Transparenty z nazwiskami i pseudonimami Żołnierzy Wyklętych. Akcja Młodzieży Wszechpolskiej (zdjęcia)

na podst. Młodzież Wszechpolska Białystok
Dzisiaj na ulicach Białegostoku zawisło 5 transparentów przypominających o Żołnierzach Wyklętych. Do akcji przyznali się białostoccy działacze Młodzieży Wszechpolskiej.

Wideo

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Proponuję zamknąć fora pod tekstami o Żołnierzach Wyklętych, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

 

 

 

 

I
Ibn
W dniu 01.03.2015 o 23:34, jełop napisał:

wyjaśniam:leśniczy Siedzik, ojciec Inki, chciał być ważniejszy, niż kierownik szkoły A. Wołkowyckiten leśniczy chciał nauczyć kierownika szkoły, jak ma nauczać! 

 

cóż... nie przypuszczałem, że leśniczy Siedzik powinien być zdenuncjowany Gestapo przez Wołkowyckiego za to, że był katolikiem i chciał być "mądrzejszy" od konfidenta Gestapo, a następnie NKWD. 

 

JAK W XXI AGENT GESTAPO I NKWD MOŻE BYĆ PATRONEM SZKOŁY???????!!!!!

G
Gość
Mord w Małej Brzostowicy nie był zatem odosobniony.
 
Był fragmentem fali mordów, która przetoczyła się przez Kresy. Z różnych kresowych miejscowości pochodzą podobne relacje o zakopywaniu żywcem, łamaniu kości, podrzynaniu gardeł. Brutalne zbrodnie miały miejsce prawie w każdym powiecie, większej czy mniejszej miejscowości. Największe ich nasilenie było tam, gdzie działalność komunistyczna była przed wojną najsilniejsza, a więc na Grodzieńszczyźnie, Polesiu, w powiecie słonimskim, wołkowyskim. W tym ostatnim powstawały grupy zwane oddziałami partyzanckimi, które wspomagały Armię Czerwoną. Miejscowi dywersanci bardzo często spełniali rolę piechoty, której Sowietom brakowało. W Świsłoczy, małym miasteczku w powiecie wołkowyskim, w momencie wkraczania wojsk sowieckich okoliczni komuniści - Białorusini i Żydzi zamordowali trzech policjantów na oczach ich rodzin. Spektakularny mord miał miejsce w gminie Żydomla, niedaleko Skidla. 19, lub 20 września Białorusini, członkowie miejscowego komitetu rewolucyjnego, aresztowali dziesięciu osadników wojskowych z osady Lerypol. Powiedzieli im, że mają się stawić na zebranie. Polscy osadnicy zostali wyprowadzeni pod las i tam w bestialski sposób zamordowani - nożami, siekierami, byli strasznie zmasakrowani. Podobny los spotkał siedmiu osadników wojskowych z osady Budowla, którzy po aresztowaniu zostali zamknięci w piwnicy, gdzie byli bici i torturowani, a po dwóch dniach wypędzono ich w nocy na pole i tam zamordowano.
 
Samosądy, dokonywane przez Żydów miały głównie miejsce w miastach i miasteczkach, przez Białorusinów na wsi. Skomunizowane grupy, zgodnie z instrukcjami, przejmowały władzę na Kresach.

 

 

G
Gość
POLACY DO LIKWIDACJI
 
Dr Marek Wierzbicki, pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN w Warszawie, który opublikował niedawno książkę "Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim" ustalił, że przywódcą bandy, która dokonała zbrodni, był żydowski handlarz Ajzik. Pod swoimi rozkazami miał kilkunastu mężczyzn z bronią - przedwojennych komunistów - ludzi z marginesu społecznego, głównie biedotę i kryminalistów. Grupa podlegała miejscowemu komitetowi rewolucyjnemu. Wielu oprawców pochodziło ze wsi Padbahoniki, w której swoją siedzibę miała Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi. Podobnych komitetów w okolicy było wiele - praktycznie działających w każdej miejscowości na Kresach.
 
Komunistami byli tam głównie Białorusini i Żydzi - proletariat żydowski z małych miejscowości, białoruska biedota ze wsi. Kierowały nimi żądza pieniądza i względy polityczne. Z państwem polskim w ogóle nie byli związani, wręcz go nienawidzili. Już w 1919 i 1920 r. popierali władzę sowiecką. Dzięki kontaktom z sowieckimi specsłużbami komuniści świetnie wiedzieli, że nastąpi sowiecka agresja na Polskę, czyli - w ich mniemaniu – „wyzwolenie" tych terenów przez Armię Czerwoną.
G
Gość
W dniu 01.03.2015 o 22:55, Gość napisał:

Masz rację, właśnie prezydent Komorowski mówił dzisiaj o tym samym, że ofiary systemu stalinowskiego, to są właśnie ofiary Żołnierzy Wyklętych.

 

Ty się tak nie podniecaj. Jak wykaże dzisiaj jedyna słuszna TV było to tylko przejęzyczenie lub zmęczenie daleką podróżą. Albo przemilczy, bo spójność myśli a słowa, które wychodzą z ust Prezydenta - to dwie niezależne sprawy.
 

G
Gość

1939 .

 

Równocześnie z agresją Armii Czerwonej podjęły działalność przygotowywane wcześniej przez Sowietów siatki dywersyjne, oparte na strukturach – formalnie rozwiązanej, ale utrzymującej stare kontakty – Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, poparte przez sympatyków komunizmu wywodzących się w dużym stopniu spośród ludności białoruskiej, a w miastach – żydowskiej.

 

W najłagodniejszej formie przejawiało się to w budowaniu bram powitalnych i przyjmowaniu agresorów z radością, co budziło zgrozę i zdumienie miejscowych Polaków. Były jednak także napady bandyckie na pojedynczych polskich żołnierzy i policjantów, ziemian, przedstawicieli administracji państwowej i samorządowej.

 

G
Gość

Zbrodnia w Brzostowicy Małej – zbrodnia na miejscowej ludności polskiej, dokonana przez bojówkę komunistyczną złożoną z Białorusinów i Żydów we wsi Brzostowica Mała (koło Grodna), po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 (dokładna data popełnienia zbrodni nie jest znana, wiadomo jedynie, że stało się to we wrześniu 1939). Przyjmuje się, że zginęło wówczas ok. 50 osób, w tym właściciele ziemscy mieszkający w majątku Brzostowica Mała – hrabia Antoni Wołkowicki z żoną Ludwiką, jego szwagier Zygmunt Woynicz-Sianożęcki, a także wójt, sekretarz i kasjer gminy oraz miejscowi listonosz i nauczyciel, dnia 22 września 1939 roku inż. Witold Boretti, właściciel majątku Parchimowce i inż. Joachim Leśniewicz, właściciel majątku Zajkowszczyzna (obaj są pochowani w jednym grobie na cmentarzu w Brzostowicy Wielkiej. Akcją kierował specjalny Komitet Rewolucyjny w Brzostowicy Wielkiej, którego przewodniczącym był Motyl Żak. Mordu dokonała banda składającą się z Żydów i Białorusinów, którą dowodził żydowski handlarz Zusko Ajzik. Zabójstwa odznaczały się szczególną brutalnością – Wołkowiccy mieli ręce skrępowane drutem, zmuszani byli do jedzenia wapna i zakopani żywcem. Morderstwa miały podłoże etniczne i klasowe, a ich celem była eliminacja polskiej inteligencji i urzędników.

L
Lucka

Polacy czczą "żołnierzy wykletych" skazanych za ludobójstwo na prawosławnych mieszkańcach Podlasia . To dramat narodu polskiego, narodowcy postradali zdrowy rozum.

G
Gość
W dniu 01.03.2015 o 22:37, stary zgred napisał:

Dopóki wśród tzw. żołnierzy wyklętych będą hołubić zbrodniarzy pokroju Łupaszki czy Burego oraz zwykłych prymitywnych bandziorów pokroju Ognia na Podhalu - dopóty żaden porządny człowiek nie będzie brał udziału w tej hucpie zwanej upamiętnianiem.Albowiem czczenie zbrodniarzy i bandytów - ubliża poczuciu przyzwoitości ludzi prawych i przyzwoitych.Jeszcze żyją świadkowie wyczynów tych Łupaszków i Ogniów - poczekajcie przynajmniej aż wymrą świadkowie tamtych dni zanim zaczniecie tak ordynarnie fałszować historię!

 

Dzięki!
 

r
ruskirab

Mimo przeważających sił wroga ofiary stalinowskiego terroru Żołnierzy Wyklętych dzielnie się bronią i odwracają uwagę od swoich dziadków i babć, którzy w piekle się smażą.

G
Gość

Chwała bestialsko pomordowanym przez bandę Rajsa "Burego"!

 

P.S. Wczoraj zapowiadanym honorowym gościem "Rozmów niedokończonych" w TV Trwam miał być Romuald Rajs, syn Burego...Nie wiem, czy był, bo nie słuchałam ani nie oglądałam.

G
Gość
W dniu 02.03.2015 o 02:24, mały napisał:

Za sprzyjanie władzy socjalistycznej  .. nikt  Ruskich do Polski po 1945 nie zapraszał 

 


Ci "Ruscy" jak to ująłeś żyli dłużej na tych ziemiach niż Twoi "Polacy"

 

nie musieli po '45 tu przyjeżdżać, bo byli od setek lat

G
Gość

Sowiecki i niemiecki agent patronem szkoły.

Wydał matkę Inki

 

Jak wynika z dokumentów IPN, Aleksander Wołkowycki podejrzany był o współpracę z gestapo. To on wydał Niemcom matkę legendarnej Inki - Eugenię z Tymińskich, zamordowaną w 1943 r. Po wojnie został członkiem PPR i białoruskim komunistą - przypomina w grudniowym numerze miesięcznik Moja Rodzina.  

 

„Ustalenia dziennikarskie Roberta Wita Wyrostkiewicza oraz otrzymane przez nas «Stanowisko Oddziału IPN-KŚZpNP w Białymstoku w sprawie patrona Szkoły Podstawowej w Narewce» jednoznacznie wskazują, że Rada Miasta w Narewce, a zwłaszcza dyrekcja Szkoły Podstawowej w Narewce im. Aleksandra Wołkowyckiego łamią zapisy Konstytucji Rzeczypospolitej i wchodzą w kolizję z Kodeksem Karnym. W związku z powyższym informujemy o sytuacji w Narewce tutejszą prokuraturę, prosząc o sprawdzenie, czy w sprawie ustawicznego pozostawiania dotychczasowego patrona szkoły, komunisty, prawdopodobnie także konfidenta gestapo, zlikwidowanego przez oddział Mjra Zygmunta Szendzielarza «Łupaszki» za zdradę Ojczyzny, nie doszło do wystąpienia przeciwko zapisom w prawie (art. 13 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. oraz art. 256 Kodeksu Karnego)” – napisał w piśmie do Prokuratury Rejonowej w Hajnówce ks. Ryszard Halwa SAC, redaktor naczelny miesięcznika „Moja Rodzina” i naszego portalu.

 

G
Gość

Informuję, że wpisy "komuszych czerwonych ludzików" zostały już zgłoszone.

 

Jednocześnie przypominam redakcji Kuriera Podlaskiego że przymykanie oczu na takie działanie  na forum jest równoznaczne z akceptacją takich zachowań.

 

Jeżeli w dalszym ciągu będziecie tolerowali obrażanie Pamięci Żołnierzy Wyklętych zostaną podjęte kroki prawne również wobec Waszej redakcji.

 

m
mały
W dniu 01.03.2015 o 20:30, Gość napisał:

Za to dorwał chłopów spod Hajnówki...

Za sprzyjanie władzy socjalistycznej  .. nikt  Ruskich do Polski po 1945 nie zapraszał 

Dodaj ogłoszenie