Wolontariusze: B.A.Z-A.A.

Agata Sawczenko
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Beata i Adam mają po 23 lata, Agnieszka 14, Zosia 12. Nie pamiętają, kiedy pierwszy raz pomyśleli o sobie: Jestem wolontariuszem.

Wszystko zaczęło się tak jakoś naturalnie, gdy urodziła się Gosia, która choruje na zespół Downa - opowiada Adam. On, jako najstarszy, najlepiej pamięta, gdy mama prawie 11 lat temu przyniosła ze szpitala ich najmłodszą siostrzyczkę.

- Przyjąłem to bez większego wstrząsu - wspomina. - Widać było, że jest niepełnosprawna. Ale była fajna, milutka. Poza tym siostra to siostra - uśmiecha się.
I niby nic się nie zmieniło. Ale mama zostawiła pracę zawodową, bo tak naprawdę tylko ona wiedziała, ile czasu trzeba poświęcić Gosi. I zaczęła działać: spotkania z ludźmi mającymi podobne problemy, szukanie informacji, pomocy. W końcu ktoś ze znajomych rzucił pomysł, żeby założyć stowarzyszenie. Nazwali je Jeden Świat. Prezes została pani Grażyna - mama Adama, Zosi i Agnieszki.

Takie zwykłe pomaganie

Nigdy nie byli źli na mamę, że założyła stowarzyszenie, że ciągle tylko Gośka i Gośka. - Bo to nie było tak, że mama nagle nam znikła. My też zawsze coś robiliśmy przy stowarzyszeniu. Byliśmy razem z nią - tłumaczy Adam.

Choć, jak przyznaje, "praprzyczyną" ich wolontariatu była Małgosia, to ich działalność nie ogranicza się tylko do niej.

- Pomagamy wszystkim. Szczególnie na wyjazdach - mówi.

Beata do Jednego Światu dołączyła trochę później, jakieś cztery lata temu.

- Wtedy nawet za bardzo nie znałam tego słowa: wolontariat. To gdzieś tam się obijało uszy, ale nie za bardzo wiedziałam, że ja właśnie tym się zajmuję - śmieje się. - Po prostu przychodziłam i pomagałam.

Do stowarzyszenia przyprowadził ją Adam. Razem uczyli się w liceum. - Potem zaczęliśmy ze sobą chodzić. I wsiąkłam w tę rodzinę. Stąd wziął się wolontariat. Tu się nie da inaczej - uśmiecha się.

Gosię poznała na wyjeździe, na który dotarła ostatniego dnia, gdy się wszyscy rozjeżdżali. Wtedy po raz pierwszy zetknęła się z niepełnosprawnością. I właściwie już potem to wszystko wydawało się całkiem naturalne.

Tu nie ma miejsca na gwiazdy

Właściwie każdy z nich pomaga inaczej. I wtedy, kiedy może. Adam i Beata studiują. Młodsze dziewczęta chcą się czasami wyrwać do koleżanek.

Starsi działają przede wszystkim na wyjazdach. Adam studiuje prawo, czasami pomaga przy pisaniu projektów. Beata to specjalistka od komputerów. Cieszy się, że stowarzyszenie ma wreszcie laptopa.

- Kiedyś na wycieczkach był wielki problem ze zdjęciami. Po kilku dniach okazywało się, że karta aparatu jest pełna. Teraz od razu zgrywamy zdjęcia do laptopa - opowiada Beata.

Zosia to urodzona aktorka. Lubi występować.

- A kto nie lubi?! - pyta.

Kiedyś nawet wzięła udział w castingu do telewizyjnego programu "Duże Dzieci". Dlatego stała się specjalistką od stowarzyszeniowego teatru Wygrać Życie. Ale i w nim Zosia nie może być gwiazdą. Ona jest tu od tego, żeby pomagać, podpowiedzieć, w którą stronę trzeba iść, kiedy podnieść się z podłogi, pomóc wyplątać wózek ze stosu kartonów.

Zosia jeździ na wyjazdy z Gosią. Tak naprawdę to bardziej dla spokojnej głowy mamy - żeby się nie denerwowała. Ale też pomaga Gosi. Bo czasem wystarczy chwilę porozmawiać czy potrzymać za rękę i już jest lepiej.

Agnieszka zaangażowała się w salę doświadczania świata. Tam włącza dzieciom łóżko wodne, pokazuje, co jest najciekawsze. Gdy mimo mnóstwa atrakcji ktoś uprze się, że będzie się nudzić, Agnieszka robi wszystko, żeby go zabawić.

Rok temu Zosia z Agnieszką na Światowy Dzień Zespołu Downa zaprosiły do Białegostoku Alę Boratyn i Łukasza Zagrobelnego - śpiewających idoli młodzieży. To był sukces. Gwiazdy zagrały za darmo, a niepełnosprawni nie wytrzymali długo w sztywnych ławkach widowni. Po kilku piosenkach puścili się w tany.

Czy byliby wolontariuszami, gdyby nie Gosia? - Ja na pewno! - nie ma wątpliwości Zosia. Działa przecież jeszcze w Klubie Ośmiu w swojej szkole. Agnieszka też działa w szkolnym wolontariacie. - Chciałam też bardzo iść do Doktora Clowna. Ale mama powiedziała, że jeszcze za wcześnie, że jestem za mała.

Beata bardzo się cieszy, że poznała niepełnosprawność z innej strony.

- Teraz na świat patrzę trochę ich oczami - tłumaczy. - Zauważam problemy, których wcześniej nigdy bym nie dostrzegła. Łatwiej mi się cieszyć z takich drobnych rzeczy. Np. większą radość czerpię z pokazania komuś, jak zrobić korale z makaronu, niż gdybym miała usiąść i zrobić je sama.

Jakie mają plany na przyszłość? Adam i Beata myślą, żeby skończyć studia i znaleźć dobrą pracę. W sierpniu biorą ślub. - Chcielibyśmy zostać w Białymstoku.

Agnieszka, mimo że jest dopiero w gimnazjum, myśli o studiach na pedagogice. Praca z dzieciakami na dobre ją wciągnęła.

A Zosia? - Może zorganizuję wypad na sanki? Będzie świetna zabawa! - już się cieszy.

Wideo

Komentarze 36

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
trigo

Wystarczy przyjść i sprawdzić. A najlepiej sprawdzić, jakiej pomocy Ty możesz udzielić.
W tern sposób udałoby się nam podwyższyć ilość wolontariuszy w Polsce, a po drugie - mieć satysfakcję, że cos możesz zrobić dla innych bez oglądania sie na pieniądze.
A przy okazji dużo możesz się nauczyć.
A my potrzebujemy instruktora do gry na organach lub keyboardzie, może jakiegoś układu tanecznego, może spektaklu teatralnego. Może pomocy w znalezieniu taniego i dobrego ośrodka, przyjaznego ludziom? Bo np teraz znaleźliśmy a okazało się, ze to fałszywy przyjaciel - gdy już zrezygnowaliśmy z innych propozycji, podniósł nam dniówkę o 10 zł.
A to w sytuacji rodzin, wychowujących osobę niepełnosprawną jest dużo. Tak wiec zapraszam wszystkich do współpracy. Każdy podopieczny i każdy wolontariusz mile widziany.

G
Gość

oni pomagaja, mozesz i ty. jesli nei chcesz, to daj spokoj zlosliwym dyskusjom Masz za duzo czasu>

G
Gość

o czym tu dyskutowac, mlodzi a nawet bardzo mlodzi ludzie nei stoja pod sklepem z piwem w dloni, nie niszcza drzewek i placow zabaw, po prostu robia cos fajnego
Dlaczego od razu szukac zla tam gdzie go nie ma?
To jest okropne, ze nie umiemy zauwazyc ze sa naprawde pozytywy. A niszczac takei inicjatywy niszczymy w sobie dobro
przeciez mozna przyjsc i sprawdzic
a jesli cos jest nie tak to pomoc zeby bylo tak
grzechem ciezkim jest nic nie robeinie gdy sie widzi ze mozna by bylo pomoc
ale jeszcze wiekszym jest niszczenie ludzi ktorzy juz cos robia i daja przyklad
a jaki przyklad daja niektorzy z nas?
Ujadanei na forach, wylewanie zolci,
Jesli ktos nie umie prowadzic szkolen, nie powinien tego robic a raczej powinien isc na szkolenie i sam sie nauczyc
mozna sie wiele nauczyc i jesli wiesz ze cos mozesz zrobic lepiej, ba - moze wrecz doskonale - popelniasz ciezki grzecjh,z e ta wiedza nie sluzysz innym

t
trigo

Dzięki Bartek i Maria - Oleńka

M
Maria -Olenka Janik
CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
Ja kilka razy byłam na zajęciach i szczerze mówiac nic mnie tam nie zainteresowało.To jaka jest prawda?

byles gosciu na zajeciach kilka razy nawet ...i wtedy nie miales zadnych zastrzezen...dopiero tu na forum publicznym anonimowo dajesz popis... dopiero jak ktos zauwazyl i docenil prace tych mlodych osob
skad ja to znam.
wow gosciu..to jestes w temacie, znasz te osoby osobiscie , znasz sytuacje ...a tu dokopujesz ...aby dokopac..wow...jakie to niskie i podle...

CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
A co do wolontariuszy to jak byłam tam to nawet nie widziałam ani Adama ani Beaty a z tego co się orientuję to Zosia i Agnieszka i Adam są rodziną Pani prezes, a Beata bedzie ponieważ jest to dziewczyna Adama.

CYTAT(Gość @ 31.01.2009, 15:17)
Ale wolontariat to nie tylko służenie bliźniemu. To także np. opieka nad zabytkami. Przykładem są tutaj wolontariusze Fundacji Polskich Kolei Wąskotorowych."
albo pisanie projektow rozliczenia porady prawne prace nad serwisem internetowym wprowadzanei dokumentow a nawet przyklejanie znaczkow adresowanie listow
Choc to pomoc nie bezposrednio na zajeciach i zabawach z dziecmi to jest to moim zdaniem takze sluzenie blizniemu ... bez tego Jeden Swiat nie moglby dzialac
bylas tam i nie widzialas ... a widzialas skad sa pieniadze na zajecia? ... na papier ... farby ... na czynsz ... na oplaty ... nie od krasnoludkow tylko z pracy Grazyny ... Adama ... Beaty ... i na pewno i innych wolontariuszy .... ale Dyrektor Biura napisal ze ich zglosil.... o co ci chodzi ... "rodzicu" ...

CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
A Agnieszka i Zosia to są wolontariuszki z tego co wiem jak byłam raz z dzieckiem to Agnieszka biegała ze swoimi koleżankami i wygłupiały się i nic więcej. Nie wydaje mi się, że była to pomoc. Dziewczyny mają inne jeszczer cele w życiu, ale napewno nie jest to altruizm.

CYTAT(Gość @ 31.01.2009, 15:17)
"Określenie bezpłatna - nie oznacza bezinteresowna. W rzeczywistości wolontariusz otrzymuje wynagrodzenie niematerialne: spełnienie swoich motywacji (poczucie sensu, uznanie, podwyższenie samooceny itd.)."

"Zasadniczym pojęciem związanym z wolontariatem jest motywacja. Aby dana praca wolontaryjna była pomyślna, zazwyczaj konieczne jest aby zarówno wolontariusz, jak i organizacja z nim współpracująca były świadome motywacji wolontariusza.

jesli dzieci maja motywacje to dobrze o nich swiadczy .. nie sa bezmyslne ... wiedza co robia ... i po co ... czy to jest zarzut ze nie dzialaja jak kiedys w PRL ... jak byly smieszne czyny spoleczne???
G
Gość
CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
a z tego co się orientuję to Zosia i Agnieszka i Adam są rodziną Pani prezes, a Beata bedzie ponieważ jest to dziewczyna Adama.

Dobrze, dobrze kombinujesz, ale to odkrycie Ameryki. W felietonie nikt sie z tym nie kryje. Tam jest to jasno powiedziane. O co ci "rodzicu" chodzi? Wykopali cie z zespolu przy P. i przebolec tego nie mozesz? Aj co za katastrofa A ty reklamuj swoje Tylko trzeba by bylo miec za co no nie? a tu posucha i nie ma jak To dokopac najlepiej, no nie? zolci troszku zrzucic. Bo jej nadmiar watrobe uszkodzi. A na emeryturze nudno jak jasna ch... Dziekowa, dziekowac, dziekowac. To prawda ze trudno wyrazic uznanie komus kto na to zasluguje Lepiej szukac dziury w moscie A potem placze ze nikt nas nie lubi
G
Gość
CYTAT(Maria -Olenka Janik @ 1.02.2009, 02:37)
dzieci sa bardzo madre, wiedza co robia, nic je nie zniecheci,

nie bylbym taki pewny. A szkoda by bylo zeby sie zniechecily Przykre ze Polska na koncu w ilosci wolontariuszy I zamiast cenic tych co sa wolontariuszami tylko na nich naskakuja Co dziwne naskakuja na dzieci ktore maja prawo do zabawy a jak chca czas spedzac na zabawie z niepelnosprawnymi to sie z nich robi Bog wie co Lepiej sie klocic i kwasic atmosfere prawda? Dzieci trzymam za was kciuki Nie wiem co kto robi ale dobrze ze cos robi dla innych i o to chodzi Skonczmy z glupawa litoscia Zacznijmy pomagac a nie wylewac krokodyle lzy nat "tymi biednymi ludzmi" Litosc jest latwa Podziw dla innych, ktorzy cos robia - to juz trudne. Dla niektorych niemozliwe.
G
Gość

A ja rozumiem gorycz matki.

Jak można atakować dzieci by dopiec matce? Jeśli to prawda, że atakująca osoba to pedagog i pielęgniarka w jednej osobie, tym bardziej nie rozumiem.

Nie wiem, jak to się dzieje, ze środowisko niepełnosprawnych nei potrafi się zjednoczyć. W ten sposób zawsze będziecie na przegranej pozycji.

Zamiast dopiekać matce przez atak na Jej dzieci, zastanów się nad włączeniem się w prace. Jesteś matką dziecka niepełnosprawnego. Piszesz, że byłaś raz ze swoim dzieckiem i tak dobrze znasz te dzieci?

Sam/a sobie zresztą zaprzeczasz mówiąc raz, że byłaś kilka razy, a zaraz potem, że tylko raz. Jeśli byłaś w Zarządzie, czemu nie pomagałaś a teraz plujesz jadem na dzieci? Wstydź się.

M
Maria -Olenka Janik
CYTAT(Gość @ 31.01.2009, 14:23)
niech was nie zniechęcą złe słowa, dzieciaki.


dzieci sa bardzo madre, wiedza co robia, nic je nie zniecheci, maja swoj cel, niektorzy dorosli powinni sie od nich tego nauczyc...i za to naleza sie im wielkie brawa.

BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
Dziwne to wszystko naparwde dziwne. A może poprostu Jeden Świat chce sobie zrobić reklamę?

CYTAT(Gość @ 31.01.2009, 15:17)
- chęć zrobienia czegoś dobrego, pożytecznego
- potrzeba kontaktu z ludźmi lub nawiązania nowych znajomości
- potrzeba bycia potrzebnym
- chęć spłacenia dobra, które kiedyś od kogoś się otrzymało
- chęć zdobycia umiejętności i doświadczeń zawodowych i życiowych
- motywacje religijne"

czy to zle ze majac dobre motywacje Jeden Swiat chce by ludzie wiedzieli o tym co robi? Jeden Swiat jest jeden swiat czyli otwarty dla wszystkich ... dla potrzebujacych ... dla pomagajacych.... w Canadzie pisze sie o takich ludziach ... takich miejscach ... w prasie i w telewizji sie o tym mowi ... szkoda ze w Polsce tak malo jest pisania o takich spfrawach ... ja widze ze pani Agata Sawczenko pisze o dobrych inicjatywach ... pelnomocnik Jeden Swiat na USA Barbara Aleksandrowicz jest tez dziennikarka i o Jeden Swiat pisze w amerykanskich gazetach! bez reklamy nie ma promocji a bez promocji nikt by nie wiedzial ... gdzie jest pomoc ... gdzie sa potrzebujacy pomocy .... o co ci wiec rodzicu chodzi? ... masz racje ... dziwne to wszystko naprawde dziwne .... a jeszcze dziwne ze chcesz zeby mlode dzieci prowadzily zajecia zamiast fachowcow? ze sie wyglupialy? bo to ich rola zeby nie bylo smutno ... zeby nie bylo jak w grobie ....
CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
Nie bedę zniechęcała, ale poprostu proponuję iść i zobaczyć jk tam jest. Mi się nie podobało, a pozatym mam wrażenie ze panują tam tylko nieporozumienia, no ale nic zostawaim wam to do przemyślenia.

... jak masz takie podejscie ... to na pewno powodujesz sam/sama nieporozumienia ... tak jak na forum ... wow .... nieladnie ... kto sieje wiatr zbiera burze ... pamietaj o tym ...
~Bartek~

Nie ma co się przejmować głupimi komentarzami. Powodzenia !

t
trigo
CYTAT(rodzic @ 29.01.2009, 14:39)
Dziewczyny mają inne jeszczer cele w życiu, ale napewno nie jest to altruizm. Dziwne to wszystko naparwde dziwne. A może poprostu Jeden Świat chce sobie zrobić reklamę? A może porostu one " pomagają" i mówią w artykule bo mama im kazała?

B. P. (proszę, by imie nie myliło, nie chodzi o Beatę S.) - wolontariat i altruizm, ... jak tu powyżej wpisano, posługując się definicjami, opracowanymi przez biegłych w temacie, wolontariat to nie jest altruizm. Każdy z wolontariuszy powinien mieć swoją motywację, bo to też nie czyny społeczne, jakie zapewne pamiętasz ze swojej młodości - spęd ludzi nie zawsze w konkretnym celu i najczęściej wbrew ich woli.
Wolontariusz musi mieć motywację, to jasne, bo jak wiesz "z niewolnika nie ma pracownika".
Motywacja: zdobycie doświadczenia, nauka postępowania z niepełnosprawnymi (planujemy szkolenia z tego zakresu, ale na razie czekamy na środki na ten cel, ponieważ, jeśli szkolenie ma być dobrze i z sensem przeprowadzone - nie może to być amatorszczyzna, bo zamiast zachęcić, wywołamy efekt odwrotny), czy wreszcie uzyskanie wiary w siebie, w swoje możliwości, uczucie satysfakcji, że udało sie coś zrobić.
Agnieszka z koleżankami rzeczywiscie sporządziły na początku wakacji spis faktur, ponieważ z osób dorosłych nikt nie chciał tego zrobić. I to też jest wolontariat. Adam sprawdza przepisy prawne czy to w Internecie czy przez konsultacje z innymi. Adam rzeczywiście na zajęcia przychodzi nei tak często, jak np Agnieszka, Zosia, Beata, ale jak mówiłam wcześniej, wolontariat to nie tylko zabawa z dziećmi, bycie z nimi.
Zosia i Agnieszka uczestniczą w wolontariacie w swoich szkołach, jako wolontariuszki uczestniczyły w obsłudze Ogólnopolskiego Forum Inicjatyw Pozarządowych. Zresztą, jak sama piszesz, wystarczy przyjśc i zobaczyć.
Ale przyjść choćby z odrobiną dobrej woli, z chęcią pomocy, a jeśli pomagać nie chcemy - nie niszczmy tego, co robią inni. Odrobina życzliwości i wyrozumiałości a atmosfera jest cudowna. Wyrozumiałości - bo jestem TYLKO matką niepełnosprawnego dziecka i to jest moja główna rola. Prezesem być nie muszę, matką - chcę i jestem.
Wracając do wolontariatu i czasem wypaczonego nań spojrzenia. To nie jest przymus.
To DOBROWOLNA praca na czyjąś rzecz. I nie są to jedynie zajęcia z dziećmi. To jeszcze cała otoczka prawno - organizacyjno - finansowa, bez której Jeden Świat nie mógłby być np. organizacja pożytku publicznego.
Jak dobrze wiesz (byli członkowie Zarządu to wiedzą, ale i zwykli członkowie naszej organizacji też) jesteśmy, poza małymi wyjatkami, rodzicami dzieci niepełnosprawnych lub osobami niepełnosprawnymi.
Uczymy się wszystkiego, ponieważ nie mamy środków na zatrudnienie specjalistów. Tzn mamy za mało środków, ale za to mamy pomoc w postaci wolontariuszy.
Czy wiesz, ilu u nas jest wolontariuszy? Ile się przewinęło? Oczywiście nie mówię o członkach Stowarzyszenia, bo oni nie są wolontariuszami, zgodnie z definicją. Członkowie Stowarzyszenia nei są wolontariuszami, choć bardzo często pracują jako wolontariusze! Wiem, ze to jest krzywdxące w stosunku do wielu osób, które pomagają (Maria i Zoja, Bartek, Krysia, Kasia, Jerzy, Ela, Artur, i wielu innych, przepraszam tych, których pominęłam) - ale oni są członkami Stowarzyszenia a nie wolontariuszami. Ale to temat na inną wypowiedź.
Były studentki, które malowały nam i siedzibę i ośrodek, były i są osoby, opiekujące się serwisem fotograficznym internetowym, osoby, projektujące nam rzeczy promocyjne .... Były i sa osoby pracujące z dziećmi, z naszymi podopiecznymi.
To są wspaniali ludzie, niektórzy bardziej widoczni, inni całkowicie niedostrzegalni. Ale praca każdego z nich jest bardzo potrzebna i pożyteczna. Z tym się chyba zgodzą wszyscy.
W ubiegłym roku nominowałam do Barw Wolontariatu wszystkich bez wyjątku, wszystkich tych, którzy w jakiś sposób nam pomagają. Zgłosiłam ich w jednej grupie, od projektu Bartka Trzeciaka nazwanej "Bajkowa Fabryka Marzeń" I zgłosiłam Bartka oddzielnie, jako naszego sztandarowego wolontariusza! (teraz Bartek jest członkiem zarządu, więc, mimo, ze robi dokładnie to samo , co przed wejściem do Zarządu - nie jest już, wg definicji - wolontariuszem! A przecież jest!!!)
W tym roku przegapiłam i konkurs "Człowiek bez Barier" ( w tamtym roku zgłosiłam trzy osoby: Basię G., Bartka T, i Roberta H.) i przegapiłam także Barwy Wolontariatu. Gdy dostałam telefon z Centrum, że przeszła grupa rodzinna (Tak, przecież to jest grupa rodzinna - i o tym jest w artykule, jasno i dobitnie) więc zapytałam, skąd przyszło zgłoszenie.
Jak już Dyrektor Biura wyjaśnił, zgłosił kilka grup i Roberta H. jako indywidualnego wolontariusza. I on naprawdę nie miał wpływu, kto ze zgłoszonych zostanie nominowany. Powiedział mi tylko, że przede wszystkim powinien mnie zgłosić, ale ja jestem członkiem Stowarzyszenia, więc nie jestem wolontariuszem - miłe, ze zdarzają się osoby, doceniające moją wolontariacką (choć nie wolontariusza) pracę od siedmiu lat. A ja, jako rasowy wolontariusz , nie jestem altruistką, mam swoje motywacje, i - dla mnie nagrodą byłoby zwykłe "dziękuję", ale godzę się z tym, że nie wszyscy potrafią podziękować. Ale dzięki temu, co robię wolontariacko, uczę się wielu nowych rzeczy, uczę się i na szkoleniach, i niestety, na swoich błędach, ale to jest nieuniknione - nigdy nie udawałam ideału i osoby wszechwiedzącej. Bo taką nie jestem i nie mam ambicji być. Moje ambicje - to podołać wyzwaniom, często bardzo trudnym w sytuacji rodzica niepełnosprawnego dziecka.
CYTAT
A może porostu one " pomagają" i mówią w artykule bo mama im kazała?

Droga B. P. - one naprawdę pomagają. I mówią to, co myślą. I Ty wiesz o tym najlepiej. Nie wtrącam sie w wywiady, jakie prowadzą, chyba, ze mnie o to poprosi osoba prowadząca wywiad.
Moje dzieci musiały szybko wydorośleć. Aga miała niespełna 4, a Zosia niecałe 2 lata, gdy musiałam z Małgosią zacząć jeździć po szpitalach, operacja serca, ciągłe wizyty u specjalistów. I malutkie, nic nie rozumiejące dzieci w domu.
A jednak poradziły sobie. I pomagają innym. Czy je muszę reklamować?
One po prostu pomagają, Jasne, ze nie zastapią specjalistów. I chyba nikt przy zdrowych zmysłach od nich tego nie wymaga.
Napisałaś, zę sie wygłupiają na zajęciach? A powinny być śmiertelnie poważne?
One nie miały łatwego dzieciństwa, w pierwszym okresie życia Gosi nie wiedziały, co się dzieje, Czekały na siostrzyczkę, a tu nie dość, że nie było siostry, to mama zaczęła znikać na dni nawet (karmiłam, musiałam być z Gosią w szpitalu, a tym bardziej podczas Jej operacji w Warszawie).
Tylko wtedy można się było nad nimi litować (i nade mną), a teraz dzieci udowodniły, że sonie poradziły z ciężkim stresem, z traumą.

Co one złego robią? Samesię zareklamowały, wymyśliły w tajemnicy przed wszystkimi akcję pomocy, zbierania pieniędzy.
Pamiętam telefon z jednej z gazet, że moje dzieci piszą do wszystkich o pomoc dla Stowarzyszenia. I że od razu zaznaczają, ze nie mogą same przyjmowac żadnych darowizn - podały adres Stowarzyszenia i numer konta.
I tak się to zaczęło.
Miałam spore wątpliwości, czy im się nie przewróci w głowie od nagłej rozpoznawalności wśród tłumu, od tego, że nagle stały się osobami publicznymi, które każdy może upokorzyć przez pisanie nieprzemyślanych słów - czy one to wszystko udźwigną?

Jak na razie jest dobrze. I mam nadzieję, że nawet cierpkie słowa osób z pozoru tylko dojrzałych, nie zniechęcą ich.
G
Gość

Za Wikipedią:
"Wolontariat (łac. volontarius - dobrowolny) dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie."

"Określenie bezpłatna - nie oznacza bezinteresowna. W rzeczywistości wolontariusz otrzymuje wynagrodzenie niematerialne: spełnienie swoich motywacji (poczucie sensu, uznanie, podwyższenie samooceny itd.)."

"Zasadniczym pojęciem związanym z wolontariatem jest motywacja. Aby dana praca wolontaryjna była pomyślna, zazwyczaj konieczne jest aby zarówno wolontariusz, jak i organizacja z nim współpracująca były świadome motywacji wolontariusza.

Najczęstsze motywacje wolontariuszy:

- chęć zrobienia czegoś dobrego, pożytecznego
- potrzeba kontaktu z ludźmi lub nawiązania nowych znajomości
- potrzeba bycia potrzebnym
- chęć spłacenia dobra, które kiedyś od kogoś się otrzymało
- chęć zdobycia umiejętności i doświadczeń zawodowych i życiowych
- motywacje religijne"

"Wolontariat w Polsce powojennej ograniczał się do Związku Harcerstwa Polskiego, jednak od 1990 r. zaczął rozwijać się w licznie powstających od tego roku organizacjach pozarządowych. Szacuje się, że obecnie około dwóch milionów Polaków jest lub bywa wolontariuszami.

Mimo to jednak, wolontariat jest w Polsce zjawiskiem kilkakrotnie mniej powszechnym niż w krajach zachodnich. Wynika to zapewne z róznych przyczyn: (m. in.) z braku tradycji wolontariatu przekazywanej z pokolenia na pokolenie (przerwa spowodowana okresem PRL)"

"Często spotykana jest jeszcze opinia, że wolontariuszem mogą być tzw. społecznicy, ludzie "stworzeni" do pomagania innym. Organizacje pozarządowe na podstawie własnych doświadczeń we współpracy z wolontariuszami wyraźnie sprzeciwiają się takiemu stanowisku i przekonują, że wolontariuszem może zostać każdy bez względu na wiek, płeć, poziom zamożności, zawód, wykształcenie, doświadczenie itd. Niezbędne są za to takie cechy jak odpowiedzialność i uczciwość."

"Nie należy mylić wolontariatu z woluntaryzmem (kierunkiem filozoficznym).
Określenia społecznik i altruista nie są synonimami wolontariusza, gdyż to pierwsze sugeruje konieczność posiadania specjalnych predyspozycji pozwalających zostać wolontariuszem, a to drugie sugeruje całkowitą bezinteresowność.
Potoczne określanie mianem wolontariatu pracy za niską płacę nie jest prawdziwe.
Termin praca społeczna jest w zasadzie tożsamy z wolontariatem, lecz ze względu na złe skojarzenia z czasów PRL nie jest obecnie używany. Negatywne skojarzenia wynikają z tego, że praca społeczna zazwyczaj nie była dobrowolna i często była bezsensowna lub jej cel nie był akceptowany przez wykonujących pracę. "

"Wiele ogromnych przedsięwzięć społecznych odbywa się na zasadzie wolontariatu. W Polsce najłatwiej zauważyć wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Polskiego Czerwonego Krzyża. Ale wolontariat to nie tylko służenie bliźniemu. To także np. opieka nad zabytkami. Przykładem są tutaj wolontariusze Fundacji Polskich Kolei Wąskotorowych."

Za wolontariat.ngo.pl:
"Dziś wolontariat to nie tylko pomoc bliźniemu, to również doskonała okazja, by podnieść kwalifikacje, spełniać swoje marzenia, by mieć odskocznię od codziennych spraw. Pamiętajmy, że wolontariat może też być pierwszym krokiem na rynek pracy. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o głębszych korzyściach niematerialnych – wiele osób pytanych o to, co daje im wolontariat, odpowiada: satysfakcję, możliwość sprawdzenia się, odwdzięczenia się, poczucie, że jest się potrzebnym. I to jest chyba w wolontariacie najważniejsze."

Dlaczego Polska niestety pod względem pracy wolontariuszy jest na szarym końcu?
Wystarczy posłuchać, co się mówi o Jurku Owsiaku, o Janinie Ochojskiej, o wielu, wielu osobach, znanych i nieznanych, które robią coś dla swojego środowiska, a otoczenie szuka "drugiego dna", zastanawia się, po co ktoś coś robi jako wolontariusz? Oczywiscie, nie całe otoczenie doszukuje się rzeczy złych, niskich motywacji. Osoby, które same maja czyste intencje, nie widzą wkoło samego zła i wyrachowania.
Dlaczego Polska jest na szarym końcu? - proste! Skoro ludzie pomagając innym muszą czytać o sobie rzeczy przykre, zadają sobie pytanie "po co mi to?" Robią bilans plusów i minusów. Z definicji przecież wolontariat nie jest bezinteresowny i jeśli człowiek przystępujący do wolontariatu zakładając jakiś cel np. poprzez pomoc w prowadzeniu serwisu porad prawnych, psychologicznych czy porządkowania dokumentów albo sprzątania pomieszczeń - poprzez te czynności zdobycie doświadczenia, a okazuje się, ze po drodze musi kilka razy zmierzyć się z pomówieniami, z oczernianiem, a nawet z bezpośrednimi atakami - odpowiedź na pytanie "po co mi to" - jest jedna. PO NIC!
Dlatego niejeden wolontariusz, który mógłby zrobić nawet coś drobnego, ale coś niezbędnego do lepszego funkcjonowania organizacji, po prostu rezygnuje.
Kto najczęściej atakuje i szuka dziury w całym? Moim zdaniem osoby, których najlepsze, młode lata przypadły na okres PRL i nasiąkły atmosferą "kapowania" na bliźnich.

CYTAT
... z braku tradycji wolontariatu przekazywanej z pokolenia na pokolenie (przerwa spowodowana okresem PRL)"

Ano właśnie.
Pozdrawiam peerlowskich kapusiów!
Dzięki nim wciąż jesteśmy w tyle, wciąż szukają samego złą u innych, szpiclują ale nie z dobrej motywacji.

I jeszcze jedno, wolontariuszem jest osoba, która może po części za jedne prace dostawać wynagrodzenie, i tu w tej mierze wolontariuszem nie jest. Jest wolontariuszem przy pracach, za które nie pobiera wynagrodzenia materialnego. I to w obrębie jednej organizacji.

Warto też zapoznać się z definicją wolontariatu pracowniczego, gdzie wszystkie organizacje społęczne mogą skorzystać z pomocy pracowników wielkich i uznanych firm, popierających wolontariat.
Oczywiście w Polsce nie jest to tak powszechne zjawisko, jak w krajach zachodnich.
Znowu winą można w dużej części obarczyć chore czasy PRL.
G
Gość

niech was nie zniechęcą złe słowa, dzieciaki.

M
Maria -Olenka Janik
CYTAT(dr. biura @ 31.01.2009, 11:12)
W związku z wieloma uwagami co do artykułu i reklamowania GRUPY BAZA przez panią prezes Jako dyrektor biura oświadczam ze na "Gale Wolontarjatu" WYSŁAŁEM zgłoszenia nie tylko grupy BAZA ale rowniez INNYCH osób AKTYWNIE pomagających w zajęciach. A KTO SIĘ ZAKWALIFIKOWAŁ WPŁYWU NIE MIAŁEM .
Jeśli są pytania i wątpliwości proszę najpierw napisać na adres biura ewentualnie osobiscie przyjść i się zapytać a nie rozsiewać WŁASNE DOMYSŁY które nie sa poparte żadnymi dowodami A MOŻNA UZNAC TO ZA pomówienie a jest to przestępstwo kodeks karny art. 212 § 1

PS.

Z tekstu wypowiedzi moge sie tylko -domyślać- ze jest to osoba zakompleksiona która nie potrafi nic konstruktywnego zrobić a jedyne co umie to krytykować
którą się opiera na domysłach a boi się ujawnic więc nie sprawdzi u źródła. Jak wcześniej napisałem wpływu na wybór nie miałem ale miałem nadzieje że ktoś z szóstki wolontarjuszy zostanie nominowany. I to jest sukces a nie porażka ze grupa BAZA jest nominowana, i to jest sukces nie tylko grupy BAZA ale całego stowarzyszenia tylko w taki sposób możemy pokazać całej Polsce co robimy mam nadzieje ze za rok na nastepnej "Gali Wolontarjatu " ci wolontarjusze którzy w tym roku sie nie zakwalifikowali w nastepnej gali wystąpią jako nominowani.
I oświadczam ze JAKO DYREKTOR BIURA zawsze będe wysyłał zgłoszenia naszych wolontarjuszy bez wzgledu na komentarze jakie sie tu pojawiły.
JESLI KTOS CHCE COS DOBREGO ZROBIC ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY
KRYTYKOWAC POTRAFI KAŻDY NAWET DZIECKO
ALE POMÓC MOŻE TYLKO OSOBA DOBRA

Dyr.biura J.O.


bardzo dziekuje za wspaniala wypowiedz, wazna sprawa jest, ze dzieci ucza sie pomagac...dawac od siebie. I ciesza sie , ze moga tp zrobic.

Pozdrawiam serdecznie Maria
d
dr. biura

W związku z wieloma uwagami co do artykułu i reklamowania GRUPY BAZA przez panią prezesJako dyrektor biura oświadczam ze na "Gale Wolontarjatu" WYSŁAŁEM zgłoszenia nie tylko grupy BAZA ale rowniez INNYCH osób AKTYWNIE pomagających w zajęciach. A KTO SIĘ ZAKWALIFIKOWAŁ WPŁYWU NIE MIAŁEM .
Jeśli są pytania i wątpliwości proszę najpierw napisać na adres biura ewentualnie osobiscie przyjść i się zapytać a nie rozsiewać WŁASNE DOMYSŁY które nie sa poparte żadnymi dowodami A MOŻNA UZNAC TO ZA pomówienie a jest to przestępstwo kodeks karny art. 212 § 1

PS.

Z tekstu wypowiedzi moge sie tylko -domyślać- ze jest to osoba zakompleksiona która nie potrafi nic konstruktywnego zrobić a jedyne co umie to krytykować
którą się opiera na domysłach a boi się ujawnic więc nie sprawdzi u źródła. Jak wcześniej napisałem wpływu na wybór nie miałem ale miałem nadzieje że ktoś z szóstki wolontarjuszy zostanie nominowany. I to jest sukces a nie porażka ze grupa BAZA jest nominowana, i to jest sukces nie tylko grupy BAZA ale całego stowarzyszenia tylko w taki sposób możemy pokazać całej Polsce co robimy mam nadzieje ze za rok na nastepnej "Gali Wolontarjatu " ci wolontarjusze którzy w tym roku sie nie zakwalifikowali w nastepnej gali wystąpią jako nominowani.
I oświadczam ze JAKO DYREKTOR BIURA zawsze będe wysyłał zgłoszenia naszych wolontarjuszy bez wzgledu na komentarze jakie sie tu pojawiły.
JESLI KTOS CHCE COS DOBREGO ZROBIC ZAPRASZAM DO WSPUŁPRACY
KRYTYKOWAC POTRAFI KAŻDY NAWET DZIECKO
ALE POMÓC MOŻE TYLKO OSOBA DOBRA

Dr.biura J.O.

Dodaj ogłoszenie