Jeszcze w tym tygodniu prezydent Andrzej Duda ma ogłosić datę wyborów parlamentarnych. Zapowiedział to kilka dni temu w ogólnopolskich mediach. Przy okazji potwierdził, że do urn pójdziemy w niedzielę 13 października.
Ogłoszenie daty głosowania to także oficjalny początek kampanii wyborczej. Ta nieoficjalnie trwa już od kilku tygodni. Partie ujawniają liderów list, politycy odwiedzają Polskę gminną i powiatową, a w mediach coraz częściej pojawiają się przedwyborcze sondaże.
Jeden z nich przygotował m.in. socjolog Marcin Palade. Zbadał preferencje wyborcze na koniec lipca we wszystkich okręgach, także w województwie podlaskich. Wyniki ogłosił na twitterze.
Gdyby wybory odbyły się teraz, PiS mogłoby liczyć na 55,5 proc. poparcia. Na Koalicję Obywatelską chciałoby głosować 19 proc. ankietowanych, na lewicę (SLD, Wiosna i Razem) - 8,5 proc. PSL dostałoby 5,5 proc. głosów, Konfederacja - 4,5 proc, a Kukiz'15 - 4 proc.
Takie poparcie dałoby partii rządzącej 8-9 podlaskich mandatów w Sejmie na 14 możliwych. KO wprowadziłaby 2-3 posłów, a lewica jednego. Jeden mandat przypadłby też PSL, o ile ludowcy przekroczyliby próg wyborczy w skali kraju.
A nie jest to takie oczywiste, bo ogólnopolskie wyniki tego sondażu dają PSL 4 proc. PiS mogłoby liczyć na 47 proc., KO - 29 proc, lewica - 10 proc, Kukiz'15 - 5 proc., Konfederacja - 4 proc.
Takie wyniki nie dziwią socjologów.
- Jest możliwe, że powtórzą się jesienią. Jeżeli PSL nie przekroczy progu wyborczego, to będzie oznaczało, że znaczna część jego wyborców, podobnie jak Kukiz'15 przepłynęła do PiS. To może jeszcze wzmocnić pozycję partii rządzącej - uważa prof. Tadeusz Popławski, socjolog z Politechniki Białostockiej.
Z kolei KO, zdaniem socjologa, może przejąć część wyborców lewicowych. - Może zadziałać tu prawo, że większy może więcej. Z tego powodu lewica też jest zagrożona. Moim zdaniem, jeżeli przekroczy próg wyborczy, to z niewielką przewagą. Tym bardziej, że Koalicja Obywatelska, widząc że prawa strona sceny politycznej jest już zajęta, skręciła bardziej na lewo - podkreśla prof. Tadeusz Popławski.
Czy do jesieni preferencje wyborcze Podlasian mogą się drastycznie zmienić?
- Moim zdaniem zasadnicza relacja między partią rządzącą, a opozycją raczej się nie zmieni. Inne mogą być tylko proporcje. Gdyby miała dokonać się zmiana lidera, jak to było cztery lata temu, musiałaby się ona wiązać z jakimś poważnym napięciem społecznym. Tu nie chodzi o to, że politycy opluwają się w mediach, krzyczą na siebie, odsądzają od złodziei, zdrajców itd., bo to jest polityczny folklor. Musiałby nastąpić poważny konflikt, który na poziomie indywidualnych decyzji przeorientowałby sympatie, czy interesy - uważa prof. Jan Poleszczuk socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku.
Cztery lata temu wybory parlamentarne w województwie podlaskim wygrało PiS, zdobywając 45,38 proc. ważnych głosów. Drugie miejsce zajęła Platforma Obywatelska, uzyskując 16,74 proc. poparcia. Na podium znalazł się też Kukiz'15 z 9,07 proc. Na PSL głosowało 8,07 proc. wyborców, na Zjednoczoną Lewicę - 7,35 proc., a na Nowoczesną - 5,37 proc. Największego pecha miała lewica. W naszym województwie miałaby swojego posła, ale nie udało jej się przekroczyć progu wyborczego w skali kraju.
Zobacz też: Prezentacja kandydatów z lity KO do sejmu w województwie podlaskim
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na X!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?