Wnioski po Irlandii: Przede wszystkim za mało jakości (wideo)

Tomasz Dworzańczyk [email protected]

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Po zremisowanym spotkaniu z Irlandią 1:1 w obozie biało-czerwonych są mieszane uczucia. Niedosyt powoduje utrata bramki w końcówce meczu.

Spodziewaliśmy się, że to nie będzie łatwy mecz, więc remis jest chyba zadowalającym wynikiem zarówno dla nas, jak i Irlandczyków. Wiadomo, że szkoda straconej bramki w doliczonym czasie, zwłaszcza na tak trudnym terenie. Ale z przebiegu gry nie wyglądało to rewelacyjnie. Na pewno rozgrywaliśmy już w tych eliminacjach lepsze spotkania - przyznaje Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski.

Biało-czerwoni mogą być zadowoleni tylko z pierwszej połowy, która przebiegała zgodnie z ich planem. Po przerwie sprawy wymknęły się spod kontroli i wydarzenia boiskowe zdominowali gospodarze, którzy zepchnęli Polaków do głębokiej defensywy. Podopieczni Adama Nawałki nie potrafili wymienić kilku podań i tylko wybijali piłkę na oślep.

- W drugiej połowie bardziej to przypominało mecz tenisa niż futbolu. Po każdym wybiciu ciężko było nam odzyskać piłkę. Były zbyt duże odległości między formacjami. Po wybiciu cofaliśmy się, żeby bronić i wyprowadzać kontrataki. Ale tych prawie nie było - zauważa Grzegorz Krychowiak, pomocnik reprezentacji Polski.

To właśnie piłkarz Sevilli odpowiada za słabszą grę biało-czerwonych w drugiej linii. Tłumaczy go jednak choroba, z jaką zmagał się podczas zgrupowania. W Dublinie zagrał tylko dzięki kuracji antybiotykowej. Trzeba też zauważyć, że nie miał większego wsparcia od Tomasza Jodłowca, który był jednym z gorszych uczestników niedzielnego meczu.

- Straciliśmy kontrolę w centralnej strefie. Na pewno wyciągniemy wnioski na przyszłość - przekonuje Nawałka, który jednak na pozycji defensywnego pomocnika nie miał zbyt wielkiego wyboru.

Obok Jodłowca, najsłabszym punktem naszej reprezentacji był Paweł Olkowski. Piłkarz FC Koeln, zastępujący na prawej obronie kontuzjowanego Łukasza Piszczka, na pewno nie zagrał na poziomie reprezentacyjnym. W drugiej połowie Irlandczycy to wyczuli, i większość akcji przeprowadzali właśnie tym sektorem boiska, w którym operował były zawodnik Górnika Zabrze.

Więcej można było spodziewać się też po Arkadiuszu Miliku, który z pewnością nie zaliczy spotkania z Irlandią do udanych. Napastnik Ajaxu Amsterdam rzadko był przy piłce. Jeśli już ją miał, to twardo grający obrońcy rywali nie przebierali w środkach, by ją odebrać.

- Z przodu grało się nam ciężko. Nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce, brakowało jakości. Praktycznie nie oddawaliśmy strzałów - przyznaje Milik.

W całym spotkaniu biało-czerwoni stworzyli sobie jedną stuprocentową okazję, wykorzystaną przez Sławomira Peszko. To właśnie 30-letni skrzydłowy był największym plusem meczu po stronie Polaków. Dobrze odnajdywał się w chaotycznej grze zaproponowanej przez rywali. Udowodnił, że zasługuje na to, by brać go poważnie pod uwagę przy kolejnych powołaniach.

- Czekałem na taki mecz. Dostałem szansę od trenera Nawałki po dłuższej przerwie i cieszę się, że zdobyłem bramkę. Przy golu nie kalkulowaliśmy z Maćkiem Rybusem. On super powalczył, przycisnął rywala, a ja tylko przełożyłem sobie piłkę na lewą nogę. Udało mi się czysto w nią trafić i padł gol - opisuje sytuację z 26. minuty Peszko.

Obok niego, na słowa uznania zasłużył też Łukasz Fabiański. Bramkarz Swansea udźwignął presję i zaliczył w Dublinie bardzo dobry występ. Skapitulował tylko raz, w sytuacji gdy nie miał większych szans na udaną interwencję przy strzale Shane'a Longa. Media zwracają uwagę, że gol był kontrowersyjny, po padł po rzucie rożnym, którego nie powinno w ogóle być, gdyż wcześniej golkiper Polaków był faulowany.

- Rywale ewidentnie nie byli zainteresowani piłką, tylko wbiegli we mnie, próbując mi utrudnić piąstkowanie. Sędzia uznał, że faulu nie było i był z tego rzut rożny. W ogóle, jeśli chodzi o sędziowanie, to myślę, że im bliżej było końca meczu, tym korzystniej to wyglądało z perspektywy gospodarzy. Chwilę wcześniej była taka dziwna sytuacja, że złapałem piłkę i jeden koleś chciał mnie wepchnąć z nią do bramki - zauważa Fabiański.

Mimo straty punktów, Polacy nadal są liderem grupy D i na półmetku eliminacji mają wszystkie atuty w swoich rękach. Kolejne spotkanie eliminacji EURO 2016 rozegrają 13 czerwca z Gruzją w Warszawie.

Czytaj e-wydanie »

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie