W UDSK został odsłonięty Dzwon Zwycięzcy. To symbol zakończenia walki z nowotworem

Olga Goździewska
Olga Goździewska
Niemal wszystkim zaszkliły się oczy, kiedy mali pacjenci oddziału onkologicznego, uderzyli w Dzwon Zwycięzcy Wojciech Wojtkielewicz
"Leczenie zakończone. Wyruszam w kolejny rejs. Kocham życie." To zdania, które wypowiedziały pierwsze dzieci z UDSK, które mogły uderzyć w Dzwon Zwycięzcy i opuścić oddział onkologiczny. To wielki dzień dla Mai, Mariki, Stasia i Krzysia. Wygrali z nowotworem.

Krzyś ma zaledwie 11 miesięcy. Połowę swojego życia spędził w szpitalu. Dziś to jego mama, z synem na rękach i łzami z oczach, uderzyła w Dzwon Zwycięzcy.

- Kiedy szłam na ten oddział razem z synkiem bardzo się bałam. Początek był niesamowicie trudny, ale walczyliśmy. Uderzenie w ten dzwon to niesamowite uczucie. Nie mogłam zasnąć przez całą noc, było we mnie tyle emocji. Uderzenie w kielich to przypieczętowanie zwycięstwa - mówiła mama Krzysia.

Niemal wszystkim zaszkliły się oczy, kiedy mali pacjenci oddziału onkologicznego, uderzyli w Dzwon Zwycięzcy. To symbol końca trudnej i nierównej walki, którą musieli stoczyć w szpitalnych salach. W tej wyjątkowej chwili dzieciakom towarzyszyli rodzice, lekarze, dyrekcja szpitala, marszałek woj. podlaskiego i założycielka Ery Nowych Kobiet. To właśnie podlaska formacja ENK
ufundowała zakup dzwonu.

- W naszym gronie mamy Basię, która wygrała z chorobą nowotworową. To właśnie ona zainspirowała nas do tego, by podarować pacjentom ten symbol, by zwizualizować tę nadzieję, która jest potrzebna osobom chorym - mówiła Joanna Przetakiewicz, inicjatorka Ery Nowych Kobiet. - Sama mam w bliskim gronie osobę, która 1,5 roku temu zachorowała na nowotwór. Osoby, które przez to nie przeszły same lub będąc przy kimś bliskim, nie rozumieją z jak poważną sprawą mamy do czynienia. Kiedy pierwszy raz przekroczyłam progi szpitala onkologicznego, zobaczyłam coś przerażającego. Tłum ludzi zagubionych, przerażonych, czekających na najgorsze. Zobaczyłam lekarzy uwijających się w ukropie tej walki. Jeden lekarz onkolog, według statystyk, musi przyjąć siedemdziesięciu pacjentów dziennie. Dla jednej osoby ma kilka minut. Nie ma czasu na wspieranie, dokładne opowiedzenie co go czeka, danie nadziei. Dlatego tak ważne jest, by osoba chora miała wsparcie. Najlepiej wsparcie drugiej osoby, która przeszła przez chorobę nowotworową. Osoby wyleczonej, która da tę nadzieję, tak ważną w leczeniu. I pokaże, że od tego dzwonu dzieli tylko pewna droga, etap - podkreśliła Przetakiewicz.

Zobacz też:Uderzenie w niego to symbol końca walki z nowotworem. Dzwon Zwycięzcy zawisł w BCO

Idea Dzwonu Zwycięzcy ma piękną historię i sięga lat 90. ubiegłego wieku. Irve La Moyne, amerykański kontradmirał marynarki wojennej chorujący na raka, powiedział swojemu lekarzowi, że po ostatniej radioterapii uderzy w okrętowy dzwon. To tradycja marynarzy – symboliczne ogłoszenie zakończenia wachty. Od tego momentu minęło 25 lat. Dzwon, w który uderzył La Moyne, do dziś wisi w centrum onkologicznym w Teksasie.

Pierwszy dzwon na Podlasiu, ufundowany przez Erę Nowych Kobiet, zawisł kilka miesięcy temu w BCO. W kolejny, od 16 czerwca będą uderzać dzieci z UDSK. A działaczki ruchu społecznego już planują kolejne takie inicjatywy w podlaskich szpitalach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie