Wizjoner, który zmienia Białystok. Zafascynowany jest edukacją domową

Materiał informacyjny Homeschooling
Konstanty Strus z uczniami i absolwentami edukacji domowej
Konstanty Strus z uczniami i absolwentami edukacji domowej
Udostępnij:
Konstanty Strus - przedsiębiorca budowlany z tradycjami, wizjoner, szczęśliwy mąż, dumny ojciec i spełniony dziadek, filantrop.

Pański życiorys to przykład tzw. american dream. Myślał Pan o napisaniu autobiografii? Z pewnością byłaby pouczająca dla wielu początkujących (i nie tylko) przedsiębiorców.

Konstanty Strus: Owszem. Odniosłem sukces zawodowy. Ale nie przesadzajmy. Jeżeli chodzi o autobiografię to nie mam takich planów. Jestem przedsiębiorcą. Jeśli ktoś kiedyś uzna, że mój życiorys może być interesujący dla czytelnika, to może napisze moją biografię.

Rozważał Pan kiedyś, będąc na początku ścieżki zawodowej, wyjazd na stałe za granicę? W wielu krajach są lepsze warunki dla prowadzenia biznesu.

Nigdy tak nie myślałem. Tu się urodziłem. Tu chcę przeżyć życie. Wśród rodziny i znajomych w naszej ojczyźnie.

Jest Pan przykładem tego, że w Polsce też można odnieść duży sukces.

Według mnie na drodze do sukcesu najważniejsze są wizja, ciężka praca i determinacja. W moim przypadku kluczowe było również wsparcie rodziny. Od początku prowadzę firmę z żoną, z którą doskonale się uzupełniamy. Od kilku lat pracuje z nami córka i zięć, którzy poszerzają o nowe horyzonty rozwój firmy. Współpracuję z prawie całym moim rodzeństwem, którego szczęściem autentycznie żyję. To prawdziwie rodzinne przedsięwzięcie.

Wiele osób, z którymi rozmawiałem na Pański temat, podkreśla, że jest Pan wizjonerem. Trafnie przewiduje Pan potrzeby społeczności, którym mają służyć Pańskie inwestycje.

Nie wyobrażam sobie innego podejścia do inwestycji. One są dla ludzi i na lata. Tak trzeba na nie patrzeć.

Często słyszę, że jest Pan kompetentnym i skromnym człowiekiem. Pańscy znajomi dodają, że nie korzysta Pan z posiadanego majątku.

Dla mnie wykonywanie tego co się robi jak najlepiej jest priorytetowe. Nie umiem inaczej. Mam satysfakcję, gdy coś zrobię lepiej niż dotychczas. Przechwalanie się jest szkodliwe. Psuje relacje z ludźmi. Jeżeli ktoś zasługuje na pochwały to z pewnością je otrzyma. Potrzeby materialne mam zaspokojone. Wydawanie pieniędzy ponad ten stan nie przyniosłoby mi żadnego zadowolenia. Lepiej przekazać komuś kto potrzebuje.

Wiadomo, że wspomaga Pan potrzebujących od dawna. Caritas przyznał Panu za tę działalność nagrodę.

Ideą dobroczynności jest pomaganie a nie nagłaśnianie.

Jak to się stało, że Konstanty Strus jest tym kim jest?

Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Mam siedmioro rodzeństwa. Od małego musiałem „walczyć o swoje”. Jednocześnie trzeba było współpracować z rodzeństwem. Rodzice uczyli nas zaradności, której byli wzorem. Przekazali nam też wartości takie jak szacunek do drugiego człowieka i do pracy.

Co miało na Pana większy wpływ: nauka w domu czy nauka w szkole?

Zdecydowanie większy wpływ wywarli na mnie rodzice niż szkoła. W szkole nauczyłem się konkretnych, technicznych umiejętności. Są niezbędne w pracy. Ale to tylko narzędzia. To kim jestem zawdzięczam rodzicom. Od tego zależy jak wykorzystuję narzędzia, w które wyposażyła mnie szkoła.

Pańska firma to przedsiębiorstwo rodzinne. Przyczyną takiego charakteru przedsięwzięcia są Pańskie doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego?

Dobrze czuję się wśród rodziny. Mam też możliwość dzielić się doświadczeniami i wiedzą tak jak dzielili się ze mną rodzice. Staram się też zaszczepić córce wartości, którymi się kieruję. Przede wszystkim szacunek do ludzi i do pracy.

Prywatnie propaguje Pan ideę edukacji domowej. To wpisuje się w Pańskie przekonania.

Wychowanie i nauka w rodzinie pozwala na indywidualizację edukacji oraz przekazywanie wartości i doświadczeń. Mam nadzieję, że skutecznie przekażę 30 letnie doświadczenie oraz zgromadzoną w tym czasie wiedzę. Zapewnia również ciągłość projektów wielopokoleniowych. Perspektywa jednopokoleniowa bywa czasem zbyt krótka.

Rozumiem teraz dlaczego jest Pan uważany za wizjonera. Wracając do fascynacji edukacją domową. To był skutek Pańskich przemyśleń czy czyjaś inspiracja.

W przypadku edukacji domowej miałem swoje własne pozytywne przemyślenia. Ale dopiero bliższe poznanie rodziny Pawła i Marzeny Zakrzewskich wywołało moje zafascynowanie tą formą edukacji. Idea nauczania domowego wrosła we mnie nieodwracalnie. Dałem się Im zaangażować (uśmiech). Idealnie wpisywała się w mój świat przekonań. Uważam, że oni sami kierują się podobnymi co ja wartościami. Ciężko pracują. Działają na rzecz wspólnego dobra. Wykazują się determinacją w działaniach, które uważam za słuszne. W głównej mierze to dzięki ich zaangażowaniu udało się doprowadzić do korzystnych dla edukacji domowej zmian legislacyjnych - zwanych potocznie właśnie „Ustawą Zakrzewskich”. To duży krok we właściwym kierunku w rozwoju polskiej oświaty.

Dodaj ogłoszenie