https://poranny.pl
reklama

Włodzimierz Lubański: Sport to także ból (wideo)

Wojciech Konończuk
Włodzimierz Lubański to do dziś posiadacz kilku rekordów w polskiej reprezentacji.
Włodzimierz Lubański to do dziś posiadacz kilku rekordów w polskiej reprezentacji. fot. Fot. Wojciech Oksztol
Miałem szczęście, że jako szesnastolatka dostrzegli mnie ludzie z otoczenia reprezentacji. Ale talent i pasja nie wystarczają, by zostać klasowym piłkarzem. Potrzebna jest ciężka praca - mówi Włodzimierz Lubański.

Kiedy miałem 12-13 lat, godzinami kopałem piłkę o mur, ćwiczyłem strzały głową i inne elementy. Myślę, że właśnie to wyróżniało mnie wśród rówieśników i pozwoliło mi zaistnieć - dodaje legenda polskiego futbolu.

62-letni Lubański to do dziś właściciel kilku rekordów w polskiej kadrze. Był najmłodszym debiutantem w reprezentacji (miał 16 lat) i zdobył w niej 48 bramek, co daje mu pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców.

- Z jednej strony cieszę się z tego, a z drugiej martwię, że nie ma w Polsce napastnika, który mógłby mnie ścigać - zaznacza gracz, który największe triumfy (siedem tytułów mistrza Polski, cztery korony króla strzelców, gra w finale Pucharu Zdobywców Pucharów) święcił w barwach Górnika Zabrze.

Fatalny faul Anglika

Lubański mógł zrobić jeszcze bardziej oszałamiającą karierę, gdyby nie wejście Roya McFarlanda podczas meczu Polska - Anglia w 1973 roku. Po faulu obrońcy gości Polak doznał groźnej kontuzji kolana. Nie pojechał rok później na mundial, podczas którego ekipa Kazimierza Górskiego wywalczyła trzecie miejsce. Do dziś mówi się, że z nim w składzie sięgnęlibyśmy po złoto.

- Z tamtego spotkania w Chorzowie pamiętam ból, szok, zawiedzione nadzieje, niespełnione obietnice szybkiego powrotu na boisko. Załamało się moje życie sportowe i osobiste - wspomina Lubański. - Wróciłem do piłki po roku i nie można powiedzieć, odnosiłem sukcesy w kadrze i klubach belgijskich. Ale nie miałem już tego "depnięcia", odejścia od obrońcy na drugim, trzecim metrze. Cóż, życie sportowca to nie tylko bramki, wywiady i sława, ale także ból i rozczarowanie - dodaje.

Gonitwa na treningu

A jak wyglądało życie gwiazdy poza boiskiem?

quiz

Myślisz, że wiesz wszystko o Polsce? Sprawdź się w drugiej częsci maturalnej powtórki z WOSu! QUIZ

1/12

Ilu senatorów wybiera się obecnie w okręgu wyborczym?


- Byliśmy normalnymi ludźmi. Owszem, zdarzał się kieliszek szampana czy wódki po wygranym meczu. Wielkie spotkania, a takich wtedy nie brakowało, to ogromny wysiłek psychiczny. Nie ukrywam, że miałem kłopoty z zaśnięciem. Dlatego spotykaliśmy się, chodziliśmy do restauracji. Ale na drugi dzień na treningu była gonitwa, by to wszystko wypocić - opowiada były reprezentant kraju.
Lubański widzi jedną zasadniczą różnicę w kadrze sprzed lat i obecnej drużynie narodowej Leo Beenhakkera.

- Za moich czasów można było wystawić dwie jedenastki. Sam jestem najlepszym przykładem. Nie pojechałem na mundial do Niemiec i proszę, jak zastąpił mnie Andrzej Szarmach. Teraz na zgrupowaniu w Afryce zabrakło kilku zawodników i wszyscy widzieli, co się stało w meczu z RPA - mówi.

Włodzimierz Lubański odwiedził Białystok przy okazji promowania mistrzostw Europy oldbojów, które mają zostać rozegrane jako impreza towarzyszącą EURO 2012, i był gościem studentów Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki.

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Józef
To najlepszy polski piłkarz ostatnich 50 lat, człowiek o wielkiej kulturze i wspaniały komentator sportowy.
Pamietam jak strzelał karnego AS Roma w 90 minucie meczu i jego zejście za kare z boiska w Starej Zagorze.
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny