NASZE
    STUDNIÓWKI

    Studniówki w 2019 roku!

    Rozwiń
    Trafił w nią piorun! To cud, że przeżyła! Poznaj...

    Trafił w nią piorun! To cud, że przeżyła! Poznaj wstrząsającą relację porażonej piorunem!

    Janka Werpachowska

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Potężny piorun trafił w Glorię i siostrzeńca. Mężczyzna zginął na miejscu. Gloria przeżyła. Cudem.

    Potężny piorun trafił w Glorię i siostrzeńca. Mężczyzna zginął na miejscu. Gloria przeżyła. Cudem. ©Fot. Wojciech Oksztol

    Moje ciało stanowiło żywą ranę po tym, jak zeskrobano moją zwęgloną skórę. Widać było żywą tkankę. Lekarze nie przeprowadzili dializy. Myśleli, że nerki nie będą już nigdy funkcjonować. Stało się na przekór ich medycznej opinii - opowiada ofiara pioruna.
    Potężny piorun trafił w Glorię i siostrzeńca. Mężczyzna zginął na miejscu. Gloria przeżyła. Cudem.

    Potężny piorun trafił w Glorię i siostrzeńca. Mężczyzna zginął na miejscu. Gloria przeżyła. Cudem. ©Fot. Wojciech Oksztol

    Komentarz

    Janka Werpachowska

    Janka Werpachowska

    Komentarz


    Na stronach internetowych poświęconych fenomenowi Glorii można znaleźć kartę informacyjną ze szpitala, w którym dochodziła do siebie po porażeniu piorunem. Czy jest to autentyczny dokument? Nie wiem. Fakt jego istnienia jest zresztą pomijany w dyskusjach o cudownym uzdrowieniu Kolumbijki. Kościół katolicki nie zajmuje w tej sprawie oficjalnego stanowiska. Jedno jest pewne: ci, którzy Glorii wierzą, wierzyć będą nadal, a sceptyków nie przekonają żadne dokumenty i świadectwa.



    Kolumbijska dentystka w 1995 roku została uderzona przez piorun. Zdarzyło się to w Bogocie. Wieść o tym wydarzeniu rozeszła się - nomen omen - lotem błyskawicy po całym świecie.

    Kto nie wierzy w Jezusa, nie uwierzy w moje świadectwo

    Wtorkowe popołudnie 24 marca. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego na Białostoczku wypełnione po brzegi. Nawet podczas niedzielnych mszy nie ma tu tylu wiernych. Tłum czeka już kilka godzin, bo spóźnił się samolot. Ludzie się modlą, śpiewają. Schola intonuje pieśń, której tekst stanowi powtarzany w nieskończoność jeden werset modlitwy. Brzmi to monotonnie, jak mantra. Niektórzy wierni wstają z krzeseł, unoszą dłonie w górę, zamykają oczy, kołyszą się w rytm muzyki jak w transie.
    Wciąż przychodzą nowi. W kościelnej kruchcie odbierają identyfikatory od porządkowych. Później się dowiaduję, że warunkiem wejścia na spotkanie z cudownie ocaloną Kolumbijką była wpłata 25 złotych.

    W końcu goście docierają do Białegostoku. Pierwsza przed wiernymi występuje Irlandka, która przed laty była nieuleczalnie chora. Cudownego uzdrowienia doznała, gdy zanosiła do Matki Bożej modlitwy o rychłą śmierć, która skróciłaby jej doczesne cierpienia. Gloria Polo w tym czasie odpoczywa po podróży i przygotowuje się do spotkania z publicznością.

    - Gloria, czytałam twoją opowieść o przeżyciach sprzed lat. Trudno uwierzyć, że jesteś cała i zdrowa po tym, co ci się przytrafiło. Myślę, że spotykasz wielu sceptyków, którzy kwestionują prawdziwość twoich słów. I chyba nie powinnaś się dziwić, że wielu nie chce w to uwierzyć.

    Kolumbijka z kamienną twarzą słucha tłumaczki. Spokojnie odpowiada:

    - Jeśli ktoś nie chce uwierzyć Chrystusowi i nie chce się nawrócić, to jest logiczne, że tym bardziej nie uwierzy w moje świadectwo. Jestem osobą, która osobiście się spotkała z Panem, i kroczę przez świat, zapraszając ludzkość, żeby powróciła do Chrystusa.

    Czucie i wiara? Mędrca szkiełko i oko?

    Gloria Polo jest osobą wykształconą. Dziś ma pięćdziesiąt lat. W 1995 razem z siostrzeńcem - też stomatologiem - szła do biblioteki uniwersyteckiej w Bogocie. Oboje przygotowywali się do egzaminu na kolejny stopień specjalizacji. W drodze zaskoczyła ich gwałtowna burza. Potężny piorun trafił w Glorię i siostrzeńca. Mężczyzna zginął na miejscu. Gloria przeżyła. Cudem.

    - Leżałam nieprzytomna w kałuży. Nikt nie mógł mi pomóc, bo moje ciało emitowało silne ładunki elektryczne. Dopiero po kilkunastu minutach ratownicy mogli się do mnie zbliżyć - opowiada Gloria.

    Ta spokojna, niemal pozbawiona emocji kobieta, o twarzy wypranej z wszelkiej mimiki, zmienia się nie do poznania, kiedy staje przed tłumem wiernych, słuchających jej opowieści. Gloria przypomina kaznodzieję, umiejętnie wykorzystuje gestykulację, głos.

    - Piorun przeszedł przez moje ramię i w straszliwy sposób spalił całe moje ciało, wewnątrz i na zewnątrz. To moje odnowione ciało, które widzicie teraz przed sobą, zawdzięczam Bożemu Miłosierdziu. Całe moje ciało było wskutek tego silnego uderzenia pioruna zwęglone, moje piersi zniknęły, przede wszystkim po lewej stronie. Tam, gdzie wcześniej znajdowała się pierś, była wielka dziura. Nie miałam już ciała, żebra, brzuch, podbrzusze, nogi i wątroba były całkowicie zwęglone.

    Porównuję opowieść Glorii z napisanym przez nią "Świadectwen". Zgadza się niemal co do słowa. Nic dziwnego, wszak wygłasza ten tekst od blisko 14 lat.

    Warto posłuchać, co było dalej:

    - Piorun opuścił moje ciało przez lewą nogę. Moje nerki doznały poważnych oparzeń, podobnie jak płuca i jeden z moich jajników. Używałam spirali jako środka antykoncepcyjnego. Ta była z miedzi, a to przecież dobry przewodnik prądu. Dlatego moje jajniki zostały spalone, zrobiły się małe jak dwa winogrona. Moje serce przestało bić i byłam praktycznie bez życia.

    Gloria opowiada o tym, niemal płacząc. Dotyka swego ciała w miejscach, o których potwornym zniszczeniu akurat mówi.

    Ci, którzy wierzą w jej słowa, w zasadzie nie potrzebują więcej dowodów na to, że tutaj dokonał się cud. Bo przecież stoi przed nimi ładna kobieta, bez żadnych śladów po oparzeniach - a cóż dopiero mówić o zwęglonym ciele i organach wewnętrznych.

    Ale właśnie teraz w scenariuszu jest pora na osobiste zaświadczenie wystawione przez Glorię, iż Bóg uczynił cuda niedające się wyjaśnić przez mędrca szkiełko i oko.
    Mówi Gloria

    Cud 1.: Moje zwęglone nerki i płuca zaczęły ponownie funkcjonować. Lekarze nie przeprowadzili dializy, gdyż sądzili, że moje nerki nie będą już nigdy więcej funkcjonować. Stało się na przekór ich medycznej opinii.

    Cud 2.: Moje całe ciało stanowiło jedną żywą ranę po tym, jak zeskrobano moją zwęgloną skórę. Widać było żywą tkankę. Wszystko mnie bolało, tylko w nogach nie czułam zupełnie niczego. Moje zwęglone stopy były zupełnie czarne. Po miesiącu lekarze powiedzieli: Zobacz, Glorio, jak wielki i niewiarygodny cud Bóg ci uczynił. Prawie cała skóra zregenerowała się. Martwią nas jednak twoje nogi. Nie jesteśmy w stanie nic tu zrobić. Musimy je amputować.

    Cud 3.: Modliłam się do Boga - Pozwól mi zachować przynajmniej te zniekształcone nogi! Pozostaw mi je, abym mogła się poruszać jako tako. Będę Ci za to na zawsze wdzięczna. To było w piątek. I naraz zaczynam czuć swoje stopy. Od piątku do poniedziałku te moje czarne kikuty, które były obumarłe, zaczerwieniły się i rozjaśniły. Krew zaczęła krążyć w tych zwęglonych nogach. I kiedy w poniedziałek lekarze podeszli do mojego łóżka na ostatnie oględziny przed amputacją, wstałam i stanęłam na własnych stopach, i nie przewracałam się. Nie wierzyli własnym oczom.

    Cud 4.: Nie miałam piersi. Jajniki się zwęgliły. Lekarz powiedział, że już nigdy nie będę mieć dzieci. Nawet w duchu podziękowałam Bogu, że odpadła mi troska o planowanie rodziny. Minęło półtora roku. Zaczęłam odczuwać swędzenie tam, gdzie kiedyś były piersi. Skóra jakby naciągała się. Zaczęły rosnąć mi piersi! A wiecie, jaka była tego przyczyna? Okazało się, że jestem w ciąży! Mimo tych spalonych jajników! Urodziłam zdrową córeczkę, którą wykarmiłam tymi piersiami, na nowo podarowanymi mi przez Boga. Moja najmłodsza córeczka, Maria Jose, ma dziś jedenaście lat.

    I to są, ogólnie rzecz biorąc, cuda Pana, które uczynił mojemu ciału i o których zaświadczam.

    Zwierciadło na gościńcu

    - Glorio, jak myślisz, czy Bóg musiał cię tak okrutnie doświadczyć, aby udowodnić później poprzez te cuda, że istnieje? - pytam.

    - Ja jestem tylko zwykłą kobietą. Bóg uczynił ze mnie zwierciadło, w którym ludzkość może się przejrzeć i dostrzec swoje grzechy. Ujrzeć ich wstrętne oblicze. Odwrócić się od dotychczasowego życia i zwrócić się w stronę Boga.

    Dla wzmocnienia efektu Gloria dzieli się z zebranymi swoimi wrażeniami z wędrówki, którą odbyła, będąc w stanie śmierci klinicznej. Jak w większości opowieści z gatunku "życie po życiu", i u Glorii pojawia się motyw długiego tunelu. Znalazła się w Niebie - gdzie spotkała dusze jasne, czyste, ubrane w śnieżnobiałe szaty. Przeszła przez Czyściec. Zeszła też do Piekła, nad którego opisem się skupia w swoim "Świadectwie".

    - Dotarłam do grzęzawiska, gdzie wiele osób tkwiło po szyję w bagnie i jęczało. Pojęłam, że to bagno złożone było z nasienia, które wytrysnęło w grzesznych związkach i podczas seksualnych zboczeń. Seksualność pozbawiona sakramentalnych fundamentów jest tylko czystą żądzą, zaspokojeniem, egoizmem.

    Niektórzy się nawracają

    Wierni podczas białostockiego spotkania z Glorią Polo w spokoju i skupieniu słuchali jej opowieści. Niektórzy skrywali twarz w dłoniach. Inni zamykali oczy, na ich twarzach widać było głębokie duchowe przeżycie.

    - Glorio, przez tyle lat odwiedziłaś prawie cały świat. Czy wiele osób nawróciło się dzięki twojemu świadectwu?

    - Tysiące. Dostaję listy, piszą do mnie na mojej stronie internetowej. Sami wracają do Boga i poświęcają się ewangelizacji innych. To jest Boskie dzieło. Ja jestem tylko narzędziem.



    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (16)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (16) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo