Urzędnik wyborczy bardzo pilnie poszukiwany. Do wzięcia...

    Urzędnik wyborczy bardzo pilnie poszukiwany. Do wzięcia prawie półtora za dzień. Są też ograniczenia

    Marta Gawina

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Delegatura potrzebuje 111 urzędników. Do wczoraj zgłosiło się zaledwie 13. A czasu na rekrutację coraz mniej.

    Delegatura potrzebuje 111 urzędników. Do wczoraj zgłosiło się zaledwie 13. A czasu na rekrutację coraz mniej. ©Archiwum

    Biuro wyborcze w Białymstoku potrzebuje aż 111 takich urzędników. Na razie zgłosiło się zaledwie 13. Czasu jest coraz mniej. Termin przyjmowania zgłoszeń upływa w środę.
    Delegatura potrzebuje 111 urzędników. Do wczoraj zgłosiło się zaledwie 13. A czasu na rekrutację coraz mniej.

    Delegatura potrzebuje 111 urzędników. Do wczoraj zgłosiło się zaledwie 13. A czasu na rekrutację coraz mniej. ©Archiwum

    Brak chętnych w białostockiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego nie jest niczym nadzwyczajnym. Podobnie jest w całym kraju. Co się dzieje?

    Czytaj też: Paweł Łucyk, dyrektor mleczaka, się wybronił. Kontrola nie wykazała nic złego

    - Do tej pory urzędników wyborczych wskazywali wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast.
    W danej gminie był jeden taki urzędnik. Teraz ustawodawca, po tym jak były zgłaszane liczne zastrzeżenia, zmienił zasady powoływania. Chodzi przede wszystkim o to, by urzędnik wyborczy w danej gminie nie był zarazem jej mieszkańcem. Nie dotyczy to tylko miast na prawach powiatu takich jak Białystok, Łomża, Suwałki. Nie można też pracować w gminie, w której chce się być urzędnikiem - mówi Marek Rybnik, dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Białymstoku.

    150 zł - tyle średnio wyniesie dniówka urzędnika wyborczego

    Jego delegatura potrzebuje 111 urzędników. Do wczoraj zgłosiło się zaledwie 13. A czasu na rekrutację coraz mniej. Termin przyjmowania zgłoszeń upływa w środę 14 marca. Ale uwaga. Urzędnikiem wyborczym może zostać tylko określona grupa społeczna.

    - Może być to pracownik administracji samorządowej, rządowej lub instytucji im podległych. Co ważne musi posiadać umowę o pracę. Urzędnikiem nie może być osoba bezrobotna, czy emeryt, rencista - wyjaśnia dyrektor Marek Rybnik.

    Nowa funkcja wiąże się oczywiście z wynagrodzeniem. W teorii chodzi nawet o 4473 zł miesięcznie. Ale to kwota na papierze. W praktyce będzie dzielona przez 30. Na tej podstawie zostanie wyliczona dniówka - ok. 150 zł. Urzędnik wyborczy dostanie zapłatę za tyle dni, ile przepracuje. Na czas wykonywania wyborczych obowiązków, taka osoba będzie mieć prawo do urlopu, ale bez prawa do wynagrodzenia przez swoich dotychczasowych pracodawców

    Co będzie, jeśli do 14 marca nie znajdzie się odpowiednia liczba chętnych. Jak mówi Marek Rybnik przewidziany jest tryb awaryjny. Krajowe Biuro Wyborcze będzie apelowało do wójtów, burmistrzów i prezydentów o pomoc w poszukiwaniu urzędników. Czy samorządowcy będą zainteresowaniu pomocą? Nie wiadomo. Tym bardziej, że nie jest do końca jasne, czy np. wójt będzie miał prawo skierować danego pracownika do sąsiedniej gminy.

    Urzędnik wyborczy zostanie powołany na 6 lat. Do jego obowiązków będzie należeć m.in. drukowanie kar wyborczych, szkolenie członków obwodowych komisji, nadzór nad przebiegiem głosowania.

    Zapowiedź Magazynu Kuriera Porannego

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo