Uczniowski Klubu Sportowy Akademia Siatkówki Łapy. Z sukcesami, ale bez stypendium

Julita Januszkiewicz
Klub istnieje od 11 lat. W 2015 do kadry województwa powołano trzy, zaś w tym i 2016 roku – 9 zawodniczek. Tomasz Mnich został zwycięzcą plebiscytu „Gazety Współczesnej” na najlepszego trenera w 2015 roku. Trenuje on też naszą kadrę wojewódzką.
Klub istnieje od 11 lat. W 2015 do kadry województwa powołano trzy, zaś w tym i 2016 roku – 9 zawodniczek. Tomasz Mnich został zwycięzcą plebiscytu „Gazety Współczesnej” na najlepszego trenera w 2015 roku. Trenuje on też naszą kadrę wojewódzką. Fot. Maciej Łozowski
Gmina nie przyznała siatkarkom pieniędzy.

Nam nie chodzi o pieniądze, a o dzieci i o zwykłą, ludzką uczciwość – przekonuje Tomasz Mnich, trener z Uczniowskiego Klubu Sportowego Akademia Siatkówki Łapy.

Tak komentuje fakt, że w tym roku władze Łap nie doceniły jego podopiecznych: siatkarki nie dostaną stypendium sportowego. Wsparcie na łącznie ok. 40 tys. zł dostanie 19 łapskich sportowców. Jednak wśród wyróżnionych nie znalazły się zawodniczki UKS Akademia Siatkówki Łapy. O stypendium starało się dziewięć dziewcząt. W tym oraz w ubiegłym roku zakwalifikowały się one do reprezentacji województwa podlaskiego.

Anna Rutkowska, sekretarz gminy Łapy zapewnia, że to docenia. – Owszem, dziewczęta zostały powołane do kadry, ale nie brały udziału we współzawodnictwie sportowym, zgodnie z przepisami odpowiedniego polskiego związku sportowego – wyjaśnia Rutkowska.

Ma na myśli rozgrywki centralne, w tym Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży.

Tomasz Mnich poinformował nas, że 26 marca siatkarki zagrają w finale mistrzostw województwa. W maju odbędzie się ogólnopolska olimpiada młodzieży. – W kryteriach przyznawania stypendiów brano pod uwagę zakwalifikowanie się do tej olimpiady, a nie udział – mówi trener.

Przypomina, że w 2016 roku jego zawodniczki też nie zagrały w zawodach ogólnopolskich, ale wtedy stypendium dostały. – W tym roku już nie, chociaż zasady jego przyznawania nie zmieniły się – dodaje trener.

On, siatkarki oraz ich rodzice są rozczarowani tą decyzją. Chcą na najbliższej sesji rady miejskiej dowiedzieć się dlaczego nie dostały wsparcia. – Córka bardzo to przeżywa. Jest zawiedziona i smutna – nie kryje żalu Renata Dobkowska, matka jednej z siatkarek. Co miesiąc dziewczyna dostawała 240 zł. Za te pieniądze mogła sobie kupić chociażby dobre buty sportowe.

– Poza tym stypendium to był pozytywny bodziec, dodatkowa motywacja do dalszych treningów – podkreśla Renata Dobkowska.
Siatkarki w ciągu sześciu dni mają osiem treningów. Co roku jeżdżą na zgrupowania sportowe przygotowujące do sezonu. – Do tej pory nie otrzymywaliśmy na obozy żadnego dofinansowania z gminy, a wiadomo, że taki wyjazd też kosztuje – przypomina Tomasz Mnich.

Wideo

Dodaj ogłoszenie