IMPREZY
    BIAŁYSTOK

    Tak się bawi Białystok!

    Rozwiń
    IMPREZY
    Zwiń

    Tak się bawi Białystok!

    Białostoczanie wiedzą jak się bawić. Oto ostatnie gorące imprezy

    Ul. Sienkiewicza 36. Największa biblioteka w mieście

    Ul. Sienkiewicza 36. Największa biblioteka w mieście

    Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Książka z pieczęcią Biblioteki im. Szolema Alejchema. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego

    Książka z pieczęcią Biblioteki im. Szolema Alejchema. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego ©Archiwum

    Wielokrotnie wspominaliśmy białostocką Miejską Bibliotekę Publiczną i jej wspaniałych, przedwojennych dyrektorów Franciszka Glińskiego i Filipa Echeńskiego. Tymczasem całkiem niedaleko, bowiem może jakieś 500 metrów od niej była największa i najlepsza w mieście biblioteka. Jej twórcą był nikomu dziś nieznany Noach Głogowski.
    Książka z pieczęcią Biblioteki im. Szolema Alejchema. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego

    Książka z pieczęcią Biblioteki im. Szolema Alejchema. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego ©Archiwum

    Był on działaczem białostockiego Żydowskiego Związku Młodzieży. W połowie 1915 r. organizacja ta podjęła uchwałę o założeniu biblioteki. Upatrzono lokal przy synagodze pułkowej na Sienkiewicza, wówczas Mikołajewskiej, 36. Na dobry początek Głogowski ofiarował bibliotece 1000 książek. Wkrótce dołożył jeszcze 2 tysiące.

    W 1919 r. biblioteka miała już pięciotysięczny księgozbiór w czterech językach - polskim, rosyjskim, żydowskim i niemieckim.
    Wtedy też bibliotece nadano imię zmarłego w 1916 r. wielkiego żydowskiego pisarza Szolema Alejchema. Szybko stała się ona centrum życia kulturalnego i intelektualnego ówczesnego Białegostoku. Pisano, że "celem biblioteki jest udzielenie ludności najnowszych i najlepszych książek za minimalną opłatą, przy czem ze specjalnych udogodnień korzystają: młodzież szkolna, nauczycielstwo i robotnicy".

    W bibliotece tej, co oczywiste, świetnie zaopatrzony był dział "judaica". Można było w nim znaleźć książki nie tylko o "Żydach i żydostwie", ale i dużo literatury dziecięcej i pedagogicznej wydawanej po hebrajsku i w jidysz. Kierownictwo książnicy przykładało szczególną wagę do tego, aby placówka zaspokajała potrzeby całego miasta.

    Już w 1921 r. pisano, że "obecnie w bibliotece są oprócz w językach żydowskim i hebrajskim także książki w językach: polskim, francuskim, rosyjskim, esperanto, niemieckim i różne słowniki". Zbiory w owym czasie osiągnęły liczbę 10 tysięcy. W 1923 r. otwarta została nowa czytelnia, a w 1926 r. wydzielony "dział angielski". Z dumą podkreślano, że biblioteka ma aż 1500 abonentów.
    Ten szybki rozwój biblioteki Szolema Alejchema możliwy był dzięki "koncentracji wszystkich księgozbiorów z miasta i okolic". Do jej zbiorów przekazane zostały książki gromadzone przez lata w biurze białostockiej gminy żydowskiej. Zbiory przekazywały osoby prywatne, ale też rozmaite organizacje i związki.

    Pewnym echem odbiło się uroczyste przekazanie księgozbioru zgromadzonego przez białostocki Związek Subiektów. Biblioteka prowadziła też działalność propagującą czytelnictwo, częste były spotkania z żydowskimi dziennikarzami i literatami. O bibliotece na Sienkiewicza pisała nawet amerykańska prasa.

    O rozwoju tej placówki świadczyły miejskie statystyki. W 1928 r. wykazano, że w bibliotece jest już 30526 książek. Badając "poczytność" księgozbioru podano, że w tymże roku było 86245 wypożyczeń, z czego najwięcej, bo aż 41915 było po stronie polskich książek. Żydowskie z wynikiem 34671 były na drugim miejscu. W 1934 r. liczba bibliotecznych książek wyniosła 41834. W tym samym czasie Miejska Biblioteka Publiczna miała ich zaledwie 16706.

    W zbiorach u Alejchema najliczniej reprezentowana była literatura piękna i poezja. Było tego ponad 25 tysięcy. W całym księgozbiorze najwięcej było książek żydowskich - 13.930, ale tuż za nimi były polskie - 12292. Nieco mniej, bo 10462 było tomów rosyjskich. W 1934 r. ze zbiorów biblioteki skorzystano 130 tysięcy razy. To jak na stutysięczne miasto liczba imponująca.

    Najczęściej na Sienkiewicza 36 spotkać można było uczniów (56 tysięcy odwiedzin). Następni byli robotnicy i rzemieślnicy - 17,5 tysiąca, a tuż za nimi pracownicy biurowi - 16,5 tysiąca, a potem długo, długo nic i nauczyciele - 8 tysięcy.

    Dziś książki ze stemplem biblioteki Szolema Alejchema są bibliofilskimi rarytasami.



    Czytaj e-wydanie »
    Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo