MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ulica Dojnowska: Szlam z kanalizacji zalał posesję

Sylwia Taha [email protected] tel. 85 748 74 12
Stąd w kierunku działek płynęła rzeka ścieków - pokazuje Jan Babul, mieszkaniec ul. Dojnowskiej. - Został gęsty szlam i zdechłe szczury. To wszystko trzeba było zebrać. Do tego potrzebna jest ekipa, a wodociągi odsyłały mnie do ubezpieczyciela.
Stąd w kierunku działek płynęła rzeka ścieków - pokazuje Jan Babul, mieszkaniec ul. Dojnowskiej. - Został gęsty szlam i zdechłe szczury. To wszystko trzeba było zebrać. Do tego potrzebna jest ekipa, a wodociągi odsyłały mnie do ubezpieczyciela.
Zdechłe szczury, zużyte pampersy i szlam wybiły ze studzienki. Teraz mieszkańcy Dojlid obawiają się skażenia gleby. Wodociągi Białostockie wysłały na miejsce ekipę sprzątającą. Zapewniają, że za poniesione straty można otrzymać odszkodowanie.
Wśród odpadów są martwe szczury
Wśród odpadów są martwe szczury

Wśród odpadów są martwe szczury

Na mojej działce unosi się fetor i leżą zdechłe szczury - skarży się Jan Babul, mieszkaniec ul. Dojnowskiej. Po czwartkowej ulewie wybiła cała zawartość studzienki kanalizacyjnej i zalała część ogródka pana Jana.

- To nie moja wina, tylko niedrożnej kanalizacji, dlatego chwyciłem za telefon i zadzwoniłem na pogotowie wodociągowe - mówi Jan Babul.

Liczył na natychmiastową pomoc, ale usłyszał jedynie, że może złożyć podanie i ubiegać się o odszkodowanie. - Kazali mi się zgłosić do ubezpieczyciela, ale ja potrzebuję doraźnej pomocy. Chodzi o to, by jak najszybciej posprzątać - podkreśla Jan Babul, który obawia się skażenia posesji.

Warzywa do wyrzucenia

Zawartość studzienki zalała nie tylko podwórko Jana Babula. Zniszczyła też uprawy na okolicznych działkach pracowniczych. - Wszystkie warzywa tam pływają, bo ścieki popłynęły strumieniem aż do rzeki - martwi się Marek Kłubowicz, sąsiad pana Jana. - Przez kilkanaście godzin to wszystko przeniknęło do ziemi. Moje ziemniaki nadają się tylko na śmietnik. Wspólnie z właścicielami działek będziemy wykonywać ekspertyzę gleby - mówi Jan Babul.

Kanalizacja przy Dojnowskiej powstała w latach 60. na potrzeby szwedzkiej chłodni. Ostatnia jej awaria miała miejsce dziesięć lat temu. Wówczas z zatkanej studzienki wypłynął tłuszcz.

- W tej chwili podłączyły się do niej Zaścianki i pobliski blok. Te wszystkie nieczystości się już nie mieszczą, pewnie stąd problemy - przypuszcza Jan Babul.

Po naszej interwencji białostockie wodociągi wysłały ekipę, która posprzątała teren. - To efekt ulewnych deszczów. Jesteśmy przygotowani na tego typu sytuacje - przyznaje Henryk Jakubowicz, wiceprezes zarządu i dyrektor techniczny Wodociągów Białostockich. - Jeżeli ktoś poniósł straty, powinien się zgłosić do ubezpieczyciela. Po oszacowaniu może ubiegać się o odszkodowanie.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny