Wybory prezydenckie mało dochodowe. Członkowie komisji wyborczych zarobią mniej

(ART)
Członek komisji dostanie 160 zł, zastępca przewodniczącego - 180 zł, a przewodniczący - 200 zł. Takie są stawki za pracę w komisjach wyborczych w majowych wyborach prezydenckich. To mniej niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych. Tutaj można było zarobić odpowiednio: 300, 330 i 380 zł.
Członek komisji dostanie 160 zł, zastępca przewodniczącego - 180 zł, a przewodniczący - 200 zł. Takie są stawki za pracę w komisjach wyborczych w majowych wyborach prezydenckich. To mniej niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych. Tutaj można było zarobić odpowiednio: 300, 330 i 380 zł. sxc.hu
Udostępnij:
Członek komisji dostanie 160 zł, zastępca przewodniczącego - 180 zł, a przewodniczący - 200 zł. Takie są stawki za pracę w komisjach wyborczych w majowych wyborach prezydenckich. To mniej niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych. Tutaj można było zarobić odpowiednio: 300, 330 i 380 zł.

- Wybory samorządowe są bardziej skomplikowane. Są cztery karty do głosowania, jest więcej liczenia itd. - mówi Urszula Suchocka z białostockiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Takie same stawki jak za pracę w komisjach podczas wyborów prezydenckich będą obowiązywały w październikowych wyborach parlamentarnych. One również nie są tak skomplikowane jak samorządowe. Czasami jednak trudno określić, jak długo trwa praca członka komisji. - Musi on przejść 2,5-godzinne szkolenie i być przy przyjmowaniu kart. W dniu wyborów nie trzeba siedzieć cały dzień, bo są ustalane dyżury. Później przychodzi czas na liczenie - opowiada Suchocka.

Jeśli ktoś chce pracować w komisji powinien się zgłosić do wybranego komitetu wyborczego.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czekista

Wnioskuję, że skoro w meritum sprawy zaległa forumowa cisza, to znaczy, że to standard we wszystkich komitetach wyborczych.

Idealizm ginie w starciu z rzeczywistością. Jak powiedział minister rolnictwa ludzie nie chcą (lub nie powinni) wiedzieć jak robi się parówki i politykę.

....

Kaszana i już.

H
Hania

Nie za takie grosze.

f
fan
W dniu 12.03.2015 o 16:55, Gupik napisał:

po co w ogóle te komisje , niech wprowadzą głosowanie przez internet i będzie naprawdę niezła frekwencja , w końcu składanie zeznań podatkowych PIT do Urzędów Skarbowych udało się wprowadzić i ma się dobrze [ bo nie trzeba jechać tylko po to żeby złożyć zeznanie w postaci kilku i stracić czas na dojazd , stanie w kolejce do okienka i powrót :)

W PKW siedzą stare pryki i internet dla nich to samo zło :)

P
Pan Grzegorz

po co w ogóle te komisje , niech wprowadzą głosowanie przez internet i będzie naprawdę niezła frekwencja , w końcu składanie zeznań podatkowych PIT do Urzędów Skarbowych udało się wprowadzić i ma się dobrze [ bo nie trzeba jechać tylko po to żeby złożyć zeznanie w postaci kilku i stracić czas na dojazd , stanie w kolejce do okienka i powrót :)

c
czekista

Wydaje mi się, że takie działanie to pomysł sztabowy. Wszak pan Tyszkiewicz zapowiedział złożenie do PKW 700 000 podpisów.pod kandydaturą obecnego Prezydenta RP. No i co by tu nie mówić i nie myśleć, to takie metody stosowane w życiu są kompromitujące i wręcz ubliżające godności. Pan Komorowski jest człowiekiem starej daty, więc czułby się bardzo źle ze świadomością, że podpisy są owocem litości dla szukającej pracy dziewczyny a nie dowodem poparcia dla człowieka.

Na początku kampanii prezydenckiej przedstawiciele PO twierdzili w mediach, że kompetencje Prezydenta RP są takie, iż nic prawie nie może. Padały słowa, że programy konkurentów są takie, jakby mieli oni zostać wybrani na Premiera i utworzyć rząd.

Ale wraz z upływem czasu widać sporo niekonsekwencji. Obecny prezydent coraz więcej obiecuje, tak jakby więcej mógł w drugiej kadencji niż dał radę w pierwszej kadencji. Jadąc z Zakopanego do Krakowa spóźnił się 2 godziny, bo utknął w korku i nie chciał korzystać z przywileju pierwszeństwa przejazdu. Jego wyborcy dzielnie czekali. Komitet honorowy też. I co powiedział pan Komorowski jak przybył do miasta królów: w tej kadencji na pewno rozbudujemy zakopiankę.

Inny przykład "mocy" ujawnił na taśmach prezes PKN Orlen mówiąc: Dzwonili do mnie ludzie od Bronka (chyba miał na myśli pana Bronisława Komorowskiego) żeby "dofinansować" obchody rocznicy "1989 roku", które ma organizować Owsiak.

Czyli co.... można zadzwonić.... można być człowiekiem "Bronka".... można obiecać za cztery lata 100 km drogi przez góry, której nie udało się poszerzyć i rozbudować przez lat kilkadziesiąt.

W dniu 10.03.2015 o 14:35, Gość napisał:

Wielbiciele bula zrobia wszystko dla swojego kandydata skaczacego na krzeslach i pilnujacego zyrandola. Spoleczenstwo jest za malo wyedukowane. Mysla, ze jak maja co gara wlozyc to wystarczy. Niech dalej na komora bula w nadzieji glosuja to obudza sie z reka w nocniku.

 

G
Gość

Wielbiciele bula zrobia wszystko dla swojego kandydata skaczacego na krzeslach i pilnujacego zyrandola. Spoleczenstwo jest za malo wyedukowane. Mysla, ze jak maja co gara wlozyc to wystarczy. Niech dalej na komora bula w nadzieji glosuja to obudza sie z reka w nocniku.

c
czekista

Oto scena z życia Białegostoku.

Dwie atrakcyjne dziewczyny podchodzą do chłopaka. Jedna zna go trochę więc mówi pierwsza:

- Oto moja koleżanka. Ona chce pracować w komisji wyborczej, ale musi zebrać 30 podpisów.

Pomożesz jej zarobić pieniądze przy tej pracy?

Chłopak nic nie mówi, czyli nie zaprzecza i nie potwierdza, więc dziewczyny robią swoje.

Odwracają się na pięcie i po chwili wracają z listą. Kładą ją przed chłopakiem i mówią:

- Tu trzeba wpisać imię i nazwisko, adres oraz nr PESEL i podpisać się...

Podają długopis i.... dopiero wtedy chłopak czyta, co jest w nagłówku listy.

Ze zdumieniem stwierdza, że jest to lista podpisów osób popierających zgłoszenie kandydatury na Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest tam już kilka wpisów. Teraz chłopak przemawia do

dziewczyn:

- Ale ja już podpisałem się na innej liście ( to jest nieprawda, ale trudno asertywnie powiedzieć po prostu nie), więc chyba nie mogę podpisać się kolejny raz?

- No tak. Podpis może być tylko jeden- mówi dziewczyna zainteresowana pracą w komisji i odchodzi.

......

Ciekawy pomysł na zbieranie podpisów "poparcia" dla kandydata. Prawdopodobnie wykorzystywany nie tylko przez komitet wyborczy tego kandydata, ale może to nie sugestia z komitetu a przedsiębiorczość własna zbierającej podpisy dziewczyny? Kto wie niech podpowie. Z drugiej strony to doskonały pomysł lojalnościowy - zbiera podpisy ktoś, kto zasiada w komisji, nie dostaje pieniędzy za zbieranie podpisów, lecz za pracę w komisji (ciastko pozostaje, pomimo, że zostało zjedzone). Ten kto podpisał się na liście widząc "zbieracza lub zbieraczkę" w komisji przypomina sobie kogo wsparł podpisem i głosuje na tego kandydata. 

700 000 podpisów = 700 000 głosów....

.....

To chyba jest zgodne z prawem.... czy jednak zalatuje falandyzacją? Powinno tak być czy nie?

Zapraszam do dyskusji....

Dodaj ogłoszenie