W kulturze biedy nie ma. Artysta na stanowisku zarabia dwa razy

Archiwum
Roberto Skolmowski, szef Opery i Filharmonii Podlaskiej
Roberto Skolmowski, szef Opery i Filharmonii Podlaskiej Archiwum
Dyrektorom niektórych samorządowych instytucji kulturalnych nie wystarczają - i tak spore - wynagrodzenia. Dorabiają, przygotowując spektakle lub inne wydarzenia w placówkach, których są szefami.

Agnieszka Korytkowska-Mazur, dyrektorka Teatru Dramatycznego w Białymstoku od września ubiegłego roku zarobiła w ten sposób dodatkowe 45,5 tys. zł. Za reżyserię spektaklu "Czarnobylska modlitwa" otrzymała 19 tys. zł. Taką samą kwotę wzięła także za wyreżyserowanie przedstawienia "Momo". Ponadto zarobiła 7,5 tys. zł za konsultacje artystyczne i "opiekę reżyserską" przy spektaklu "Seks nocy letniej" i akcji TUczyTAMy. Oprócz tego co miesiąc otrzymywała swą dyrektorską pensję w wysokości 9 tys. zł brutto.

- Zarządzanie teatrem to jedno, a praca artystyczna to zupełnie coś innego - tłumaczy Agnieszka Korytkowska-Mazur. - W zakresie obowiązków dyrektora zarządzającego instytucją nie znajdują się zapisy o tworzeniu dzieł artystycznych. To dwie odmienne aktywności. Reżyserowi, podobnie jak pisarzowi za wydanie książki, przysługuje wynagrodzenie za stworzenie dzieła, za jego pracę.

W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego, któremu podlega Teatr Dramatyczny w Białymstoku, dowiedzieliśmy się, że dyrektor instytucji może na podstawie oddzielnych umów o dzieło wyreżyserować maksymalnie dwa spektakle w ciągu roku. To jednak nie wszystko. - Umowa pozwala mi także uczestniczyć w przygotowaniach czterech wydarzeń artystycznych - dodaje Korytkowska-Mazur.
Oczywiście odpłatnie. Za każdym jednak razem musi podpisywać oddzielną umowę, a kwotę wynagrodzenia ustala zarząd województwa.

- Takie same zasady stosujemy wobec dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej oraz dyrektora Teatru Wierszalin - tłumaczy Anatol Wap, dyrektor departamentu kultury i dziedzictwa narodowego w urzędzie. - Nie jest to nic niezwykłego. Z tego co wiem, robi tak większość teatrów w kraju, których dyrektorami są artyści.

Więcej niż szefowa Teatru Dramatycznego w Białymstoku zarabia Roberto Skolmowski, szef Opery i Filharmonii Podlaskiej. Za wyreżyserowanie bajki muzycznej "Jaś i Małgosia" wziął w ostatnich miesiącach 20 tys. zł, a za reżyserię opery "Traviata" - 50 tys. zł. Dodatkowo bierze po 500 zł za prowadzenie narracji na każdym wystawieniu szkolnej wersji opery "Straszny Dwór". A tych było swego czasu po trzy-cztery miesięcznie. Żadne z tych zadań nie wlicza się oczywiście do dyrektorskich obowiązków, związanych z zarządzaniem instytucją kulturalną. Za to dyrektor opery dostaje oddzielnie 13 800 zł miesięcznie (brutto).

Dodatkowe wynagrodzenie za reżyserię może pobierać również dyrektor Teatru Wierszalin - Piotr Tomaszuk. Ten jednak w ostatnim czasie nic nie wyreżyserował.

Natomiast Jan Leończuk, dyrektor Książnicy Podlaskiej wziął ponad 20 tys. zł za wykonanie prac redakcyjnych i naukowych, związanych z realizacją projektu: Naukowa edycja krytyczna "Pism rozproszonych" Zygmunta Glogera w trzech tomach. Projekt ten finansowany jest jednak przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Dyrektorzy instytucji kulturalnych muszą prosić o zgodę na podpisanie jakiejkolwiek dodatkowej umowy na realizację dzieła, nawet jeśli pieniądze na nią nie pochodzą z budżetu województwa - zapewnia Anatol Wap.

W instytucjach kulturalnych podległych prezydentowi Białegostoku tylko jeden dyrektor może podpisywać dodatkowe umowy na realizację dzieł. Jacek Malinowski z Białostockiego Teatru Lalek do tej pory z tej możliwości nie skorzystał. Ale BTL-owi szefuje od niespełna roku.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
publicznosc
W Polsce dyrektorzy instytucji kultury wysokiej maja krocie a muzycy, artyści nie maja z czego żyć !
M
Maria

Czy tzw. dzieła teatralne prezentowane na scenie Teatru Dramatycznego warte są tak wygórowanych stawek???

Inna kwestia - czy DZIEŁAMI one są?

 

Cóż to za grupa uprzywilejowana?!

Sztuka - nie znaczy nabijania kasy do własnego portfela.

 

A miasto daje na to przyzwolenie?

 

G
Goblin
W dniu 28.08.2013 o 15:17, Lutek pogromca.. napisał:

Mam nadzieje że to nie sławetny producent z Opery odpowiada za produkcje Traviaty hehehe


Niestety nie i dlatego przełożono premierę... ;)
G
Gość

"Za reżyserię spektaklu "Czarnobylska modlitwa" otrzymała 19 tys. zł. Taką samą kwotę wzięła także za wyreżyserowanie przedstawienia "Momo". "- oooooo!  świetnie tylko, że "Momo" będzie miało premierę w listopadzie ;-)

 

L
Lutek pogromca..

Mam nadzieje że to nie sławetny producent z Opery odpowiada za produkcje Traviaty hehehe

f
fan
Nie wiem czemu się tak ograniczają? Czemu trzech umów nie podpisać i opłacić wydajnego "artystę"?
B
BB

A kto tych chałturników teraz sprawdzi  jak oni są z tej samej branży.Ile jest nieuczciwości .ale tak było jest i będzie. trzeba być cwaniakiem koniec kropka.

K
Kuba

Dwie umowy o pracę z tym samym pracownikiem, w jednym miejscu pracy i w tym samym czasie. To ciekawe...

w
widz
Co poniektórzy w godzinach pracy(bez urlopu)dorabiają w innych miastach potwierdzając na koniec miesiąca listę obecności. Gazety lokują tą osobe w innym mieście a ona ....w tym czasie w Białymstoku według papierów. To już kryminał. Urzednicy wiedzą ale udają że nie...
w
widz
Co poniektórzy w godzinach pracy(bez urlopu)dorabiają w innych miastach potwierdzając na koniec miesiąca listę obecności. Gazety lokują tą osobe w innym mieście a ona ....w tym czasie w Białymstoku według papierów. To już kryminał. Urzednicy wiedzą ale udają że nie...
G
Gość
W dniu 24.07.2013 o 07:16, kasia napisał:

no i co z tego??  pracują to zarabiają..... to chyba normalne. Pismacy z Porannego ciągle szukają sensacji, a mogliby napisać coś ze swojego podwórka, o swoich dochodach i premiach np.Żenada

 

Ja nie mam nic przeciwko by zarabiali ale niech opera im placi a nie samorzad na jej utrzymanie...

Gdy placi panstwo im godziwa pensje to nie powinno byc mozliwosci dorabiania w swojej placowce.

Sa wazniejsze rzeczy do dotowania w podlaskim niz Opera dla wybranych.

G
Gość

Teraz tylko nalezy sprawdzic czy ta dodatkowa praca powstala w trakcie godzin etatu dyrektorskiego czy po godzinach urzedowania....(dyrektor na kontrakcie jest dyrektorem 24h :)   )

Dorabianie tak ale nie w swoich placowkach!!!!!

S
SPQR

Kogoś kto dorabia na chałturach nie nazywa się artystą tylko chałturnikiem. A poza tym to widać, ze ,,konfiturki'' przypadają w dziwny sposób osobom z jednej opcji (czyżby dzielili się z kolesiami co ich ustawili?).

G
Gość

Dyrektor Opery jak zbija takie kokosy to niech zrobi tańsze biliety. Wstyd, żeby tyle płacić. Może za 3 lata będzie mnie stać, żeby zobaczyć operę, którą wybudowano z pieniedzy podatnika. Wstyd... Ale władze oczywiście są dumne, że mamy operę na podlasiu. Bezrobotny ma iść do opery? Kultura dostępna jest więc tylko dla wybranych...

M
Marek

i to wszystko po godzinach pracy (opłaconych przez pracodawców), rozumiem.

Dodaj ogłoszenie