Towarzystwo Dobroczynności. Loterie, koncerty i publiczne zabawy

Wiesław Wróbel
Towarzystwo Dobroczynności chętnie wydzierżawiało lokale, a uzyskany czynsz przeznaczało na cele charytatywne. Na zdjęciu 1897 r. widoczny szyld hotelu Niemieckiego (1) oraz drewniana dobudówka restauracji (2)
Towarzystwo Dobroczynności chętnie wydzierżawiało lokale, a uzyskany czynsz przeznaczało na cele charytatywne. Na zdjęciu 1897 r. widoczny szyld hotelu Niemieckiego (1) oraz drewniana dobudówka restauracji (2) Ze zbiorów Muzeum Historycznego w Białymstoku
Białostockie Towarzystwo Dobroczynności, które w 1864 r. po likwidacji zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Białymstoku przejęło budynek klasztorny, ufundowany przez Jana Klemensa Branickiego w 1768 r. zostało powołane do życia w 1855 r. i funkcjonowało do 1915 r.

Do jego podstawowych zadań należało prowadzenie dwóch schronisk - dla sierot i półsierot w budynku dawnego klasztoru Sióstr Miłosierdzia oraz dla starych kobiet w gmachu dawnego szpitala parafialnego, wydzierżawionego od białostockiej parafii w 1857 r. Z czasem zakres prac Towarzystwa rozszerzono o wydawanie żywności, odzieży, pokrywanie kosztów nauki, zapewnianie noclegów i finansowanie pogrzebów, wreszcie też pomoc w poszukiwaniu pracy oraz wychowaniu czy edukacji.

Niemal 50 proc. funduszy gromadzonych w ciągu roku pochodziło z sum dzierżawnych obiektów należących do Towarzystwa, a pozostałe ze składek, loterii, wieczorów rodzinnych, koncertów i różnego typu festynów. Gromadzenie funduszy jednak nie było czynnością prostą, mimo znaczącego odsetka ludzi zamożnych żyjących w tym czasie w Białymstoku. Chociaż cel działania Towarzystwa był szczytny, nie spotykał się on zawsze z poparciem białostoczan. Stan ten oddaje liczba członków honorowych i rzeczywistych, wahająca się w pierwszej grupie w granicach zaledwie kilku osób, w drugiej od 40 do 60 osób. Krytycznych uwag nie szczędził jeden z najbardziej gorliwych działaczy społecznych i kulturalnych Białegostoku ostatnich trzech dekad XIX stulecia - Franciszek Gliński. Jako członek Towarzystwa pisał często o kondycji tej organizacji do petersburskiego „Kraju”.

Przy okazji owej sprawozdawczości poznajemy dużo szczegółów dotyczących sposobów pozyskiwania funduszy przez Towarzystwo. Do najczęstszych należały loterie, koncerty i publiczne zabawy. Przykładowo w 1883 r. pisał „loterya zdołała zgromadzić zaledwie kilkadziesiąt osób. Mimo wszystko rezultaty okazały się względnie bardzo dobre i do kasy Towarzystwa wpłynęło około 400 rubli. Ofiary pojedyńczych osób wynosiły po 50, 25 i 20 rubli”. W karnawale 1885 r. odbył się „bal publiczny, urządzony 28 stycznia z inicyatywy pani Rychter, na rzecz towarzystwa dobroczynności”, który przyniósł duże dochody. W samym tylko 1886 r. odbyły się „dwa amatorskie przedstawienia na rzecz miejscowego towarzystwa dobroczynności”, zaś „w parku miejskim, zwanym Zwierzyńcem, odbyła się na rzecz miejscowego towarzystwa dobroczynności zabawa publiczna. Publiczności zebrało się do trzech tysięcy; czysty dochód towarzystwa wyniósł 550 rubli”, wreszcie w końcu listopada ponownie miała miejsce loteria. Podobny repertuar zabaw o celach filantropijnych był także w 1887 r.

W następnym roku zorganizowano nowy typ spotkania, tzw. zabawę kwiatową, która odbyła się w ogrodach Hermana Commichau przy ul. Aleksandrowskiej (dziś Warszawska 63). Zdarzały się i przykre sytuacje, jak np. w 1889 r., gdy znana śpiewaczka rodem z Białegostoku Zofia Brajnin chociaż zaśpiewała na rzecz ubogich, zażądała tak dużego honorarium, że na jego pokrycie przeznaczono wszystkie dochody z zabawy. W grudniu tego roku w sali klubowej znów miała miejsce loteria, jednak „osób zebrało się mało, loterya szła słabo, tańczono nieochoczo, damy sprzedające herbatę, ciastka, owoce zebrały zaledwie kilkanaście rubli, słowem zabawa, pomimo szlachetnego przeznaczenia, chybiła celu”. Równie chybioną okazała się organizacja zabawy plenerowej latem 1893 r. Gliński pisał: „czysty z niej dochód wyniósł zaledwie 70 rubli, a wina za to niekoniecznie spada tylko na publiczność. Brak inicjatywy i pomysłowości zarządu Towarzystwa - zrobiły tę filantropijną zabawę o ile drogą o tyle nudną, pogoda zaś dokonała reszty i rzecz cała poniosła fiasco”. W kolejnych latach zamiast organizacji balów i zabaw w okresach świątecznych czy karnawale oraz wizyt noworocznych osoby zaangażowane w działalność charytatywną składały drobne datki na rzecz Towarzystwa. Listy darczyńców publikowano na łamach prasy. Ciekawym przejawem filantropii wykazał się Franciszek Malinowski, wieloletni prezydent miasta, który w prowadzonej lito-typografii zatrudniał i przyuczał do zawodu chłopców z przytułku.

Mimo przeciwności Towarzystwo Dobroczynności wytrwale przez 60 lat realizowało swe cele. Jednak gdyby nie drugi rodzaj dochodów - dzierżawa lokali - mogłoby szybko upaść. Główny dochód czerpano z dzierżawy łaźni oraz pomieszczeń w budynku poklasztornym. Przez kilka dekad dawne dormitoria i pokoje szpitalne Sióstr zajmowały lokale hotelu Niemieckiego, cieszącego się dobrą renomą. Natomiast część nowego skrzydła dobudowanego przez Marię de Broc zajęto pod restaurację, która zdaniem przyjezdnych była jedyną „przyzwoitą” jadłodajnią w mieście. Do listy dzierżawców należy dodać chociażby w latach 1885-1895 atelier fotograficzne Józefa Sołowiejczyka, sklep i produkcję siodeł Stanisława Homana, skład mebli Ormana, bufet Klub Rzemieślnika i wiele innych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie