IMPREZY
    BIAŁYSTOK

    Tak się bawi Białystok!

    Rozwiń
    IMPREZY
    Zwiń

    Tak się bawi Białystok!

    Białostoczanie wiedzą jak się bawić. Oto ostatnie gorące imprezy

    Wojciech Strzałkowski: Nie jesteśmy skazani na...

    Wojciech Strzałkowski: Nie jesteśmy skazani na prowincjonalizm

    Maryla Pawlak-Żalikowska maryla.zalikowska@mediaregionalne.pl tel. 85 7489 552

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Studenckie Koło Przedsiębiorczości na UwB: Robert Parzonko, Anna Siemieniuk(vice przewodnicząca), Agnieszka Grajewska, Paulina Łapińska, Szymon Wanaks,

    Studenckie Koło Przedsiębiorczości na UwB: Robert Parzonko, Anna Siemieniuk(vice przewodnicząca), Agnieszka Grajewska, Paulina Łapińska, Szymon Wanaks, Piotr Pawłusz( Przedwodniczący), Mariola Zabielska, Ewelina Puchalska, Kinga Borchert, Joanna Moczulska, Maciej Bagiński.

    Łukasz Grygorczuk studiuje w Danii. Chce wrócić i zatrudniać. Piotr Pawłusz z Uniwersytetu w Białymstoku zdobywa wiedzę, którą chce wykorzystać w gospodarce. - Nie jesteśmy skazani na prowincjonalizm - przekonuje biznesmen Wojciech Strzałkowski.
    Studenckie Koło Przedsiębiorczości na UwB: Robert Parzonko, Anna Siemieniuk(vice przewodnicząca), Agnieszka Grajewska, Paulina Łapińska, Szymon Wanaks,

    Studenckie Koło Przedsiębiorczości na UwB: Robert Parzonko, Anna Siemieniuk(vice przewodnicząca), Agnieszka Grajewska, Paulina Łapińska, Szymon Wanaks, Piotr Pawłusz( Przedwodniczący), Mariola Zabielska, Ewelina Puchalska, Kinga Borchert, Joanna Moczulska, Maciej Bagiński.

    Tydzień temu, w pierwszym odcinku naszego cyklu "Postawmy na siebie" alarmowaliśmy, że jesteśmy w czołówce polskich województw, z których emigracja "wysysa" mieszkańców. Często ludzi niezwykle przedsiębiorczych. Ale pokazujemy też Państwu takich, którzy chcą tu wrócić i zawalczyć o swoje miejsce na ziemi, zaprzeczając statystycznym sygnałom (choćby dotyczącym wielkości PKB i wynagrodzenia mieszkańców województwa) o spowolnieniu dopadającym region.
    W tym kontekście o garść refleksji na temat przyszłości poprosiliśmy Piotra Pawłusza, studenta 3. roku ekonomii Uniwersytetu w Białymstoku, przewodniczącego Studenckiego Koła Przedsiębiorczości.

    Nie wyjeżdżałem zagranicę w celach zarobkowych

    - Mam znajomych, którzy próbują bądź próbowali swoich sił podejmując tam pracę, często niezgodnie ze swoim wykształceniem oraz zainteresowaniami - mówi Piotr Pawłusz. - Uważam, że jest to jeden ze sposobów na życie, ale nie jedyny. Sam staram się nieustannie poszerzać swoje horyzonty, Studiuję, udzielam się społecznie. Jeśli czas mi tylko na to pozwala, staram się uczestniczyć w jak największej liczbie szkoleń, projektów, warsztatów.

    Największą siłą napędową jest dla mnie moja dziewczyna - nawet krótkie spotkanie, wyjście do kina czy restauracji dostarcza mi porządną dawkę pozytywnej energii która mogę dzielić się z innymi.

    Stawiam pierwsze kroki w biznesie

    - Jest to na razie drobna sprzedaż internetowa, jednak coraz częściej zastanawiam się nad rozszerzeniem tego pomysłu w przyszłości. Żyjemy w dynamicznie zmieniającym się świecie, gdzie nawet dobrze wykształcone osoby muszą się przebranżawiać i dokształcać, aby dostosować się do oczekiwań rynku pracy. Dawno skończyły się czasy, kiedy dyplom ukończenia studiów czy zdobycia zawodu gwarantował stałe miejsce pracy. Z drugiej strony uważam, że nie powinniśmy jednak oddawać się tylko nieustannej pogoni za karierą. Trzeba także pamiętać o takich wartościach jak rodzina, znajomi, czas wolny.

    W Białymstoku nie mamy najgorzej

    - To jedno z większych miast w Polsce, ze znaczącymi ośrodkami akademickimi. Wciąż jednak brakuje tu ścisłej współpracy uczelnie - przedsiębiorstwa, która od dawna praktykowana jest w krajach zachodnich. Skutkuje to tendencją do wyjeżdżania, często bezpowrotnie, lepiej wykwalifikowanych osób w poszukiwaniu pracy w innych regionach czy krajach. To niepokoi i może być przyczyną spowolnienia gospodarki regionu.

    Myślę, że warto przyjrzeć się rozwiązaniom stosowanym w krajach azjatyckich, w których zarówno rząd, jak i lokalni przedsiębiorcy wspierają młodych ludzi w zdobyciu wykształcenia poza granicami kraju w zamian za gwarancję, że te osoby wrócą do ojczystego kraju i podejmą pracę.

    Nie zgadzam się, że tu nie ma dobrej pracy

    - Jest natomiast, moim zdaniem, sporo błędów w systemie kształcenia, czy świadomości młodych ludzi, które procentują niedostosowaniem do rynku pracy. Nieporozumieniem jest chyba np. wybieranie konkretnego profilu klasy już na początku szkoły średniej - często takie decyzje dyktowane są ambicjami rodziców lub pobieżnymi informacji od starszych kolegów.

    Podobnie abstrakcyjne są na tym etapie oczekiwania płacowe, zazwyczaj odbiegające od rzeczywistości. Na myśli przychodzi mi pewne badanie, którego wyniki wykazywały, że uczniowie szkół średnich w porównaniu ze studentami niemal dwukrotnie zawyżali płace, jakich ich zdaniem można się było spodziewać w określonych branżach na rynku.

    Moim zdaniem powinno się także zmienić samo podejście do studiów. Znam osoby, które studiują i kończą studia tylko dla przysłowiowego ,,magistra".

    Polecam działalność w kołach naukowych i organizacjach

    - Jest to bardzo dobra okazja do sprawdzenia się w pracy w grupie, nawiązania nowych kontaktów, zdobycia doświadczenia, ale także zrobienia czegoś dla innych. Przykładowo w naszym Klubie Przedsiębiorczości jesteśmy na ostatnim etapie przygotowań kolejnej już edycji ,,Tygodnia przedsiębiorczości". Będzie mial miejsce 17-21 marca na wydziale ekonomii i zarządzania UwB.

    Tegoroczna edycja jest o tyle szczególna, że przedstawiony przez nas konspekt należy do najwyżej ocenionych w konkursie na dofinansowanie realizacji studenckiego projektu w ramach działalności kół naukowych. A ponadto tym razem wydarzenie skierowane będzie nie tylko do studentów, ale także do uczniów szkół średnich.

    Celem projektu jest przekonanie młodych słuchaczy o tym, że warto inwestować w siebie, a zdobytą wiedzę wykorzystać w praktyce gospodarczej - np. poprzez założenie własnej firmy.

    Dzięki warsztatom i szkoleniom z ludźmi nauki, przedsiębiorcami, studentami oraz wyspecjalizowanymi jednostkami doradczymi, uczestnicy będą mieli większą świadomość rynku pracy. Posiądą umiejętności niezbędne przy zakładaniu własnej działalności gospodarczej, a także przy ubieganiu się o dofinansowania. Serdecznie zapraszam.

    Wojciech Strzałkowski

    Wojciech Strzałkowski, prezes Grupy MTC Plus, konsul honorowy Chorwacji, przewodniczący rad nadzorczych Jagiellonii, Biaformu, Hotelu Branicki:
    Obiema rękami podpisuję się pod zachętą, żeby mieszkańcy naszego województwa stąd wyjeżdżali... i na wschód, i na zachód... poszerzali swoje horyzonty i wracali. Przecież dziś wielu młodych ludzi z regionu nie wie, nie tylko jak rozwija się Londyn, ale nawet jak rozwija się Wrocław. Zachęcam więc do zobaczenia, jakie gdzie indziej są relacje między ludźmi, stosunki społeczne, infrastruktura, organizacja życia. Trzeba jechać, porównywać, wracać i zmieniać Podlaskie na lepsze. Wracać z kapitałem w głowie. Niekoniecznie nawet w portfelu, bo nie każdy musi być samodzielnym przedsiębiorcą. Ponad 90 procent populacji nie ma tego genu, ale to nie znaczy, że to nie mogą być kreatywni i zaradni ludzie. Tacy, którzy chcą zmieniać swoje otoczenie i wiedzą, w jakim kierunku to robić, aby coraz mniej osób musiało stąd wyjeżdżając w poszukiwaniu pracy. U nas jest za wiele osób, które nic nie robią, a narzekaniem zniechęcają ludzi gotowych coś robić. Niech więc jadą, porównują i wracają.

    Jestem patriotą lokalnym - nawet mając doświadczenia klimatu niezbyt sprzyjającego u nas przedsiębiorczości, dziś też bym wrócił jak przed laty z zagranicy i robił, co mi serce podpowiada. Tu urodził się mój dziadek, ojciec, ja. Tu są moi kumple, przyjaciele, środowisko, drużyna piłkarska. Tu chcę mieszkać - nie w Warszawie, Londynie, czy Dubaju, mimo że jestem zauroczony tą niezwykłą metropolią, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu kozy biegały po ulicach. Gdy 30 lat temu wracałem ze Stanów, tu padała komuna i byliśmy tak strasznie nakręceni otwierającymi się przed nami możliwościami. Perspektywą, ile będziemy mogli zdziałać. I liczę na to, że młodzi ludzie dziś, gdy wrócą ze świata, też znajdą w sobie zaradność i zapał. Podlaskie dzięki takim osobom ma szanse przestać być biała plamą na mapie rozwijającej się Polski. Jak widzimy, że u nas źle dzieje, to trzeba to mówić i zmieniać. Inaczej nasze miasto będzie traciło na ważności i miało coraz mniej mieszkańców.

    Nie ukrywam, że w tym kontekście boli mnie, że np. mieszkańcy Lublina mogą za całkiem przystępne ceny wyskoczyć z ich regionalnego lotniska na weekend do Londynu, czy Mediolanu, po to by fajnie spędzić tam czas i wrócić. Przecież jak studenta nie stać na nocleg w hotelu, to może się zabawić do rana i wracać. I w Lublinie, i w Rzeszowie lotniska są deficytowe, tak jak deficytowy jest chodnik czy droga, ale to nie jest argument, żeby nie budować chodników. Oczywiście, damy sobie radę i koleją czy samochodem też dojedziemy do Okęcia i dalej, ale to wszystko trwa. A Białystok, ba - Korycin, Krypno czy Tykocin powinny mieć szansę na szybkie wyjście z prowincjonalizmu, na który nie zasługują.
    Łukasz Grygorczuk, absolwent II LO w Białymstoku, student Multimedia Design and Communications, Business Academy w Aarhus w Danii:
    Kilka lat temu, zastanawiając się, co robić dalej, uznałem, że Polska nie daje mi zbyt ciekawych perspektyw. Chciałem zobaczyć świat. Na tę uczelnię się dostałem za pierwszym podejściem. O designie miałem wcześniej raczej mgliste pojęcie. To, czego się tu dowiedziałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Przez pierwszy rok studiów byłem bardzo zadowolony ze wszystkiego. Teraz nieco mniej, bo już bardzo tęsknię do Polski. Ale jestem też już pewien, jak widzieć swoją przyszłość. Dotarło tez do mnie, że ci ludzie w Polsce, którzy ciągle psioczą, są wiecznie niezadowoleni, nie zdają sobie sprawy, że naprawdę nigdzie nie jest dobrze. Tylko od nas, od naszego postrzegania zależy, czy i gdzie będziemy się dobrze czuli. Informacje, jakie zdobyłem o ludziach, ich życiu nauczyły mnie, że w Polsce trzeba zmieniać mentalność ludzi. Trzeba się umieć cieszyć z tego, co mamy dobrego i wszelkimi siłami, własną pracą zmieniać to, co jest źle.

    Tu tęsknię do polskich lasów, pogody innej niż przygnębiający na dłuższą metę duński klimat . Żyłbym tu, gdybym musiał, ale zamierzam po zdobyciu tej nietuzinkowej edukacji wrócić i założyć firmę. Nawet garażową. Uczę się komunikacji i biznesu, jak zarządzać projektami, mobilizować grupę do tworzenia wartości, produktów. Widzę się w roli osoby planującej prace, nadającej tempo, wymyślającej koncept. Żeby wizualizować to, co chcę, będę zlecał pracę specjalistom od technik i oprogramowania. Nie boję się Białegostoku jako miejsca na taki biznes. Nowe technologie pozwalają mi robić to, co chcę nawet na wsi. Moja branża ma globalny zasięg. Potrzebuję Internetu i zdolnych ludzi, których Białystok jest pełen. Kapitał? Przyjdzie za dobrym pomysłem. A ja im dłużej jestem poza Polską, tym bardziej geny urodzenia dają o sobie znać. Chcę tworzyć w Polsce miejsca pracy i mieć swój wkład w rozwój regionu. Przyznaję - wcześniej tak miłośnie nie byłem nastawiony.
    Łukasz Grygorczuk, absolwent II LO w Białymstoku, student Multimedia Design and Communications, Business Academy w Aarhus w Danii:
    Kilka lat temu, zastanawiając się, co robić dalej, uznałem, że Polska nie daje mi zbyt ciekawych perspektyw. Chciałem zobaczyć świat. Na tę uczelnię się dostałem za pierwszym podejściem. O designie miałem wcześniej raczej mgliste pojęcie. To, czego się tu dowiedziałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Przez pierwszy rok studiów byłem bardzo zadowolony ze wszystkiego. Teraz nieco mniej, bo już bardzo tęsknię do Polski. Ale jestem też już pewien, jak widzieć swoją przyszłość. Dotarło tez do mnie, że ci ludzie w Polsce, którzy ciągle psioczą, są wiecznie niezadowoleni, nie zdają sobie sprawy, że naprawdę nigdzie nie jest dobrze. Tylko od nas, od naszego postrzegania zależy, czy i gdzie będziemy się dobrze czuli. Informacje, jakie zdobyłem o ludziach, ich życiu nauczyły mnie, że w Polsce trzeba zmieniać mentalność ludzi. Trzeba się umieć cieszyć z tego, co mamy dobrego i wszelkimi siłami, własną pracą zmieniać to, co jest źle.

    Tu tęsknię do polskich lasów, pogody innej niż przygnębiający na dłuższą metę duński klimat . Żyłbym tu, gdybym musiał, ale zamierzam po zdobyciu tej nietuzinkowej edukacji wrócić i założyć firmę. Nawet garażową. Uczę się komunikacji i biznesu, jak zarządzać projektami, mobilizować grupę do tworzenia wartości, produktów. Widzę się w roli osoby planującej prace, nadającej tempo, wymyślającej koncept. Żeby wizualizować to, co chcę, będę zlecał pracę specjalistom od technik i oprogramowania. Nie boję się Białegostoku jako miejsca na taki biznes. Nowe technologie pozwalają mi robić to, co chcę nawet na wsi. Moja branża ma globalny zasięg. Potrzebuję Internetu i zdolnych ludzi, których Białystok jest pełen. Kapitał? Przyjdzie za dobrym pomysłem. A ja im dłużej jestem poza Polską, tym bardziej geny urodzenia dają o sobie znać. Chcę tworzyć w Polsce miejsca pracy i mieć swój wkład w rozwój regionu. Przyznaję - wcześniej tak miłośnie nie byłem nastawiony.


    Czytaj e-wydanie »
    Lokalny portal przedsiębiorców

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo