Wandzia uratowała Marynię. Opowieść z czasów okupacji.

Adam Czesław Dobroński adobron@tlen.pl
Maria Markiewicz z Tykocina przysłała opowieść o żydowskiej dziewczynce, uratowanej w czasach okupacji przez polską rodzinę.
Wanda z Tadeuszem Pogorzelskim

Wanda z Tadeuszem Pogorzelskim

Dwudziestego siódmego maja 1944 r. w odwecie za zamach na komisarza posterunku żandarmerii w Tykocinie, Filipa Schweigera, dokonany przez partyzantów na szosie do Białegostoku, Niemcy aresztowali i wywieźli do obozów zagłady prawie 400 mieszkańców miasta - wspomina pani Maria.

- Tragedia zaczęła się wczesnym rankiem, kiedy żandarmi i żołnierze SS zaczęli wypędzać ludzi z domów na plac Czarnieckiego. Robili to pod pretekstem sprawdzania dokumentów.

Wśród zgromadzonych na placu znalazła się Maria Maliszewska (moja babcia) z córką Alicją (mama) i synem Tadeuszem (wujek). W domu pozostała prababcia Konstancja i najmłodsza córka Wandzia (moja ciocia), bo nakaz stawienia się nie dotyczył dzieci i osób w podeszłym wieku. Wandzia zachowała się bardzo dorośle, biegała po ulicy i wzdłuż ogrodzenia okalającego plac, obserwując, co się dzieje z jej mamą i rodzeństwem. Mało tego, odbierała od nieszczęśników kartki z informacjami do rodzin. A przed bramką w ogrodzeniu stała gromadka zrozpaczonych dzieci, odebranych matkom. Wśród nich Wandzia dostrzegła dziewczynkę w różowym pajacyku i czapeczce, trzyletnią Marynię.

Zaznajomiła się z nią kilka miesięcy wcześniej w gabinecie dentystycznym, w małym domku koło wiatraka. Wówczas to Wanda razem z Elżunią, córeczką dentystki Zawistowskiej, zabawiały Marynię. Natomiast Maria Cesarz-Fronczyk wiedziała już o Maryni więcej.

Uratowana

Na brzegu Narwi Wanda z dwuletnią kuzynką Zofią Pisarską i jej siostrą Miecią

Na brzegu Narwi Wanda z dwuletnią kuzynką Zofią Pisarską i jej siostrą Miecią

"Uchodziła za chorowite dziecko, cierpiące na jakąś przewlekłą chorobę uszu, w związku z tym nosiła stale, nawet w mieszkaniu, obcisłą czapeczkę z falbanką wokół twarzy". Wandzia podbiegła do dziewczynki, wzięła ją za rękę i przyprowadziła do domu. Szybko o tym powiadomiła Marysię. "Pochwaliła się, że ma takie fajne dziecko w domu. - Kogo? - Marynię! To ja poleciałam oglądać i nagle szok!

Czapeczkę zdjęli jej, a ona ma kręcone czarne włosy! Z wielką zazdrością popatrzyłam! No tak! Wandzia ma siostrę, ma brata, a teraz ma takie fajne dziecko! A ja nie mam nikogo! I przez tę zazdrość to ja najbardziej ten moment pamiętam. Bo ja zawsze marzyłam, żeby mieć rodzeństwo".

Wandzia i Marysia nakarmiły Marynię, umyły, a potem bawiły się z nią do czasu, aż zjawiła się babcia Maria z Alą i Tadeuszem; wszystkim im udało się wydostać z placu i ukryć w piwnicy rozwalonego domu. To był sądny dzień w Tykocinie, czas szlochania i poszukiwań, nasłuchiwania wieści.

W naszym domu oprócz Maryni znalazło się jeszcze dwoje maluchów, kilkumiesięczny chłopczyk i trzyletnia dziewczynka, których mamy wywieziono. Ta dwójka trafiła pod opiekę krewnej Marii Jackowskiej, naszej lokatorki. Drzwi się nie zamykały, ciągle ktoś wchodził, jeszcze nie tracono nadziei na szczęśliwe powroty wywiezionych. I padały też pytania o dzieci, które znalazły schronienie w gościnnych domach. A gdy przedwieczorne dzwony zabiły na nabożeństwo, to kto żyw ruszył do kościoła.

Dziewczynka z czarnymi włosami

Dom babci Marii Maliszewskiej, 1970 r. Tak samo wyglądał w czasie wojny.

Dom babci Marii Maliszewskiej, 1970 r. Tak samo wyglądał w czasie wojny.

- Na majowym był cały kościół dzieci! - wspomina Wanda Maliszewska. - Boso, brudne, tak jak były zostawione. I był jeden wielki płacz! Do dziś, gdy zaintonują "Serdeczna Matko opiekunko ludzi, niech cię płacz sierot do litości wzbudzi", coś ściska mnie w gardle, bo widzę ten widok. Do śmierci go zapamiętam.

Następnego dnia, w niedzielę, do babci Marii podeszła po wyjściu z kościoła Lucyna Białowarczykowa i zaproponowała, że z mężem zaopiekują się Marynią. Tłumaczyła, że są bezdzietnym małżeństwem, zaś babcia samotnie wychowuje troje dzieci, opiekuje się chorą matką, więc tak będzie lepiej dla obu stron.

Umowa zapadła, w poniedziałek ze łzami Wandzia zaprowadziła dziewczynkę do nowego domu. Czy Wandzia i Marysia wiedziały, że Marynia jest dzieckiem żydowskim? Nie, pani Pikulska przyjechała z Marynią do Tykocina prawdopodobnie dopiero w 1943 roku, miała aryjskie papiery. Mama i córka nie ukrywały się, widać było je często chodzące po mieście.

Zbliżał się koniec okupacji, pochodzenie trzyletniej dziewczynki nie obchodziło Niemców, którzy czuli się w Tykocinie coraz mniej pewniej. Od wschodu zbliżał się front, w sierpniu 1944 r. do miasta wkroczyli Rosjanie. Pani Pikulska przeżyła obóz i wróciła po córeczkę, a w jakiś czas później wyjechała z Tykocina. Ciocia Wanda zaś wspomina często małą dziewczynkę z czarnymi włosami. Sama będąc dzieckiem stała się na krótko mamą - opiekunką. Poszła, wzięła ją za rękę i uratowała.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dorzeczny

Drobne sprostowanie - pani Lucyna Białowarczukowa, żona późniejszego kierownika tykocińskiej szkoły, pana Wacława Białowarczuka.

M
Maria

Chcę sprostować nieścisłości występujące w tekście: moja mama nazywała się Alicja Matusiewicz ( z domu Maliszewska), zaś mama Maryni miała na nazwisko Pakulska. I jeszcze jedna ważna sprawa: w rodzinnych wspomnieniach zaopiekowanie się Marynią nie była nigdy traktowane jako coś niezwykłego, jako ocalenie żydowskiego dziecka. Proszę o uważne przeczytanie tekstu. Gdyby nie wzięła ją ciocia, dziewczynka znalazłaby równie troskliwą opiekę w jakimkolwiek z okolicznych domów.

pozdrawiam

Maria Markiewicz

p
pingwin

Zaskakujący jak dla mnie drobiazg - ludzie na zdjęciach są ładni. Przystojni mężczyźni, piękne kobiety, ładne dzieci. Zazwyczaj jak się ogląda stare, przedwojenne zdjęcia, to można zauważyć, że dominująca uroda nie jest zbyt pociągająca. Jakaś taka charakterystycznie "przedwojenna". Na tych zdjęciach zaś uwiecznieni ludzie oprócz swojej sympatycznej urody na dobrą sprawę mogliby być uchwyceni na zdjęciu parę dni temu, gdyby nie historyczny kontekst.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3