U radiologa się czeka

Fot. Anatol Chomicz
Pacjenci, którzy przyszli wcześniej  zajęli kilka miejsc siedzących. Pozostali z białymi kartkami w dłoni, podpierali ściany, czekając na swoją kolej...
Pacjenci, którzy przyszli wcześniej zajęli kilka miejsc siedzących. Pozostali z białymi kartkami w dłoni, podpierali ściany, czekając na swoją kolej... Fot. Anatol Chomicz
Protest? Dziś?! - dziwi się młoda kobieta, którą spotkaliśmy przed wojewódzką przychodnią chirurgiczną przy ul. Radzymińskiej w Białymstoku. Trzyma w ręku zdjęcie z prześwietlenia.

- Czyli radiolodzy normalnie pracują? - dopytuję się.
- Chyba tak - odpowiada. - Choć w przychodni pacjentów nie brakuje. Tu i bez protestu swoje trzeba odstać. Taka prawda. Ja to jeszcze ja, młoda jestem. Mogę stać. Ale co dopiero mówić o starszych osobach...

Kolejka tak jak zawsze
I rzeczywiście. Przed pracownią radiodiagnostyki w budynku przychodni stał tłum ludzi. Tym, co przyszli wcześniej udało sie zająć kilka miejsc siedzących. Pozostali z białymi kartkami w dłoni, podpierali ściany, czekając na swoją kolej...
- Proszę popatrzeć na zegarek - mówi z niecierpliwością w głosie Kinga Żukowska. - Jest prawie godzina 11. A byłam tu wczesnym rankiem, bo tuż po siódmej. Do tej pory czekam... A przede mną jeszcze dziesięć osób w kolejce. Gdybym wiedziała, to wolałabym zapłacić te 50 zł u prywatnego lekarze i nie denerwować się!
- Ale tu tak zawsze jest - wtrąca inna kobieta, stojąca tuż przed nią. - Kiedy człowiek by nie przyszedł, to swoje musi odstać.
- Bo wszyscy tylko protestują! - nie wytrzymał w końcu jeden z pacjentów. - A normalny człowiek, co ma robić?! Komu się poskarżyć? Gdzie nie pójdziesz, to wszędzie kolejki. Nic nie można załatwić normalnie. Protestowali już chyba wszyscy. I lekarze, i pielęgniarki. Teraz przyszedł czas na radiologów? W głowie się nie mieści.
A o wtorkowym proteście skrupulatnie wszystkim pacjentom przypominały ogłoszenia z napisem: "Ogólnopolska akcja protestacyjna", którą zainicjował Związek Zawodowy Techników Medycznych Elektroradiologii.
- Dziś na pięciu pracowników pracuje tylko trzech - wyjaśniła nam jedna z pracownic przychodni przy ul. Radzymińskiej. - Jedna pojechała na protest do Warszawy, a druga jest na zwolnieniu. - Uwijamy się i tak jak możemy. Nie dziwię się, że pacjenci się denerwują. Ale co my możemy zrobić, jak i tak jest nas mało. Jedna osoba rejestruje, prześwietla i tak w kółko... Nie ma wyjścia. Trzeba czekać.

Wyjechali przypomnieć się rządowi
Luźniej było w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Tam pacjentów prawie nie było, choć pracownia radiologiczna normalnie pracowała.
- Ośmiu pracowników wzięło urlopy na żądanie i pojechało protestować - tłumaczyła Bożena Bączek, kierownik techników w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. - Z całego regionu na protest wyjechało przeszło 50 osób.
Chcieli przypomnieć się rządowi, że nie zgadzają się z proponowanymi zmianami.
- Teraz pracujemy po pięć godzin - wyjaśnia Bączek. - Rząd chce wydłużyć nasz czas pracy do 7,35 godzin. A to przecież praca w szkodliwych dla zdrowia warunkach. Mało tego większość techników pracuje na aparaturze, która powinna już być dawno na śmietniku. Wymaga się od nasz szkoleń, udoskonalania umiejętności. A co w zamian? O tym nikt już nic nie mówi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie