Ul. Warszawska 63. Szkoła handlowa czy sąd. Historia budynku

Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego
Popularna pocztówka z około 1910 roku. Uwagę zwraca nadruk - Szkoła Handlowa Męska.
Popularna pocztówka z około 1910 roku. Uwagę zwraca nadruk - Szkoła Handlowa Męska. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Niespodziewanie w sierpniu 1924 roku do Białegostoku dotarły z ministerstwa sprawiedliwości pogłoski o likwidacji sądu w Białymstoku. Alarmujący w tej sprawie list do rady miejskiej skierowali miejscowi adwokaci, prosząc władze samorządowe o interwencję. Listem na jednym z posiedzeń zajęli się radni.

Zgodnie z zapowiedzią prezentuję dziś dalszy ciąg trudnych początków białostockiego sądu okręgowego. Na przełomie stycznia i lutego 1920 roku w spór pomiędzy sądem a szkołą handlową wkroczył wojewoda białostocki Stefan Bądzyński. Zareagował ostro i jak podano, kategorycznie zażądał, aby sąd został przeniesiony do budynku szkoły przy Warszawskiej 63 do 8 lutego. Dodawano, że „do tego dnia szkoła rosyjsko - polska, istniejąca w tym gmachu musi z niego ustąpić. Będzie ona przeniesiona do domu p. Zabłudowskiego przy ul. Sienkiewicza (róg Rynku Kościuszki)”.

Ta zdecydowana reakcja wojewody spowodowana była tym, że dopóki sąd znajdował się w Pałacu Branickich, dopóty Bądzyński nie mógł się do niego wprowadzić. Przy okazji informowano, że „personel urzędników województwa jeszcze nie jest skompletowany. Spotykane są przy tem wielkie trudności, albowiem w Polsce w ogóle daje się odczuwać brak ludzi wykształconych z odpowiednią kwalifikacją i praktyką. Z tej przyczyny przypuszczać można, że wszystkie departamenty województwa zaczną pracować normalnie może dopiero w końcu czerwca r. b.”

Ten stan zaawansowania organizacji urzędu, a co za tym idzie przeniesienia sądu, wydał się jakąś szansą dla obrońców szkoły. Swoich szans upatrywali też w tym, że wojewoda zagrzmiał po czym wrócił do Warszawy. Sprawy organizacyjne przekazał byłemu staroście, a wówczas już dyrektorowi departamentu administracyjnego dr Augustowi Cyfrowiczowi. Tak więc protestujący przeciwko przenosinom, a de facto przeciwko likwidacji szkoły, poprosili o interwencję posła Szyję Farbsteina.

To była znacząca postać tamtych czasów. Był jednym z najwybitniejszych europejskich syjonistów. W ławach sejmowych zasiadał przez trzy kadencje w latach 1919 - 1930. Reprezentował Wolny Związek Posłów Narodowości Żydowskiej i działający w jego strukturze poselski klub syjonistów. We wszystkich wyborach wchodził do Sejmu z białostockiej listy syjonistycznego ugrupowania Mizrachi. Pomimo, że z urodzenia i głównej działalności związany był z Warszawą, to sprawy białostockie traktował sumiennie. Postanowił więc bezzwłocznie zaangażować się w sprawę szkoły. Zwrócił się więc do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które po rozpatrzeniu wszystkich argumentów, w kwietniu 1920 roku wysłało telegram do wojewody białostockiego z prośbą o złożenie wyjaśnień, a do tego czasu o wstrzymanie eksmisji szkoły.

Wydawać by się mogło, że szala zwycięstwa przechyla się na stronę szkoły. Dodatkowo pozycję sądu osłabiły pojawiające się pogłoski, że cieszący się dużym autorytetem prezes Tadeusz Straszewicz ma zostać przeniesiony do Warszawy. On sam dementował te informacje twierdząc, że jeszcze nie wykonał do końca misji utworzenia sądu w Białymstoku i do czasu jej wypełnienia pozostanie na swoim stanowisku. Ale z kolei już nie pogłoski, ale fakty świadczyły o tym, że białostocki sąd stoi przed trudną próbą.

Nieoczekiwanym konkurentem Białegostoku okazało się Wilno. Tam też potrzebowano sędziów i prokuratorów, a na dodatek oferowana lepsze zarobki. I tak jako pierwszy przeniósł się do Wilna sędzia śledczy Sopoćko. Za nim podążył podprokurator Różański. Ale największą stratą był wyjazd sędziego Tadeusza Dynowskiego przewodniczącego Wydziału Karnego.

Ten urodzony w 1871 roku w Kijowie absolwent tamtejszego uniwersytetu od 1897 roku zdobywał doświadczenie sądownicze. W 1919 roku przyjechał do Białegostoku i był jednym z najważniejszych miejscowych sędziów. Jako przyczynę jego wyjazdu podawano, że „opuścił dotychczasowe stanowisko ze względu na zbyt liche uposażenie i przyjął posadę prokuratora sądu okręgowego w Wilnie - lepiej płatne”. Przenoszącego się do Wilna sędziego, w kwietniu 1920 roku uroczystym obiadem żegnali „sądownicy i adwokaci tutejsi, bolejąc, że rozstają się z tym, którego polubili i szanowali”.

Pomimo tych personalnych trudności Straszewicz działał jednak skutecznie. Na nic zdały się zabiegi posła Farbsteina. 12 maja 1920 roku oficjalnie rozpoczęto przenosiny sądu z pałacu na Warszawską. Nie przeszkodziły temu kolejne wizyty Farbsteina w Białymstoku. Od 20 maja 1920 roku sąd rozpoczął swoją działalność przy Warszawskiej. Szkoła handlowa nie przeniosła się na Sienkiewicza do kamienicy Zabłudowskich. Przez kilka miesięcy prowadzono jeszcze zajęcia w budynku przy ulicy Pałacowej. Być może był to gmach dawnego gimnazjum Zinaidy Chwolesowej (obecny NFZ) lub gimnazjum Gutmana (w tym miejscu stoi dziś wieżowiec urzędu miejskiego). Po tym krótkim okresie szkoła handlowa przestała jednak istnieć.

W białostockim szkolnictwie ekonomicznym nastąpił okres czteroletniej przerwy. Przerwa, wymuszona najazdem bolszewickim, nastąpiła też w działalności sądu. Większość sędziów i prokuratorów ewakuowała się do Warszawy. W Białymstoku pozostał natomiast sędzia pokoju S. Dziekoński, o którym wspominano, że „podczas inwazji bolszewickiej ratował życie i mienie obywateli”.

Jesienią 1920 roku sąd wznowił działalność w Białymstoku. W 1921 roku potwierdziły się wcześniejsze pogłoski o wyjeździe prezesa Straszewicza do Warszawy. Jego następcą został Tadeusz Dynowski, który w międzyczasie z sędziego wileńskiego sądu okręgowego awansował na sędziego Sądu Apelacyjnego Ziem Wschodnich w Wilnie. Nominacja Dynowskiego na stanowisko prezesa sądu w Białymstoku, co było niewątpliwym awansem, zbiegła się z rozwiązaniem Sądu Apelacyjnego.

Wydawać by się mogło, że to koniec zawirowań wokół białostockiego sądu, który pod prezesurą Dynowskiego okrzepł i cieszył się dużym autorytetem. Niespodziewanie jednak w sierpniu 1924 roku do Białegostoku dotarły z ministerstwa sprawiedliwości pogłoski o likwidacji sądu w Białymstoku. Alarmujący w tej sprawie list do rady miejskiej skierowali miejscowi adwokaci, prosząc władze samorządowe o interwencję. Listem na jednym z posiedzeń zajęła się rada. Sprawę referowali prezydent Bolesław Szymański i wiceprezes rady Władysław Olszyński, nota bene adwokat. Obaj „obszernie uzasadniali, iż likwidacja Sądu Okręgowego w Białymstoku miałaby dla miasta katastrofalne skutki ze względu na wielką liczbę mieszkańców i charakter przemysłowy i handlowy miasta”. Rada jednogłośnie upoważniła prezydenta, aby „uczynił wszelkie kroki u czynników miarodajnych”. Kroki owe okazały się skuteczne. Sąd w Białymstoku został.

Symbolicznym końcem tego okresu powstawania polskiego sądownictwa w Białymstoku była przedwczesna śmierć prezesa Tadeusza Dynowskiego, który po długiej chorobie zmarł 28 grudnia 1928 roku w wieku 57 lat. Spoczął na białostockim cmentarzu farnym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie