Wojciech Roszkowski: Poezja nie może być ani za, ani przeciw

Z poetą Wojciechem Roszkowskim, nominowanym do nagrody literackiej im. Kazaneckiego, rozmawia Tomasz Mikulicz
Wojciech Roszkowski
Wojciech Roszkowski Archiwum
Myśląc o poezji, ludzie mają skojarzenia przeważnie z wierszem romantycznym bądź młodopolskim. Wiersze osadzone są w pewnym świecie. Mickiewicz nie próbował przecież pisać jak Kochanowski.

Pański tomik został wydany w Tychach. Dlaczego tam?

Wojciech Roszkowski: - Odbywa się tam dość znany i prestiżowy konkurs literacki "Tyska Zima Poetycka". W zeszłym roku udało mi się go wygrać. W nagrodę wydano mi książkę.

Tomik nosi tytuł: "Dworzec św. Łazarza". W jednym z wierszy takiego samego patrona ma też hospicjum. Czy całą nazwę można odczytać nie tylko jako oznaczenie konkretnego miejsca, ale też jest to metaforyczne przedstawienie śmierci?

- Nie do końca. Chodzi nie tylko o śmierć, ale też, a może przede wszystkim, o odrodzenie. Biblijny Łazarz został przecież przywrócony do życia. Tytuł nawiązuje także do nazwy jednej ze stacji kolejowych w Paryżu. Oczywiście mam na myśli dworzec św. Łazarza, który - nawiasem mówiąc - często pojawia się na płótnach impresjonistów.

Sporo jest w Pańskich wierszach nawiązań i cytatów z innych dzieł. W utworze "Zwrotnik" mamy np. mickiewiczowskie "groszki i róże".

- Odnosi się to nie tylko do Mickiewicza, ale też np. piosenki Ewy Demarczyk "Groszki i róże". Tego typu nawiązań faktycznie jest sporo. Nie dla każdego czytelnika będą one widoczne. Zresztą nie o to chodzi, by czytający odnajdywał wszystkie tropy zamieszczone przez piszącego. Ktoś kto nie zna źródeł pochodzenia poszczególnych odwołań, powinien traktować je intuicyjnie, jako swego rodzaju kompozycje malarskie. Odwołania nie stanowią bowiem budulca moich utworów. Są jedynie ornamentem, czyli elementem wykończeniowym. Sedno utworów jest gdzie indziej.

Wykorzystywanie we własnych utworach różnych - używanych w kulturze motywów - nazywa się często postmodernizmem. Czy w Pana przypadku nie jest to zbyt szerokie pojęcie?

- Nie tylko szerokie, ale też pojemne. Piszę to, co piszę. Jeśli ktoś próbuje klasyfikować, to bardzo dobrze. Mogę być zadowolony, że czytelnik nie odkłada książki na półkę i ma o niej coś do powiedzenia. Bardzo cieszą mnie różne opinie o mojej poezji, także te, z którymi się nie zgadzam.

W tomiku znajdziemy też kilka fragmentów, w których wplata Pan w narrację nowoczesne technologię. Jest np. dvd z uszkodzonym laserem, czy śnieżący TV. Tymczasem wielu ma o poezji takie wyobrażenie, że jest ona czymś na tyle podniosłym, że piszącemu nie przystoi używać takich słów jak "dvd".

- Myśląc o poezji, ludzie mają skojarzenia przeważnie z wierszem romantycznym bądź młodopolskim. Trzeba jednak pamiętać, że świat się zmienia. Wiersze osadzone są w pewnym świecie. Te XIX-wieczne pisane były takim językiem, jaki wtedy był używany. Mickiewicz nie próbował przecież pisać jak Kochanowski. Zresztą, akurat nasz wieszcz narodowy posługiwał się wówczas dość nowoczesnym językiem.

Niestety, wielu tego nie rozumie. W liceach "przerabia się" bardzo szczegółowo romantyzm, a na poezję współczesną nie ma już czasu. Program kończy się zazwyczaj na latach wojny i okupacji. Od tego czasu minęło już kilka dekad.

- Pewnie wszystko zależy od nauczyciela. Można oczywiście założyć, że pojęcie współczesności dotyczy połowy zeszłego wieku. Być może w szkolnych programach nauczania akcenty powinny być nieco przesunięte.

A wracając do Pana wierszy, mi najbardziej przypadł do gustu ten zatytułowany: "Zdjęcie zostawione na ławce". Poruszony jest tu bardzo ciekawy problem. Chodzi mianowicie o to, że dzieci bardzo lubią bawić się w wojnę i sprawia im przyjemność dręczenie zwierząt. Z czego to według Pana wynika?

- Dzieci potrafią być naprawdę okrutne. Wyczytałem gdzieś, że nawet podczas trwania konfliktów zbrojnych najmłodsi lubią bawić się w wojnę. A przecież zdają już sobie sprawę, że nie niesie ona ze sobą nic dobrego. Zastanawia mnie więc, czy wojna nie leży przypadkiem w naturze człowieka, czy jest raczej zjawiskiem kulturowym. Być może chodzi tylko o to, że młodsze dzieci uczą się od starszych i z czasem przejmują wzorce. Odpowiedź na to pytanie może okazać się pomocna w zrozumieniu, jak kształtuje się człowiek i jego psychika.

Kolejnym ciekawym wierszem jest: "Przeoczyliśmy", gdzie cytuje Pan znany fragment jednego z wierszy Czesława Miłosza: "innego końca świata nie będzie." Sam poeta jest zaś przedstawiony w dość niecodzienny sposób. Traktuje o nim fragment: "a z nich święte obrazki - na każdym Maryjkę tuli Czesław Miłosz".

- Tutaj mamy do czynienia z groteską, która co prawda pojawia się w tomiku dość rzadko, ale jednak jest tu obecna. Co do końca świata - uważam, że każdy z nas doświadczy go we własnym zakresie, wraz ze swoją śmiercią. A jak wiadomo, Majowie przełożyli koniec świata, bo przed apokalipsą musi się odbyć promocja Toyoty (śmiech). Wiersz "Przeoczyliśmy" nie ma w moim odczuciu jednoznacznego wydźwięku. Tych globalnych końców świata kilka już było. Można też przewrotnie dopowiedzieć, że zazwyczaj zauważamy koniec świata tam, gdzie nas nie ma. Własny koniec świata jest trudny do uchwycenia.

Ważny problem porusza Pan też w wierszu "Pokolenie". Pada tu takie np. stwierdzenie: "Potem coś nas dotknie, nie zostanie nic po krokach na ulicach. Trzeba będzie czekać aż odetną tlen". Mi się to od razu skojarzyło z protestem przeciwko eutanazji.

- Moje wiersze nie są ani za, ani przeciw. Akurat w tym przypadku zależało mi na zwróceniu uwagi czytelnika na fakt, że wszystko przemija i w pewnym momencie niektórzy z nas mogą stać się niepotrzebni.

W wierszu "Karnawał" pisze Pan zaś o Bogu, który: "gra w kości albo morze w dwa ognie zamienia". Nie jest to na pewno starotestamentowy Stwórca, który surowo ludzi karze. Czy taki dobrotliwy obraz Boga bardziej przemawia do człowieka niż ten przedstawiany np. przez Kościół?

- Dobrotliwy? A może zwyczajnie ludzki? - cokolwiek by to nie znaczyło. Nie wiem. Staram się raczej stawiać pytania, niż dawać jakieś gotowe recepty. Stąd też, każdy czytelnik powinien we własnym zakresie poszukiwać odpowiedzi.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3