Właściciele zabytkowego budynku przy ulicy Grunwaldzkiej w Białymstoku chcą, by radni wstrzymali się z pracami nad planem miejscowym

wal
Właściciel zabytkowego domu przy ulic Grunwaldzkiej chcą by radni powstrzymali się z rozpoczęciem prac nad planem miejscowym do czasu rozpatrzenia skargi przez Naczelny Sąd Administracyjny Anatol Chomicz/archiwum
Mieszkańcy zabytkowego domu przy ul. Grunwaldzkiej chcą, by radni odstąpili od uchwały intencyjnej w sprawie zmiany planu miejscowego rejonów ulicy Sosnowskiego i Wyszyńskiego. Uważają, że pomysły urbanistów to zielone światło dla dewelopera. Boją się, że jego inwestycja wpłynie na stan historycznego budynku i zagrozi jeszcze bardziej jego fundamentom. Już teraz borykają się z wyższym poziomem wód gruntowych.

Prosimy o wstrzymanie prac nad planem do czasu wydania wyroku przez Naczelny Sąd Administracyjny – apelował Krzysztof Zdzitowiecki na piątkowej [26.03.2021] komisji zagospodarowania przestrzennego i ochrony środowiska rady miasta.

Jego rodzina jest w tym miejscu osiedlona od połowy XIX wieku. Ich przodek Jan Kucharski miał niedaleko fabrykę kafli. W tamtych czasach Grunwaldzka nazywała się Kaflowa. Dom przy Grunwaldzkiej w rękach Zdzitowieckich jest od początku lat 30. ubiegłego wieku.

- Bardzo nam zależy, by ostatni fragment historycznego przebiegu ulicy nadal został zachowany - mówił

Sam dom to nie wszystko

Pierwszym krokiem było wpisanie we wrześniu 2018 roku budynku przy Grunwaldzkiej 20 do rejestru zabytków. Ale zdaniem mieszkańców to nie wystarczyło, bo jednocześnie w tej samej decyzji wojewódzka konserwator zabytków odmówiła ochrony działki, na której ten budynek się znajduje.

- Z tego powodu, że w naszym wniosku zamiast terminu otoczenie użyliśmy posesja, a tego nie uwzględnia ustawa o ochronie zabytków – tłumaczył Krzysztof Zdzitowiecki.

Czytaj też: Miasto sprzedaje drewnianą kamienicę na osiedlu Piaski

Mieszkańcy dwa miesiące później wystąpili do wojewódzkiego konserwator zabytku o ochronę nie tylko samej działki, ale taż znacznie większego kwartału. Konserwator odmówiła, właścicieli się odwołali do ministra kultury. Ten podtrzymał decyzję konserwatora, sprawa trafiła do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który podzielił stanowisko służb konserwatorskich.

- Jednocześnie podkreślił, że właściciel jednego zabytku nie mogą wnioskować o wpisanie do rejestru zabytków terenów, które do nich nie należą – mówiła Agnieszka Rzosińska, dyrektor departamentu urbanistyki Urzędu Miejskiego w Białymstoku. - Można to robić albo z urzędu, ale na wniosek właścicieli danego terenu.

Widmo zalania

Zdzitowieccy walczą o pełną ochronę, bo od kilku lat ich dom ulega degradacji.

- Kiedyś Grunwaldzka była wybrukowana kocimi łbami. Jak potem zagęszczano teren pod wylanie asfaltu, to później jedyna murowana ściana znajdująca się przy szczycie naszego domu zaczęła pękać – tłumaczył pan Krzysztof.

Już wcześniej mieszkańcy mieli problemy z woda w piwnicy.

- Zawsze pojawia się na wiosnę, bo wtedy jest stan podziemny jest najwyższy. Musieliśmy ją wypompowywać – mówił Krzysztof Zdzitowiecki.

Czytaj też: Zabytkowi na ratunek. Ochronić dom przed sąsiedztwem bloku

Przeprowadzili badania hydrologiczne. Pomiary wskazały, że głębokość występowania wód podziemnych wynosi od metra do 2,5 m.

- Występują tu gliny w stanie plastycznym, grunty są wrażliwe na zmiany ciśnienia hydrostatycznego wody, co może skutkować nierównomiernym osiadaniem budynku – przytaczał wyniki badania Krzysztof Zdzitoweicki.

Z kolei z ekspertyzy konstrukcyjno-budowlanej wynikało, że budowa w sąsiedztwie wysokich budynków z garażami podziemnymi spowoduje zamknięcie swobodnego przepływu wód podziemnych

- Przy takiej zaporze z garaży my po prostu się utopimy - prognozował Krzysztof Zdzitowiecki. - Poziom wody wzrośnie,a murowana ściana będzie cały czas osiadać.

Dwanaście metrów ochrony

Mieszkańcy mają świadomość, że nowa inwestycja musi powstać. Chodzi im tylko o to, by negatywnie nie oddziaływała na ich sąsiedztwo. Stanie się tak, gdy deweloperowi odpowiednie zalecenia wyda wojewódzka konserwator zabytków. Będzie to jednak dopiero możliwe, gdy cały kwartał objęty zostanie ochroną. Mieszkańcy wierzą, że tak się stanie. A początkiem będzie pozytywnie rozpatrzenie ich skargi przez NSA. Poza tym są zadowoleni z obecnie obowiązującego planu miejscowego.

- Dopuszcza on nową zabudowę do 12 metrów. Z jednej strony koresponduje to z zabudową budynków historycznych znajdujących się przy Grunwaldzkiej, z drugiej ich nie zagłusza – mówił Krzysztof Zdzitowiecki.

Czytaj też:Białystok z drewna. Osiedle Przydworcowe. Grunwaldzka 20 - wernisaż

To dlaczego miasto chce w ogóle uchwalić nowy plan?

- Dokument wymaga zmian w konsekwencji zachodzących przekształceń przestrzennych w bezpośrednim sąsiedztwie – mówiła Agnieszka Rzosińska. - Chodzi o uzupełnienia terenów, przeznaczonych w dotychczas obowiązującym planie pod zabudowę usługową, o funkcję mieszkaniową, wielorodzinną.

Wyrok nie blokuje planu

Zarówno radny Łukasz Prokorym, jak i wiceprezydent Adam Musiuk przekonywali, że wszystkie argumenty mieszkańców będą mogły być rozważane, gdy zapadnie decyzja o podjęciu uchwały intencyjnej. Poza tym po wyroku WSA stan prawny nie wstrzymuje prac planistycznych.

- Bardzo dobrze rozumiem obawy mieszkańców, że jacyś deweloperzy wybudują nie wiadomo co, ale po to jest plan, by te rzeczy regulować - mówił wiceprezydent.

Przypomniał, że na etapie jego opracowywania mieszkańcy mogą uczestniczyć w pracach, zgłaszać uwagi.

- Jednocześnie gotowy plan nie zostanie przedstawiony do akceptacji jeśli nie będzie w pełni uregulowany stan prawny – zadeklarował Adam Musiuk.

Czytaj też:Stowarzyszenie Białystok z Drewna. Zostań wolontariuszem. Popytaj ciekawych ludzi o stare domy

W starym planie nie było zabytku

Radny Paweł Myszkowski dociekał czy deweloper wystąpił o warunki zabudowy.

- Bo jeśli tak to, tym bardziej wydaje się za zasadne przyjecie uchwały intencyjnej - mówił radny.

To, że plany mogą być skuteczne pomóc w ochronie historycznej tkanki pokazuje przykład ulicy Bacieczki.

- Poprzez zapisy planistyczne udało się zachować jej wiejski charakter – przypomniał radny Myszkowski. - W ten sam sposób można zabezpieczyć klin między Grunwaldzką i Sosnową.

Agnieszka Rzosińska wyjaśniła, że wniosek o warunki zabudowy nie został złożony, bo obowiązuje plan z 2005 roku.

- Aczkolwiek trzeba pamiętać, że nie uwzględniał faktu, że budynek przy Grunwaldzkiej 20 jest zabytkiem. To oznacza, że nie zabezpieczał on, oprócz zapisów, co do wysokości, jego sąsiedztwa – doprecyzowała szefowa miejskich planistów.

Czytaj też: Chcą ocalić dawne domy od zapomnienia

Trudne sąsiedztwo. Czy da się pogodzić interesy?

Katarzyna Bagan-Kurluta przewodnicząca komisji mówiła o swoistym dysonansie.

- Z jednej strony komisja kultury przyznała dofinansowanie na remont fundamentów budynku przy Grunwaldzkiej 20, a z drugiej wbijamy właścicielom nóż w plecy, bo zgadzamy się pogorszyć czy to warunki wodne, geologiczne – zastanawiała się radna.

Przyznała, że ma bardzo mieszane uczucia.

- Po raz kolejny mamy konflikt interesów mieszkańców, którzy żyją tu od dawna i deweloperów, którzy chcą budować na sąsiednich działkach.

Zastanawiała się, czy miasto może w jakiś sposób zrobić tak, by interesy te zostały pogodzone.

- By nie budować na tle tych zabytkowych budynków jakiś straszliwych wieżowców, które nie będą wpasowały w krajobraz – tłumaczyła. - A w przypadku budynku przy Grunwaldzkiej uchronić go przed zniszczeniem w związku z zaburzeniem gospodarki wodnej.

Ostatecznie radni z komisji pozytywnie zaopiniowali wniosek odnośnie uchwały intencyjnej w sprawie rozpoczęcia prac nad planem. W poniedziałek [29.03.2021] zrobiła to na sesji rada miasta.

Czytaj też:Świadek historii ulega dematerializacji

Białystok. Kamienica z ponad stuletnią metryką powoli przech...

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawa dla właścicieli. Teraz trzeba mieć nadzieję, że sprawa stanie się precedensem i miasto w końcu zacznie traktować poważniej interesy mieszkańców niż deweloperów.

K
Krzysztof Zdzitowiecki

Serdecznie dziękujemy za nagłośnienie sprawy, mam nadzieję że wsparcie ze strony mediów będzie kamieniem milowym i przyczyni się do uratowania ostatniego, zachowanego w jej oryginalnym przebiegu, kawałka ulicy Grunwaldzkiej z oryginalną zabytkową zabudową. Wypieranie oryginalnej zabudowy przez deweloperską jest od dawna faktem, z drewnianej tkanki miejskiej, która kiedyś stanowiła zdecydowaną większość pozostał promil. Historia dzieje się na naszych oczach i jeśli nie przemówimy dziś do urzędników którzy decydują że tak się dzieje, jutro nie będziemy mieli nic do pokazania. Nie będziemy mieli tej historii. Dbajmy o to.

H
Hmm 🤔

Ilu roczne turystów przyjeżdża oglądać ten mega zabytek? 🤣

G
Gość

Na miejscu właścicieli to bym mocno ubezpieczył ten budynek oraz swoje życie przed samoistnym podpaleniem

Dodaj ogłoszenie