MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybrała jedzenie ze śmietnika Biedronki. Dostała mandat za kradzież. Na wniosek 31-latki białostocki sąd anulował jej karę

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Ewelina Głowacka nie ukrywała zadowolenia z rozstrzygnięcia sądu. -  Bardzo się cieszę, że wywalczyłam sprawiedliwość, że się udało. To jest znak dla innych osób, które także wyjmują rzeczy ze śmietnika, żeby pamiętały o swoich prawach, oraz o tym, że nie robią nic złego - mówiła 31-latka po opuszczeniu sali rozpraw
Ewelina Głowacka nie ukrywała zadowolenia z rozstrzygnięcia sądu. - Bardzo się cieszę, że wywalczyłam sprawiedliwość, że się udało. To jest znak dla innych osób, które także wyjmują rzeczy ze śmietnika, żeby pamiętały o swoich prawach, oraz o tym, że nie robią nic złego - mówiła 31-latka po opuszczeniu sali rozpraw Izabela Krzewska/ Polska Press
Kobieta tłumaczy, że to było działanie dla dobra planety i przeciwko marnowaniu żywności. Z kolei policja - w oparciu o stanowisko Biedronki - że towar był własnością sklepu przeznaczonym do utylizacji, a 31-latka dopuściła się wykroczenia. Sprawę musiał rozstrzygnąć sąd. Rozstrzygnął na korzyć freeganki i mandat uchylił.

Chodzi o zdarzenie z 10 sierpnia br. Tego dnia Ewelina Głowacka podjechała samochodem na parking na zapleczu Biedronki przy ul. Transportowej w Białymstoku. Ze stojących tam kontenerów - jak wylicza - wygrzebała kilkanaście bananów, pomidory, marchewkę, trochę winogron, a także jogurty i śmietanę z rozerwanym wieczkiem. Produkty przełożyła do swojej skrzynki i wsiadła do samochodu. Wtedy zainterweniował ochroniarz. Wezwano policję. Ta wyceniła szkodę na 108,99 zł i wystawiła 200-złotowy mandat.

Zobacz także:

31-latka mandat w emocjach przyjęła. Wkrótce potem złożyła jednak wniosek o jego anulowanie. - To absurd i niesprawiedliwość - komentowała ukaranie za kradzież.

Zgodnie ze stanowiskiem Jeronimo Martins Polska S.A. (właściciela sieci Biedronka), na które powołuje się białostocka policja, zabrane przez Ewelinę Głowacką produkty nadal były własnością sklepu. Znajdowały się w pojemnikach przeznaczonych do utylizacji, a Biedronka musi sporządzać z ilości i rodzaju tych odpadów odpowiedni protokół.

Choć freeganizm (styl życia sprzeciwiający się konsumpcjonizmowi, wiążący się m.in. z wybieraniem ze śmietników wyrzuconej żywności) jest coraz bardziej popularny, w Polsce trafia na lukę prawną. "Skipowanie" w śmietniku to kradzież? Zdaniem Sądu Rejonowego w Białymstoku - w tym konkretnym przypadku - nie.

Interwencja pod Biedronką. Sąd: rzeczy porzucone nie mogą stanowić przedmiotu kradzieży

W uzasadnieniu postanowienia sędzia Tomasz Pannert tłumaczył, że nieodłącznym elementem kradzieży mienia jest umyślność działania sprawcy, a skradzione rzeczy muszą mieć wartość. W ocenie sądu odpady są rzeczami o wątpliwej wartości, a ponad to "rzeczy porzucone nie mogą stanowić przedmiotu kradzieży".

Za kluczową uznał jednak kwestię zamiaru Eweliny Głowackiej. Uważa, że kobieta nie miała świadomości, jaki jest charakter niezdatnych do dalszej sprzedaży produktów spożywczych, jakie znalazła w kontenerze. Nie miała, bo kosz stał w niezabezpieczonym, ogólnodostępnym miejscu i nie był oznakowany.

- To nic innego jak zwykły plastikowy pojemnik na śmieci. Co więcej, nieoznaczony w żaden szczególny sposób pozwalający osobie postronnej na inną ocenę jego charakteru, aniżeli zwyczajowo i społecznie przyjęta - mówił sędzia Tomasz Pannert. - Tym samym w ocenie statystycznej osoby postronnej w koszu na śmieci, co wydaje się oczywiste, znajdują się odpady - rzeczy, co do których pierwotny właściciel dał jednoznaczny wyraz, że chce się ich pozbyć, że są one mu zbędne.

W związku z tym w poniedziałek (28.11) uchylił mandat przyznany 31-latce.

Czytaj też:

- W realiach sprawy niniejszej nie sposób uznać, iż ukarana udała się na parking przed sklepem Biedronka ze świadomością i zamiarem bezpośrednim dokonania zaboru - czyli wyjęła spod władztwa sklepu - paru nadpleśniałych warzyw, owoców, mając wiedzę, iż w kuble na śmieci sklep przechowuje żywność o określonej wartości handlowej - uzasadniał swoją decyzję sędzia Pannert.

Interwencja pod Biedronką. Mandat anulowany. Policji nie przysługuje zażalenie

Postanowienie jest prawomocne. Policji nie przysługuje na nie zażalenie.

- Bardzo się cieszę, że wywalczyłam sprawiedliwość, że się udało. To jest znak dla innych osób, które także wyjmują rzeczy ze śmietnika, żeby pamiętały o swoich prawach, oraz o tym, że nie robią nic złego - powiedziała tuż po opuszczeniu sali rozpraw Ewelina Głowacka.

Z jej inicjatywy białostocka prokuratura bada inny wątek dotyczący interwencji przy Biedronce z 10 sierpnia. Chodzi o możliwość przekroczenia uprawnień przez pracownika ochrony sklepu. Ten, według relacji Eweliny Głowackiej, próbował siłą wyciągnąć ją z samochodu, użył wobec niej gazu łzawiącego i próbował zakuć w kajdanki. Postępowanie jest w toku.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny