Wojciech Potocki nie żyje. W latach 90. XX wieku był redaktorem naczelnym Kuriera Porannego

(red)
Wojciech Potocki nie żyje. Miał 63 lata Filip Kowalkowski
Profesjonalny, wymagający, ale zarazem zawsze życzliwy, służący radą, pomocą. Kochał dziennikarstwo, było jego życiem. Aż trudno uwierzyć, że już nic nie napisze. 25 lutego zmarł Wojciech Potocki. Miał 63 lata. Przez całą dekadę lat 90. XX wieku był redaktorem naczelnym naszej gazety. Bez Wojtka nie byłoby "Kuriera Porannego", który zakładał trzydzieści lat temu. Jego śmierć to wielka strata dla dziennikarstwa i Białegostoku.

Dziennikarstwu poświęcił 37 lat życia. Pracował w zawodzie od 1983 roku. Jego pierwszą redakcją był „Kurier Podlaski”. Już wtedy dał się poznać jako bardzo pracowity, bardzo odpowiedzialny, świetnie zorganizowany redaktor.

- Wojtkowi zawdzięczamy, że w Białymstoku powstała jedna z najbardziej niezwykłych redakcji w Polsce - wspomina Krzysztof Paliński, w latach 90. prezes AWH Edytor, wydawcy „Kuriera Porannego”, od 2005 do 2015 roku prezes białostockiego oddziału Mediów Regionalnych i Polska Press Grupy. - Pod odzyskaniu wolności w 1989 roku razem z Januszem Stankiewiczem, Kazimierzem Rosińskim stał na czele dziennikarzy, którzy wyszli z RSW i nie chcieli dłużej pracować dla PZPR. Założyli niezależny, poważny, nowoczesny dziennik informacyjny.

Tak tamten czas opisał w książce "Orkla Media w Polsce" nieżyjący Kazimierz Rosiński:
" Decyzję podjęliśmy w październiku 1989 roku, kiedy dwie wychodzące w Białymstoku gazety ciągle sterowane były przez Wydział Propagandy KW PZPR i nie zanosiło się, żeby w najbliższym czasie miało to się zmienić. Najpierw pięcioosobowa delegacja dziennikarzy oraz członków Komitetu Obywatelskiego udała się do I sekretarza KW PZPR Włodzimierza Kołodziejczuka i zażądała od niego ni mniej, ni więcej, tylko oddania dziennikarzom białostockiej popołudniówki „Kurier Podlaski”. Oczywiście, Kołodziejczuk gazety im nie dał, bo po pierwsze nie mógł, a po drugie, zwyczajnie nie chciał. Wobec tego dziennikarze przystąpili do organizacji własnej gazety. Redaktorem naczelnym „Porannego” został Janusz Stankiewicz. Organizacji wydawnictwa podjął się działacz białostockiego Komitetu Obywatelskiego Marian Leszczyński, który od kilku lat kierował spółką „ITO”, zatrudniającą działaczy demokratycznej opozycji. To z jego inicjatywy powołana została spółka akcyjna „Edytor”, której statut opracował, oczywiście za darmo, Wojciech Brochwicz, późniejszy wiceminister spraw wewnętrznych. Akcjonariuszami „Edytora”, oprócz dziennikarzy i spółki „ITO”, było kilkunastu miejscowych drobnych biznesmenów. W sumie kapitał zakładowy „Edytora” wyniósł niespełna 170 milionów złotych, co miało wówczas wartość około 20 tysięcy dolarów. „Gazeta Wyborcza” wspaniałomyślnie podarowała papier, który wystarczył na wydawanie gazety przez miesiąc.."

Gdy w 2005 roku na 15-lecie "Porannego" przygotowaliśmy specjalne wydanie jubileuszowe, tak Wojciech Potocki wspominał o narodzinach "Porannego" :

"Pamiętam przede wszystkim wielki zapał ludzi, którzy podjęli się, aby zrobić nową gazetę. Pamiętam ich odwagę i morderczą pracę w trudnych warunkach. Zespół, który liczył około 30 osób – dziennikarze, księgowość, administracja – pracował na sześćdziesięciu kilku metrach. Było niezwykle ciasno, pracowaliśmy jak w ulu. Organizowaliśmy wtedy zbiórkę darów dla Rumunii i cała redakcja zarzucona była jeszcze darami… Pracowało nam się niezwykle ciężko. Była w nas jednak taka wielka chęć, aby pokazać kolegom z „Kuriera Podlaskiego” i „Gazety Współczesnej”, którzy nie dawali nam szans, że przetrwamy na rynku.
Zawzięliśmy się, aby udowodnić, że można zrobić gazetę nie mając nic, poza paroma głowami, starymi maszynami do pisania, telefaksem i 60 tonami pożyczonego papieru. Nawet nie wiem, czy ten papier oddaliśmy? Co mi dał „Poranny”? Niezwykle interesującą przygodę, 10 lat pracy z najlepszym redakcyjnym zespołem, jaki był wówczas w Białymstoku. Bardzo wiele się nauczyłem, zdobyłem dużo doświadczenia. Dało mi to poczucie, że można zrobić coś, co wydaje się niemożliwe do zrobienia."

Wojciech Potocki był na początku sekretarzem redakcji i zastępcą redaktora naczelnego.
- Ale tak naprawdę był twórcą i sumieniem tej gazety - wspomina Krzysztof Paliński.

Po kilku miesiącach Wojciech Potocki został redaktorem naczelnym" Porannego". Wychował całe pokolenia swoich współpracowników, wybitnych dziennikarzy.

- Najważniejsze w pracy z Wojtkiem było to, że można było liczyć na jego rzetelność, obecność, wnikliwość i bezkompromisowość. Bo Wojtek nie chodził na kompromisy, umiał bronić swego zdania, dbał zawsze o niezależność redakcji i dziennikarzy, z którymi pracował i gazety, za którą odpowiadał. Taki był, jak pracował w „Kurierze Porannym”. Sprawiedliwy dla wszystkich, ale i wymagający. Taki był jak zamienił Białystok na Opole, by szefować „Nowej Trybunie Opolskiej” i jak przejmował stery bydgoskiej „Gazety Pomorskiej”. Była ostatnią gazetą, którą prowadził. Z wielkim sukcesem przeprowadzał ją przez wszystkie trudności, które przeżywała prasa regionalna - dodaje Krzysztof Paliński. - Zapamiętam Wojtka jako redaktora, jednego z najlepszych, z którymi współpracowałem. Przede wszystkim jednak jako przyjacielem, z którym zawsze można było rozmawiać, sprzeczać się, ale zawsze był lojalnym rozmówcom, mądrym, przenikliwym. Był wielkim autorytetem w środowisku i bardzo będzie nam go brakowało. Myślę, że „Kurier Poranny” jest mu winny specjalną pamięć i wdzięczność.

- Wiadomość o śmierci Wojtka jest wręcz nie do uwierzenia – mówi Alicja Zielińska, wieloletnia dziennikarka „Porannego”, dziś już na emeryturze. Na przełomie 1989 i 1990 roku była w gronie osób, które zakładały w Białymstoku niezależny dziennik informacyjny.

- Z Wojtkiem się wspaniale pracowało. Umiał doradzić, nagrodzić, podpowiedzieć. Lata, w których kierował „Porannym” to był bardzo dobry czas dla gazety, redakcji. Byliśmy jedną wspólną rodziną. Organizowaliśmy wiele akcji i zbiórek charytatywnych, których inspiratorem był Wojtek. Jak ta pierwsza, która ujrzała światło dzienne razem z naszymi urodzinami, czyli pomocy Rumunii. Albo festyn słoneczny, którym raz do roku zachęcaliśmy białostoczan do wspólnej zabawy. Żyliśmy razem z mieszkańcami, bo w końcu dla białostoczan robiliśmy „Kurier Poranny”. Trudno uwierzyć, że Wojtka już nie ma z nami - dodaje Alicja Zielińska.

Wojciecha Potockiego wspomina też wiceprezydent Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz, były dziennikarz „Kuriera Porannego”.

- Wojtek był przede wszystkim wybitnym redaktorem, bardzo wymagającym od pracowników. Miał duże oczekiwania do tego, co i jak piszą dziennikarze. Żadna fuszerka ze strony podwładnych nie wchodziła w grę. Z drugiej strony był bardzo ciepłym i przyjaznym człowiekiem. Rzadko się zdarza połączenie profesjonalizmu, pewnej surowości zawodowej z takim serdecznym podejściem do pracowników. Pamiętam go często uśmiechniętego, radosnego, pełnego energii. Dużo zrobił dla dziennikarstwa w naszym mieście i regionie, poziomu debaty publicznej. Na początku lat 90. „Kurier Poranny” wniósł powiew wolnego słowa, wyznaczał nowe trendy w dziennikarstwie oraz jakość i poziom dziennikarstwa. Zawdzięczał to Wojtkowi. Szkoda, że tak wcześnie odszedł. To wielka strata dla Białegostoku - mówi Zbigniew Nikitorowicz.

Wojtek rozstał się z naszą redakcją na początku XXI wieku, ale często do nas wracał. Z Opola, gdzie w latach 2000-2006 był redaktorem naczelnym ”Nowej Trybuny Opolskiej” . Z Warszawy, gdzie przez pewien czas odpowiadał w Mediach Regionalnych za projekty restrukturyzacji i rozwoju grupy. Z Bydgoszczy, do której przyjechał dekadę temu i zajmował stanowisko redaktora naczelnego w "Gazecie Pomorskiej". Zawsze służył pomocą, dobrą radą, życzliwością. Aż trudno uwierzyć, że już nic nie napisze, nie zredaguje żadnej strony.

Razem z Wojtkiem pożegnaliśmy w ostatnich latach wielu naszych redakcyjnych kolegów. Dziś Jego.

Dziękujemy Wojtku i do zobaczenia.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

d
drobny inwestor wm

Moim zdaniem prawdziwymi ojcami Edytora byli Franciszek Piotrowski i Marian Leszczyński. Szkoda,że o nich zapominacie na swoich rocznicach. To była wspaniała akcja w bardzo trudnych czasach.

a
abc

Poranny za Potockiego był najlepszą gazetą w regionie, w dużej mierze dzięki niemu. Potem było już tylko coraz gorzej.

J
Jurek

Nie Kołodziejczuka,A Kołodziejuka

T
Tomasz Kubaszewski

Był niesłychanie ujmującym człowiekiem i znakomitym fachowcem. I pewnie najlepszym redaktorem naczelnym, jakiego miałem. Lata 90 w Kurierze Porannym, to był wspaniały okres. Głównie dzięki Wojtkowi Potockiemu. Szkoda, że tacy ludzie tak szybko odchodzą... .

G
Gość

Wyrazy współczucia najbliższym. Niesamowicie sympatyczny człowiek. Przez wiele lat był moim sąsiadem.

G
Gość

Wyrazy współczucia najbliższym.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3