Uzdrowisko Supraśl. Inwestor potrzebny od zaraz.

    Uzdrowisko Supraśl. Inwestor potrzebny od zaraz.

    Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Zakład przyrodoleczniczy to serce każdego kurortu – mówi burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski

    Zakład przyrodoleczniczy to serce każdego kurortu – mówi burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Supraśl to uzdrowisko. Brakuje tylko najważniejszego - zakładu przyrodoleczniczego. - Szukamy inwestorów, którzy mogliby taki ośrodek zbudować - mówi burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski. Już w maju ma ruszyć hotel z zabiegami borowinowymi.
    Zakład przyrodoleczniczy to serce każdego kurortu – mówi burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski

    Zakład przyrodoleczniczy to serce każdego kurortu – mówi burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski ©Fot. Wojciech Wojtkielewicz

    Bogate złoża borowiny, odpowiednie warunki solarne oraz klimatyczne, a nawet podziemne solanki. Do tego dużo zieleni, piękny krajobraz oraz infrastruktura przyjazna środowisku. To wszystko jest w uzdrowisku w Supraślu, położonym w środku Puszczy Knyszyńskiej. Nadal jednak nie ma tu ani jednego zakładu przyrodoleczniczego, chociaż miasto do elitarnego grona uzdrowisk należy już od 2002 roku.

    Nowy burmistrz Supraśla zapowiada, że to się wkrótce zmieni. - Mamy rzeczywiście zapóźnienia i trudno będzie to nadrobić - przyznaje Radosław Dobrowolski. - Ale ostatnio przyspieszyliśmy z ustalaniem planów zagospodarowania dla strefy A uzdrowiska. Rozmawiałem z wieloma osobami, które są zainteresowane inwestycjami w tej strefie.

    Burmistrz planuje też powołać pełnomocnika do spraw uzdrowiskowych. Ma to być osoba obeznana w prawie uzdrowiskowym i kwestiach leczenia sanatoryjnego.

    Potrzebny inwestor

    Supraśl ma być uzdrowiskiem uniwersalnym, w którym mogliby się leczyć kuracjusze z różnymi schorzeniami.

    - Pacjenci z depresjami znaleźliby tu ciszę i błogi spokój - snuje plany burmistrz. - Powstałyby też obiekty zajmujące się otyłością, rehabilitacją ruchową, świadczące usługi w ramach turystyki uzdrowiskowej.

    Zaś hasłem reklamowym uzdrowiska ma być borowina. W tej chwili w Supraślu powstaje hotel z częścią spa, w której elementem przewodnim będą zabiegi borowinowe. "Borowinowy Zdrój“ ma zacząć działać jeszcze w połowie roku.

    - Nastawiamy się na osoby, które będą chciały odpocząć i skorzystać z zabiegów naturalnych. Będzie też sauna, łaźnia, basen oraz bania na zewnątrz - opowiada Ireneusz Stefański, właściciel hotelu.
    Potrzebne są jednak zakłady przyrodolecznicze z prawdziwego zdarzenia. Takie, które by funkcjonowały w połączeniu z obiektem szpitalnym czy też przychodnią uzdrowiskową. A przede wszystkim w strefie A, czyli na obszarze ścisłej ochrony uzdrowiskowej.

    Złoża leczniczej borowiny w Puszczy Knyszyńskiej otaczającej Supraśl są uważane za jedne z najcenniejszych złóż w Polsce.

    Są to tereny ciche, oddalone od centrum Supraśla, położone pod lasem. Znajduje się tam m.in. ośrodek wczasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

    - To naprawdę urokliwe miejsce - zachwala Radosław Dobrowolski. - Są tam lasy, pola i piękne stawy, na których koncertują żaby. Takiego miejsca potrzebują właśnie kuracjusze.

    Wcześniej ta strefa znajdowała się praktycznie w centrum Supraśla. Przecinała ją ulica Białostocka i Piłsudskiego. Po audycie Ministerstwa Zdrowia, jaki miał miejsce w Supraślu dwa lata temu zbadano poziom hałasu. Okazało się, że w strefie jest zbyt głośno. Musiała wywędrować z centrum. Również wtedy ministerstwo dało ostateczny termin - koniec 2013 roku - do którego ma powstać prawdziwy zakład przyrodoleczniczy.

    Burmistrz twierdzi, że w ostatnim czasie pojawiło się dużo chętnych inwestorów, którzy chcieliby rozwijać profil uzdrowiskowy Supraśla. Propozycji utworzenia zakładu przyrodoleczniczego jednak nie ma.

    - Nie chcemy nazywać się szumnie uzdrowiskiem i mieć kilka hoteli czy też pensjonatów z rozszerzoną częścią spa. Zależy nam na czymś konkretnym. Potrzebujemy zakładów przyrodoleczniczych - tłumaczy Radosław Dobrowolski.

    Na cele sanatoryjne chciałby również wykorzystać ośrodek MSWiA. Zamierza w tej sprawie rozmawiać z ministerstwem.

    Współpraca z Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku

    W sprawach uzdrowiskowych burmistrz chciałby współpracować z Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku. W przyszłym tygodniu będzie w tej sprawie rozmawiać z rektorem uczelni.

    - Oficjalnych rozmów z władzami uczelni jeszcze nie było - mówi profesor Lech Chyczewski, rzecznik UMB. - Ewentualnie jakieś wstępne konsultacje z szefami klinik.

    Przyznaje jednak, że uczelnia jest zainteresowana współpracą z gminą w kwestiach uzdrowiskowych.

    - Jeśli miasto chce w sposób poważny podejść do uzdrowiska, to my jesteśmy partnerem dla realizacji tego pomysłu. Dysponujemy pewnym potencjałem, jeśli chodzi o rehabilitację. Mamy kadrę i wiedzę czyli to, co nazywa się know-how. Mamy również specjalistyczne kliniki jak: alergologiczna, reumatologiczna, gastrologiczna, gdzie są specjaliści, którzy byliby potrzebni jako konsultanci i lekarze.
    Profesor Chyczewski tłumaczy, że na takiej współpracy skorzystaliby przyszli medycy. Byłaby to kolejna możliwość edukacji. - Zdrowie to nie tylko ostre stany chorobowe i chirurgia, ale również prowadzenie osób przewlekle chorych. Leczenie uzdrowiskowe jest też istotnym elementem.

    Zyski z takiej współpracy widzą też szefowie klinik szpitala uniwersyteckiego.

    - Na pewno obie strony miałyby ogromne korzyści - mówi profesor Anna Kuryliszyn-Moskal, która kieruje kliniką rehabilitacji w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. - Byłoby to miejsce, gdzie nasi studenci mogliby zdobywać szlify praktyczne. A z drugiej strony byłoby to też ogromne pole do badań naukowych. Można byłoby na przykład badać efektywność stosowanych metod.

    Na takiej współpracy skorzystaliby też pacjenci szpitala. - W takim zakładzie można by kontynuować leczenie pacjentów, które zaczyna się w naszych klinikach. Leczenie uzdrowiskowe odbywałoby się pod naszą opieką medyczną - tłumaczy szefowa kliniki.

    Widzi tam też możliwość stworzenia dziedzin rehabilitacji, których teraz w Białymstoku nie ma, jak na przykład rehabilitacja pulmunologiczna i kardiologiczna.

    Współpraca z miejscowością uzdrowiskową nie byłaby pierwszą tego typu w historii białostockiej uczelni medycznej. Na początku jej istnienia lekarze i studenci jeździli do Świeradowa. Zaś wielkim fanem Supraśla jako miejscowości uzdrowiskowej był profesor Witold Sławiński, biolog i botanik. Uchodzi za prekursora idei uzdrowiskowej w Supraślu. Odkrył złoża leczniczej borowiny w Puszczy Knyszyńskiej, uważane za jedne z najcenniejszych w Polsce.

    Do tej pory uzdrowisko tylko na papierze

    Do myśli utworzenia uzdrowiska w Supraślu wrócono w latach 90. Starania o to, by stać się takim miejscem zostały uwieńczone wpisem do ministerialnego rejestru uzdrowisk w 2002 roku. W woj. podlaskim taki status ma jedynie Augustów.

    Do tej pory jednak w kwestii stworzenia uzdrowiska w pełni tego słowa znaczeniu niewiele się działo. Zmieniały się jedynie plany i strefy ochrony uzdrowiskowej, statut uzdrowiska. Oprócz strefy A, jest jeszcze obszar B oraz C. Powstały jedynie pensjonaty oraz hotele, które jeszcze nie świadczą o charakterze uzdrowiskowym danej miejscowości.

    Przez wiele lat poprzedni burmistrz Supraśla Wiktor Grygiencz powtarzał, że rozwój Supraśla jako miejscowości uzdrowiskowej uniemożliwia nieuregulowana sprawa własności terenów, należących do rodziny Zachertów. Jan Zachert, potomek rodziny, która sprowadziła się do Supraśla w XIX wieku, jednak podkreśla, że nigdy nie był przeciwny rozwojowi Supraśla jako uzdrowiska. A majątek leśno-rolny, o który walczy też powinien mieć plan zagospodarowania przestrzennego.

    Jan Zachert mówi, że odzyskane ziemie mógłby przeznaczyć pod cele uzdrowiskowe. Ale nadal nie ma praw do nich. Sprawa ciągnie się od początku lat 90. Najpierw była rozstrzygana na poziomie Ministerstwa Rolnictwa.

    - W międzyczasie zapadło pięć wyroków sądów administracyjnych - opowiada Jan Zachert. - Od 24 lipca 2010 roku sprawa podlegała decyzji wojewody podlaskiego.

    Wojewoda jednak sprawę umorzył i wskazał, że to sąd powszechny jest odpowiedzialny za tego typu rozstrzygnięcia. Jednak Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że to jednak wojewoda powinien rozstrzygnąć: oddać tereny czy wypłacić odszkodowania za utracone ziemie. - W styczniu tego roku wystąpiliśmy z pismem do wojewody podlaskiego o wznowienie sprawy i podjęcie ostatecznej decyzji - mówi Jan Zachert.

    Ale to nie przeszkadza, żeby budować zakłady lecznicze. Bo już ponad rok temu radni Supraśla uchwalili nowy statut uzdrowiska i wyznaczyli nowe obszary. Tereny w strefie A są teraz wolne od roszczeń majątkowych. Potrzebny jest tylko inwestor, który zaryzykuje budowę zakładu uzdrowiskowego.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (12)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (12) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo