństwo. Wieczorową porą grasowały tam grupki młodocianych wyrostków, którzy zaczepiali każdego przechodnia, zwłaszcza nie ze swojej dzielnicy. Najpierw było solidne straszenie, później takie samo bicie i na koniec zabieranie portfela, zegarka i części garderoby.
Łobuzy z przedmieść działali również w dzień. Dziennik Białostocki opisał jeden z ich sposobów. Wysyłali na wabia mizernego chłopczyka, który potrącał albo kopał w kostkę wybranego przechodnia. Kiedy ten próbował skarcić malca, z pobliskiej bramy wyłaniało się kilku drabów w naciągniętych na oczy kaszkietach. Oburzeni stawali w obronie krzywdzonego dziecka. Niewinny facet dostawał łupnia i oczywiście tracił to co miał wartościowego.

Z łobuzami z Antoniuka czy Bojar nie bardzo chcieli się wdawać w przepychanki patrolujący ulice policjanci. Najczęściej podpici awanturnicy byli i dla nich groźni. Przykładem niech będzie przygoda, którą przeżył na początku marca 1925 r. posterunkowy Adam Czarnecki z I komisariatu PP. Pisały o niej z oburzeniem wszystkie ówczesne gazety białostockie. Posterunkowy Czarnecki patrolował nocą, jak zwykle swój rewir w okolicach ul. Warszawskiej. Niespodziewanie został napadnięty przez trzech nieznanych osobników. Pobili oni go do nieprzytomności i zabrali rewolwer. Posterunkowy trafił do szpitala św. Rocha. Tam stwierdzono poważne pęknięcia czaszki. Bandziory zbiegli, czując się całkowicie bezkarni.

Tymczasem tej samej nocy doszło do jeszcze jednego incydentu. Inny policjant usłyszał na ul. Glinianej strzał z pistoletu. Udał się w tamtą stronę. No i został ostrzelany. Nie bacząc na niebezpieczeństwo z pobliskim kolegą ruszył w pogoń za rewolwerowcem. Udało im się zatrzymać jednego z uciekinierów. Okazał się nim Zygmunt Czarny z ul. Piasta. Większa obława policyjna pozwoliła zatrzymać też kompanów Czarnego. Przyznali się do napadu na posterunkowego Czarneckiego. Nie odpowiadała im jego dociekliwość i służbistość. A co takim opryszkom mogło odpowiadać ze strony policji.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny