Wojewódzkie szpitale wyszły na plus, ale ich dyrektorzy tego nie doczekali

(luk)
To byli najdłużej piastujący swoje stanowiska dyrektorzy szpitali w naszym regionie, nieraz chwaleni za zarządzanie. Kilka dni temu stracili stanowiska. Polegli w walce o swoje placówki - nie chcieli zgodzić się na ich połączenie ze szpitalem klinicznym.
To byli najdłużej piastujący swoje stanowiska dyrektorzy szpitali w naszym regionie, nieraz chwaleni za zarządzanie. Kilka dni temu stracili stanowiska. Polegli w walce o swoje placówki - nie chcieli zgodzić się na ich połączenie ze szpitalem klinicznym. Archiwum
Udostępnij:
Dyrektorzy białostockich szpitali: zakaźnego i gruźliczego zostali odwołani dwa tygodnie temu m.in. za złe wyniki finansowe po dziewięciu miesiącach tego roku. Tymczasem dane za październik są już zdecydowanie lepsze, i tę tendencję widać nadal. Placówki powinny zakończyć rok na plusie.

Sytuacja finansowa białostockich szpitali gruźliczego i zakaźnego po dziesięciu miesiącach jest lepsza niż po podsumowaniu dziewięciu miesięcy. Można było się spodziewać, że tak się stanie Ale to właśnie wynik po trzech kwartałach 2012 roku był jednym z powodów odwołania dyrektorów obu placówek.

Przypomnijmy. 20 listopada Zarząd Województwa Podlaskiego postanowił odwołać wieloletnich szefów obu szpitali: Teresę Kamińską ze stanowiska dyrektora Specjalistycznego ZOZ Gruźlicy i Chorób Płuc, a Henryka Misiewicza ze stanowiska dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. k. Dłuskiego.

Na dzisiejszej sesji sejmiku ma być omawiana sytuacja finansowa marszałkowskich szpitali po dziewięciu miesiącach, mimo że już wiadomo, że te dane nie są już aktualne.

- Powody odwołania dyrektorów były trzy, wszystkie równorzędne - mówił nam Cezary Cieślukowski, członek Zarządu Województwa, odpowiedzialny za służbę zdrowia. - To jedyne placówki z wszystkich naszych szpitali, które powiększyły stratę w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Wszystkie inne placówki mają lepsze wyniki. Gdyby te dwa szpitale po zakończeniu tego roku nadal należały do samorządu, musielibyśmy znaleźć środki na pokrycie części straty wyższej niż amortyzacja.

Z danych za dziewięć miesięcy 2012 roku wynika, że Specjalistyczny ZOZ Gruźlicy i Chorób Płuc miał na minusie 635,5 tys. zł, a szpital im. Dłuskiego - 1,2 mln zł. W pierwszym przypadku to o niemal 270 tys. zł więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, w drugim - o 40 tys. zł więcej. Rzeczywiście to jedyne szpitale, które miały wtedy większe straty, niż rok temu, ale i tak ich wynik finansowy nie jest najgorszy. W zakaźnym amortyzacja była o ok. 280 tys. zł wyższa niż straty, w gruźliczym o ok. 200 tys. niższa.
Ale już wtedy było wiadomo, że ta sytuacja szybko się zmieni.

I rzeczywiście, po 10 miesiącach obie placówki mają zdecydowanie lepsze wyniki.
W Dłuskim strata zmalała o połowę - do minus 672,3 tys. zł, co przy amortyzacji w wysokości 1 mln 426 tys. zł daje placówce ponad 750 tys. zł na plusie. Lepiej jest też w szpitalu gruźliczym - strata za 10 miesięcy to 404,9 tys. zł, przy amortyzacji rzędu 478, 5 tys. zł. To oznacza, że i ta placówka ma wprawdzie jeszcze niewielki, ale jednak plus.

- Ale nasze argumenty, że nie ocenia się pracy placówki w ciągu roku, nie miały żadnego znaczenia - mówią pracownicy z obu placówek, którym nie podoba się odwołanie ich dyrektorów z przyczyn finansowych. - Rozliczenia roku powinno się dokonywać po jego zakończeniu, w marcu, gdy już wiadomo, jak wyglądały wszystkie koszty, i ile NFZ dopłaci za nadwykonania. Ale w tym przypadku trzeba było po prostu znaleźć przyczynę do odwołania i tyle. Wydaje się, że to nie przyczyny finansowe były tu głównym powodem, ale jak wiadomo "dajcie człowieka, to znajdziemy na niego paragraf".

Cezary Cieślukowski w rozmowie z nami o przyczynach odwołania dyrektorów, poza finansowymi, wymieniał jeszcze inny powód: ich działanie wbrew intencji zarządu o przekazaniu placówek Uniwersytetowi Medycznemu w Białymstoku. Mimo że do porozumienia w tej sprawie doszło w sierpniu ubiegłego roku roku, dotąd nie doszło fizycznie do połączenia placówek, głównie ze względu na to, że pracownicy marszałkowskich szpitali na taki krok nie chcieli się zgodzić. I właśnie tu tkwi kolejna, niewykluczone, że podstawowa przyczyna odwołania dyrektorów. Bo razem z załogą walczyli oni o to, aby decyzja o połączeniu została uchylona.

Według pracowników obu szpitali, na koniec roku placówki na pewno będą na plusie. Także i argument o stratach, jakie z powodu pogarszającej się kondycji obu placówek poniesie samorząd województwa, jest mniej aktualny. W porozumieniu marszałka z rektorem UM jest bowiem zapis, że nadwyżka środków finansowych, jakie wypracują te szpitale, tzw. saldo dodatnie, będzie zwrócone samorządowi.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
prosta retoryka -kto wprowadził zament w tych szpitalach powinien stracić pracę tak samo jak Dyrektorzy tych placówek Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi opieniądze
l
lol
Za uczciwi byli dla naszych wladz?Inyeresów nie można było z nimi kręcic? Nie dajcie sie pracownicy szpitali, walczcie o swoje i o nasze, pacjentów.
Dodaj ogłoszenie