Vital Voranau - Szeptem

    Vital Voranau - Szeptem

    Jerzy Doroszkiewicz

    Kurier Poranny

    Kurier Poranny

    Znachorstwo, szeptuchy, pogaństwo i prawosławie - te tematy nadal potrafią intrygować i zajmować, szczególnie kiedy osadzone są na polsko-białoruskim pograniczu. Bo przecież mieszkając właśnie tu i teraz po trosze marzymy, by rodzinne strony przypominały krainę z baśni, nawet jeśli nigdy nie opuściliśmy Białegostoku na dłużej niż dwutygodniowe wczasy w Hurghadzie.
    Wydanie książki "Szeptem"  zostało zrealizowane w ramach stypendium artystycznego prezydenta Białegostoku.

    Wydanie książki "Szeptem" zostało zrealizowane w ramach stypendium artystycznego prezydenta Białegostoku. ©Agencja Wydawnicza EkoPress

    Taki baśniowy świat przedstawia w swoich miniaturach Vital Voranau - białoruski pisarz, wydawca i tłumacz, lekko po trzydziestce. We wstępie do "Szeptem" przyznaje, że świat szeptuch i zabobonów towarzyszył mu od dziecka. Sam poruszając się po pograniczu miał okazję przyjrzeć się zamawianiu chorób, odczynianiu uroków i sam stał się również jedną z osób, którym takie praktyki przywróciły zdrowie. Ale wydana po polsku i białorusku niewielka książeczka nie jest ani zapisem pracy etnografa ani religioznawcy. Wydaje się, że to rodzaj przypowieści ukazujących i zadania szeptuch, i oczekiwania ich klientów, a przy okazji - jak t z klechdami i bajaniami bywa - uczących odróżniać dobro od zła i podpowiadających, jak może skończyć się nieroztropnie zamówione działanie takiej "baby".

    Książkę rozpoczyna niezwykle mocny akcent.
    Oto okazuje się, że wykonanie poleceń szeptuchy nie tylko przyniosło ulgę krowom, na które rzucono urok, ale też sroga kara spotkała osobę, która byłą za to odpowiedzialna. Voranau nie wyjaśnia, czy zadziałał tu srogi starotestamentowy Bóg, czy raczej równie wiekowa zasada "oko za oko, ząb za ząb". Tak czy inaczej - jakby przestrzega, że z tymi rytuałami żartów nie ma. Jednocześnie zastrzega, że to jedynie wizja autorska, nie opis rzeczywistości. Fikcja.

    Oprócz cudownych uzdrowień, wiele opowieści dotyczy uczuć. Szczególnie zranionych serc, odrzuconych miłości. Voronauowi nie brak w tworzeniu tych fikcyjnych historii poczucia humoru. Dyskretnie podkreśla, że wystarczy mały błąd podczas zamawiania czy rzucania uroku, a finał może być niespodziewany, często - niespodziewanie dramatyczny, czy wręcz ostateczny. To chyba kolejny motyw bajek, by nie żartować z uczuć, a życzenia wypowiadać z rozwagą. Któż bowiem na białoruskich wsiach miał słyszeć opowieść o złotej rybce? Moc szeptuchy poznał chyba każdy, a jeśli nawet nie musiał z niej skorzystać, mimochodem pamięta, by nie witać się przez próg, za pewne przysługi nie dziękować - generalnie - żyć z drobnymi zabobonami jak z oczywistym dziedzictwem pokoleń.

    W innym - udanym kreacyjnie opowiadaniu portretuje chłopczyka, któremu tak spodobała się wizyta u szeptuchy, że chciał rzucenie uroku przypisać niewinnej istocie, byle tylko znów wziąć udział w rytuałach. Ale obserwując zachowania dorosłych widzi, że nadużywanie mocy, powiedzmy, nie z tej ziemi, może w połączeniu z codziennością przynosić dramatyczne efekty. Krew leje się strumieniem, ale traumatyczne przeżycie małego bohatera nie pójdzie na marne. O ile jakiś dorosły będzie miał odwagę jakiemuś dziecku tę historię przeczytać.

    Całe "Szeptem" sprawia jednak wrażenie opowieści ulepionych z różnych kawałków gliny. Jest ciemnoczerwona, jakby pełna krwi przelanej przez bohaterów opowieści, jest jasna jak liche piaski dróg po których poruszają się miastowi szukający szeptuch, jest wreszcie czarna jak asfalt drogi prowadzącej ku polsko-białoruskiemu przejściu granicznemu. Czarna od liter tworzących zdania bliskie konwencji reportażu. Kilkanaście historii zebranych przez Voronau może zaciekawiać, intrygować, ale trudno doszukać się w nich niezwykłej literatury. Lapidarny język, dość oczywiste morały ubrane w białoruskie "zamowy", czyli rytualne słowa wypowiadane przez szeptuchy, to moim zdaniem za mało, by te starannie pomyślane wydawnictwo uznać za literaturę piękną. Ciekawe, jak odbiorą ją, jeśli jakimś cudem na nią trafią czytelnicy, którzy o owych szeptuchach mieli przecież prawo nigdy nie słyszeć.


    Czytaj e-wydanie »
    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Białystok w latach 60-tych i teraz. Zobacz, jak bardzo zmieniło się nasze miasto

    Białystok w latach 60-tych i teraz. Zobacz, jak bardzo zmieniło się nasze miasto

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka