Na scenie panuje półmrok. Ktoś na środku śpi, niepokojony sennymi majakami. To Henryk (Rafał Gąsowski) wokół którego toczy się cała akcja dramatu. Gąsowski niczym przewodnik po tym świecie nonsensu wodzi za nos wszystkich na scenie i nas - widzów. Ale czy na pewno jesteśmy tylko widzami? Może każdy z nas jest po trochu aktorem w teatrze życia? Może nie można być w pełni prawdziwym nie będąc chociaż po trochu sztucznym?
"Ślub" to pełen groteski i filozoficznych refleksji dramat o wolności jednostki, naturze władzy i sensie tradycji. Rzecz, gdzie zacierają się granice między jawą i snem. Absurdalna konwencja tego dramatu sprawia, że wszystko co widzimy na scenie, czego doświadczamy, staje się jeszcze bardziej przerażające i niepokojące przez to, jak bardzo nam bliskie.
Sztuczność która niczym zwierciadło pokazuje prawdziwego człowieka
Dramat, który bazuje na pozornej sztuczności obnażającej nas samych w codziennym życiu zatrważa, ale nie przytłacza. Rafał Gąsowski potrafi przez dwie godziny trzymać uwagę widza na przemian przerażając go, kiedy przechadza się po scenie z nożem i sprawiając, że zaczynamy mu współczuć, widząc jak bardzo nie rozumie, jak bardzo się miota. Jak bardzo w tej gombrowiczowskiej sztuczności tkwi, powtarzając: "Wybacz, że mówię tak sztucznie, ale jestem w ogromnie sztucznym położeniu".
Gąsowski świeci tu jasno, prezentując cały wachlarz aktorskich umiejętności. Ale wtórują mu wszyscy pozostali aktorzy, szczególnie: świetne Magdalena Dąbrowska i Monika Kwiatkowska oraz rewelacyjny Dariusz Matys. Pokazują stary, dobry Wierszalin w którym niczego nie możemy być do końca pewni i który raz doświadcza nas bolesną prawdą o nas samych, a innym razem pokazuje sen, który zaskakuje i jest udziałem zarówno twórców, jak i biorców owej twórczości.
Świetnie całości dopełnia scenografia, bardzo ascetyczna, wielofunkcyjna, zmieniana na oczach widza. Ale też światła i muzyka, które uzupełniają się nawzajem tworząc oprawę, która tożsama jest z najwyższą, teatralną jakością. Zarówno światło, jak i warstwa dźwiękowa mogą tu być oddzielnymi bytami, które niczym dodatkowi aktorzy tworzą sceniczny świat i też mają coś do powiedzenia.
Twórcami spektaklu są:
- Piotr Tomaszuk (Reżyseria)
- Mateusz Kasprzak (Scenografia)
- Adrian Jakuć-Łukaszewicz (Muzyka)
- Bartosz Zyśk (Ruch sceniczny)
- Grzegorz Zaręba (Reżyseria świateł)
- Magdalena Rybij (Asystent reżysera)
Obsada:
- Rafał Gąsowski - Henryk (Syn i Książe)
- Monika Kwiatkowska - Pijak
- Dariusz Matys - Ignacy (Ojciec i Król)
- Magdalena Dąbrowska - Katarzyna (Matka i Królowa)
- Bartłomiej Bazyluk - Władzio (Przyjaciel i Dworzanin)
- Katarzyna Ogrodniczak - Mania (Służąca i Księżniczka)
- Urszula Raczkowska - Kanclerz, Szambelan, Szef Policji, Pijacy
- Magdalena Czajkowska - Biskup Pandulf, Dygnitarze, Pijacy, Zbiry.
Najbliższa okazja, żeby zobaczyć spektakl już 12 i 13 oraz 27 lipca o godz. 19 w ramach Festiwalu "Między wierszami".






