Urszula Olechno - dama na motorze

Magdalena Prus mprus@prasapodlaska.pl tel. o85 748 95 42
Jazda motorem sprawia mi radość - mówi Urszula Olechno, właścicielka restauracji Bombay Express. - Z mężem marzymy, żeby na obrzeżach miasta otworzyć knajpkę dla motocyklistów. Byłoby to połączenie dwóch pasji: kulinarnej i motocyklowej.
Jazda motorem sprawia mi radość - mówi Urszula Olechno, właścicielka restauracji Bombay Express. - Z mężem marzymy, żeby na obrzeżach miasta otworzyć knajpkę dla motocyklistów. Byłoby to połączenie dwóch pasji: kulinarnej i motocyklowej.
Jazda na motocyklu to wielka frajda - mówi Urszula Olechno. - Odkręcasz manetkę i nawet nie wiesz kiedy, a już jesteś hen daleko przed kimś. I to wszystko w ułamku sekundy. To intrygujące i adrenalina robi swoje. Mąż jest z niej dumny i woli wypad na motorze z żoną niż z kolegami.

Pasją zaraził ją mąż. Wcześniej motory nigdy jej nie pociągały, choć jej tato w młodości miał ich kilka.

- Nawet na początku, kiedy jeździłam z mężem jako tzw. plecak, czyli z tyłu, tylko stukałam go w plecy, krzycząc: "Wolniej, wolniej!". Bo bałam się - śmieje się Urszula Olechno, szef kuchni we własnej restauracji Bombay Express w Białymstoku.

Teraz córka sprawiła, że ojciec powrócił do dawnego hobby i znowu wsiadł na motor.

Stery we własne ręce

Mąż zauważył, że Urszula ma wyższe aspiracje niż bycie "plecakiem".

- Zaskoczył mnie, kiedy na Gwiazdkę zaproponował, że sprezentuje mi motocykl - opowiada właścicielka Bombay Express. - Sprzęt stał już w garażu. To mnie zmotywowało, żeby wsiąść na własny motor, więc szybko zrobiłam prawo jazdy. Jeździłam sporo samochodem, więc nie był to problem.

A kiedy zaczęła sama jeździć, już nigdy nie usiadła na motocykl jako pasażer.

- Przestaje się mieć zaufanie do kierowcy, nawet jeśli jest to własny mąż - kwituje Urszula Olechno. - Jak się okazuje, człowiek czuje się dużo bezpieczniej, kiedy sam kieruje. Poza tym prowadzenie jest dużo przyjemniejsze - dodaje.

Kiedy już nabrała wprawy, kupiła wymarzony pojazd.

- To mój kochany, zgrabny, czerwony motor Suzuki Bandit, którego już nie zmienię - zarzeka się Urszula. - Czuję się na nim świetnie. Do tego mam kolorowy kask z motywem kwiatów. Bardzo kobiecy - śmieje się.

Teraz przygotowują się z mężem do ich wspólnego czwartego sezonu.

- W kwietniu wybieramy się na rozpoczęcie sezonu do Częstochowy na Jasną Górę, później liczne wypady w Polskę, jak czas pozwoli, może jeszcze dalej - mówi.

Kto się kryje za szybką?

Kobiety na motocyklach w Polsce nadal są postrzegane jako ciekawe okazy.

- Na pierwszym zlocie, na który pojechałam, byłam jedyną kobietą - mówi Urszula Olechno. - Przeważnie zjawiają się trzy, cztery panie na 500 osób.

Dlatego też, kiedy np. na światłach przystanie motor, a w kasku podniesie się szybka, spod której wyłoni się kobieca buźka, panowie nie pozostają obojętni.

- Kobieta na motocyklu zawsze wzbudza emocje - przyznaje Urszula Olechno. - Są to sympatyczne zaczepki. Zawsze się peszyłam w takich sytuacjach, na szczęście w kasku nie widać pąsów na policzkach.

Żona na motorze może być chlubą swojego męża.

- Mariusz jest ze mnie bardzo dumny - mówi Urszula. - Zawsze się śmieje, że musi mnie gonić, bo mam mocniejszy motor.

Motocyklistce każdy też chętnie służy pomocą.

- Raz miałam wywrotkę i nie byłam w stanie podnieść motoru, bo waży 200 kg - wspomina Urszula. - Od razu jakiś pan się zatrzymał i pomógł. Ogólnie w Polsce motocykliści są raczej pozytywnie odbierani.

Jak twierdzi Urszula Olechno, w całej swojej fascynacji jazdą motorem stara się pozostać kobietą.

- Nie zwariowałam na tym punkcie tak do końca - mówi. - Nie grzebię się przy motocyklu, na tym zna się mój mąż. Dla mnie liczy się przede wszystkim frajda z samej jazdy.

Poczuj to na własnej skórze

Odkąd mają motocykle, latem samochód idzie w odstawkę.

- Samochodem jeździ się zupełnie inaczej - przekonuje Urszula Olechno. - Motor daje poczucie wolności. To także świetny sposób podróżowania. Odkrywa się miejsca, do których normalnie by się nie dotarło. Widzisz piękne miejsce? Możesz się zatrzymać. Kiedy chcesz, jedziesz dalej.

Jadąc motocyklem czujesz na sobie wiatr, prędkość. W ogóle wszystko odczuwa się mocniej, jak mówi Urszula Olechno. Zwłaszcza zapachy.

- Moją pierwszą reakcją, kiedy pojechaliśmy z mężem na motorze, było pytanie: "Czułeś?" - opowiada właścicielka restauracji. - Jadąc motorem, czujesz, że przejeżdżasz koło lasu, pola ze zbożem czy obok rzeki...

Jazda motocyklem to adrenalina. - Odkręcasz manetkę i w jednej chwili na liczniku wskazówka pokazuje niesamowitą prędkość - mówi Urszula. - Nawet nie wiesz kiedy, a już jesteś daleko przed kimś. To intrygujące, adrenalina robi swoje, kusi. Ale jak chce mi się bardziej przycisnąć, wizja półrocznego pobytu w szpitalu studzi.
Z drugiej strony, jazda motorem może być relaksem.

- Jadąc, odpoczywam, wyciszam się - tłumaczy Urszula Olechno. - Lubię ten czas, kiedy przez 300-400 km jedziemy i nie mamy potrzeby rozmowy. To dla mnie relaks.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie