Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 5:1. Kolejny wyjazd i znów jest wstyd (zdjęcia, wideo)

Tomasz Dworzańczyk
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 5:1
Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 5:1 Wojciech Matusik
Żółto-czerwoni zostali upokorzeni trzeci raz w ciągu blisko miesiąca. Jagiellonia znów została rozgromiona, tym razem w Krakowie przez Wisłę aż 5:1.

Wisła Kraków 5(4)

Jagiellonia Białystok1(0)

Bramki: 1:0 - Sadlok (24), 2:0 - Brożek (33), 3:0 - Brożek (39), 4:0 - Wolski (45), 5:0 - Boguski (63), 5:1 - Świderski (70)

Wisła: Miśkiewicz - Jovic, Głowacki, Guzmics I, Sadlok - Wolski (77. Cywka), Popovic - Boguski (77. Bałaszow), Brożek, Małecki - Ondrasek (34. Brlek).

Jagiellonia: Drągowski - Burliga, Tarasovs I, Guti I, Tomasik - Góralski I (46. Romanczuk), Grzyb - Frankowski (77 Mystkowski), Vassiljev (15. Madera), Cernych - Świderski.

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 11 564.

Odpowiedzialność za taki wynik spada na trenera. - Niestety, ale życie jest brutalne. Można wszystko zaplanować i stracić to w taki sposób jak w tym meczu - mówi trener Jagi Michał Probierz, który po wcześniejszych meczach w Warszawie, czy w Gdańsku mógł chyba już przyzwyczaić się do tak sromotnych porażek swojego zespołu.

Podobnie jak we wspomnianych spotkaniach, wynik został rozstrzygnięty praktycznie przed przerwą. Co prawda, sam początek nie zwiastował klęski, ale wystarczyła jedna akcja gospodarzy by cały plan przyjezdnych runął w gruzach. W zasadzie to nie była nawet zasługa wiślaków, tylko duetu - Konstantin Vassiljev - Igors Tarasovs. Estończyk podaniem z połowy boiska do własnego bramkarza uruchomił Rafała Boguskiego. Ten przed polem karnym został sfaulowany przez Łotysza i sędzia nie miał wątpliwości. Czerwona kartka dla białostockiego obrońcy już w 7. minucie była całkowicie uzasadniona i mocno skomplikowała taktykę na ten mecz.

- Wiadomo, że my gramy z kontry, a w tym momencie będzie nam o to bardzo trudno - przyznaje obrońca Jagi Łukasz Burliga, dla którego był to powrót na Reymonta po niedawnym transferze do Białegostoku.

Dodatkowym utrudnieniem było zdjęcie z boiska Vassiljeva, którego zmiana umożliwiła wprowadzenie na murawę drugiego stopera, w miejsce usuniętego Tarasovsa. Bez reżysera gry taktyka żółto-czerwonych oznaczała jednak tylko jedno - liczenie na cud, czyli obronę Częstochowy, która być może da bezbramkowy remis.

Gospodarze szybko jednak wybili białostoczanom wszystkie złudzenia. W 23. minucie Bartłomiej Drągowski jeszcze poradził sobie z uderzeniem z dystansu Arkadiusza Głowackiego, jednak za wcześnie poczuł się bohaterem, bo za moment wyciągał piłkę z siatki, po strzale mniej więcej z takiego samego dystansu Macieja Sadloka.

Ta bramka jeszcze dodała wiślakom wigoru, natomiast białostoczanom już zupełnie podcięła skrzydła. W efekcie w przeciągu kolejnych 20 minut Biała Gwiazda jeszcze trzykrotnie podwyższała rezultat, ośmieszając przy tym nieporadną defensywę gości. Lubował się w tym Rafał Wolski, który mijał jak tyczki to Gutiego, to Maderę - dwukrotnie zaliczając asystę przy trafieniach Pawła Brożka. Ukoronowaniem fatalnej postawy białostockiej defensywy był gol numer cztery, kiedy stoperzy gości tylko podziwiali, jak rozgrywający Białej Gwiazdy lobuje głową Drągowskiego. Było 4:0, a do rozegrania pozostawała druga połowa i pachniało naprawdę brzydkim wynikiem.

- W przerwie kluczowe było podnieść morale zespołu, żeby jakoś wrócić do gry - przyznaje Probierz.

To akurat się udało, bo choć wiślacy w 63. minucie strzelili gola na 5:0, tym razem autorstwa Boguskiego, to więcej bramek już nie zdobyli. Żółto-czerwoni z kolei zdołali uzyskać honorowe trafienie, choć z przebiegu gry wcale na nie się nie zanosiło. Karol Świderski wykonywał rzut wolny z okolic 25 metra i fantastycznym strzałem lewą nogą zmusił do kapitulacji Michała Miśkiewicza.

- Może i mój gol był ładny, ale co z tego, skoro te trafienie nic nam nie dało, a do tego rezultat jest niekorzystny - kwituje młody napastnik Jagi.

Mimo porażki w Krakowie, białostoczanie nie wypadli po tej kolejce poza bezpieczną ósemkę, gdyż szczęśliwie ułożyły się dla nich wyniki innych spotkań. Fortuna jednak wiecznie sprzyjać nie będzie i warto zatroszczyć się o to, by w dwóch spotkaniach, kończących fazę zasadniczą zapunktować, a przy okazji zatrzeć złe wrażenie i skończyć wreszcie z błędami w obronie. Do następnego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała (4 kwietnia) czasu jest sporo, bo przed nami dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji.

Polub Sport na Poranny.pl na FB i bądź zawsze na bieżąco!

Jesteś kibicem Jagiellonii Białystok? Myślisz, że wiesz o tej drużynie prawie wszystko? Przekonaj się i rozwiąż test. Łatwo nie będzie. Test wiedzy o Jagiellonii Białystok

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie