Lata 30. XX wieku. Osiedle Piasta? To wtedy science-fiction. Między Bojarami a Skorupami ciągną się pola. Takie same, jakich resztki zostały jeszcze dziś za ulicą Piastowską i rzeczką Dolistówką. Środkiem biegną zaledwie dwie drogi. Na międzywojennych planach opisane są jako „Okopowa” i „Grzybowa”. Przy nich zabudowania.
Mały domek z Grzybowej
Kiedy w latach 60. zaczyna się budowa osiedla Piasta, jakimś cudem z wizją architektów nie koliduje dom z Grzybowej 42. Powstał właśnie w latach 30. XX wieku. To drewniany domek. Z dwuspadowym dachem, z wejściem w podcieniu w jednym z narożników. Obity szalówką, malowany. Lokuje się w nim osiedlowa biblioteka. W latach 80. zmienia się funkcja domku. Powstaje tu dom modlitwy Tatarów. Na Piasta mieszka wtedy trochę rodzin tatarskich. Inni na modlitwy przyjeżdżają z drugich osiedli.
Na ścianie drewnianego domu jeszcze długo zaczepiona jest tabliczka z adresem „Grzybowa 42”. Z zewnątrz nic nie wskazuje, że to muzułmański dom modlitwy. Podobne domy – otoczone zielenią - stoją przecież na Bojarach czy Skorupach. Ten z Grzybowej wyróżnia się wspomnianym wejściem. Wyróżnia się też tym, że stoi pośrodku blokowiska. Między blokami z wielkiej płyty, po sąsiedzku z osiedlowym parkingiem strzeżonym, górką saneczkową, asfaltowymi boiskami i kortami tenisowymi. Na końcu osiedlowej drogi odbijającej od ulicy Piastowskiej między bloki „trzynastki” i „piętnastki”.
Meczet na blokowisku
Jeśli dziś wjedziemy z Piastowskiej w tę samą osiedlową drogę między blokami „trzynastkami” i „piętnastkami” na jej końcu nie znajdziemy już drewnianego domku z Grzybowej 42. Stoi tu prawdziwy meczet. Od lutego 2021 roku Tatarzy używają właśnie nazwy „meczet”, a nie – jak wcześniej – „dom modlitwy”.
Choć to wciąż ten sam dom. Zbudowany w latach 30. XX wieku przy Grzybowej. Tylko ubrany w nowe szaty. Dziś między blokami – za parkingiem strzeżonym - wyłania się świątynia ze strzelistym minaretem – z półksiężycem na jej szczycie – z krużgankami i orientalnym wejściem. To efekt zrealizowania projektu architekt Beaty Grzegorczyk-Andrejczuk. Przebudowa i remont kosztowały 1,5 mln zł (prace w 90 proc. pokryły Zjednoczone Emiraty Arabskie, reszta to wkład Muzułmańskiego Związku Religijnego). Kto był tu wcześniej, może poczuć się mocno zaskoczony.
Meczet - znajduje się na Szlaku białostockich świątyń - wygląda tak, jakby został przeniesiony na Piasta z Bośni i Hercegowiny, Albanii czy państw Bliskiego Wschodu. Warto zajrzeć do środka (meczet można odwiedzić, szczegóły na stronie https://mzr.pl/meczety). Na parterze znajduje się sala modlitw. W jednej części modlą się kobiety, w drugiej mężczyźni. W części męskiej znajduje się mihrab – wskazująca kierunek modlitw nisza ustawiona w stronę Mekki. Obok znajduje się kazalnica - minbar. Posadzkę pokrywają miękkie dywany – przed wejściem do meczetu zdejmujemy obuwie. Na ścianach - orientalne inskrypcje. Między nimi znajduje się też fragment czarnej tkaniny – zwanej kiswą – jaką nakrywana jest Al-Kaba, najświętsze miejsce Islamu w Mekce.
BKM-ką do meczetu
Przy Piastowskiej 13F – bo taki oficjalnie adres ma meczet - swoją siedzibę ma Muzułmański Związek Religijny, tu też urzęduje Mufti Tomasz Miśkiewicz. Modlitwy prowadzą mufti Miśkiewicz oraz imam Mirzogolib Radzhabaliev. By poczuć ducha Orientu nie trzeba więc wcale jechać PKS-em do Bohonik czy Kruszynian. Wystarczy wsiąść do BKM-ki numer „5” i dotrzeć na przystanek „Mieszka I / Apteka”. Albo w numer „8” lub 12” na przystanek „Piastowska / Chrobrego”. Później tylko krótki spacer między blokami i jesteśmy w innym świecie.
A kościół? Też jest na Piasta. Historia parafii p.w. Ducha Świętego zaczyna się w październiku 1987 roku. Ale to już temat na odrębną opowieść.
Partnerem cyklu jest Osiedlownik - internetowy przewodnik po białostockich blokowiskach https://osiedlownik.blogspot.com





